Raptem kilkanaście dni temu Jan Bednarek został bohaterem FC Porto w ćwierćfinale krajowego pucharu z Benficą (1:0), a potem drużyna Polaków ograła jeszcze Vitorię Guimaraes (1:0) i zremisowała z Victorią Pilzno (1:1), mimo gry w przewadze przez całą drugą połowę. A teraz na zespół Polaków czekało kolejne trudne zadanie.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Tym razem liderzy tabeli podejmowali Gil Vicente, które zajmowało piątą lokatę. A Francesco Farioli znów postawił na dwóch Polaków. Jan Bednarek miał tworzyć duet stoperów z Thiago Silvą, a Jakub Kiwior po raz kolejny został przesunięty na lewą stronę defensywy. A co z Oskarem Pietuszewskim? 17-latek po efektownym debiucie, w którym wywalczył rzut karny, znów był tylko rezerwowym.

Na pierwszy błysk Polaków nie trzeba było długo czekać. Jan Bednarek już w pierwszej minucie umiejętnie zablokował strzał rywali, a po chwili popisał się też Jakub Kiwior. 25-latek świetnie napędził ofensywną akcję Porto, zagrał do Samu Aghehowy, a po chwili Borja Sainz trafił do siatki. Gol nie został jednak uznany, bowiem ten był na pozycji spalonej.

A potem dość nieoczekiwanie do głosu doszli goście. To Gil Vicente zyskiwało przewagę, stwarzało sobie więcej okazji, a na domiar złego w 22. minucie gry na murawę padł Jan Bednarek. Tak jak w meczu z Benficą wydawało się, że Polak nabawił się urazu, ale ten za chwilę na szczęście podniósł się z murawy.

W tym meczu natomiast nie zmieniało się jedno. Jeszcze w pierwszej połowie obserwowaliśmy świetny odbiór Kiwiora na lewej stronie, szybkie podanie do przodu i to właśnie po jego zagraniach Porto często było najbardziej konkretne w ataku.

Gospodarze na prowadzenie wyszli jednak w inny sposób. Po rzucie rożnym faulowany był Samu i to on podszedł do jedenastki, choć… nie wykorzystał ich w dwóch ostatnich meczach! Tym razem się jednak nie pomylił i FC Porto prowadziło 1:0.

A co ciekawe, chwilę wcześniej żółtą kartką za dyskusje ukarany został Jan Bednarek. A tuż przed strzałem Hiszpana postanowił się… przeżegnać.

Minuta i czerwona kartka! Sceny w meczu FC Porto

A po przerwie w grze FC porto niewiele się zmieniało. Gospodarzom wciąż brakowało konkretów w ofensywie, a kibice czekali, aż Francesco Farioli przeprowadzi zmiany. Na te w końcu się doczekali, ale polscy fani czekali na inne wieści. Na murawie pojawili się bowiem Rodrigo Mora i William Gomes, a nie Oskar Pietuszewski.

Mimo to Gil Vicente wciąż stwarzało sobie świetne okazje, a w 67. minucie gry było niezwykle blisko doprowadzenia do wyrównania. Z rzutu wolnego kapitalny strzał oddał Luis Esteves, ale piłka wylądowała tylko na spojeniu słupka z poprzeczką bramki.

Goście chcieli ruszyć za ciosem, ale to znacznie utrudnił im… Martín Fernandez, który dopiero pojawił się na murawie! Pomocnik ostro zaatakował Thiago Silvę, został ukarany czerwoną kartkę, a doświadczony Brazylijczyk ucierpiał na tyle, że na chwilę musiał opuścić boisko. Potem wrócił jednak do gry.

A po czerwonej kartce dla rywali ta gra toczyła się już po myśli FC Porto. Niedługo później Martim Fernandes huknął z dystansu, zdobył piękną bramkę i stało się jasne, że liderzy tabeli się nie pomylą!

Tuż po golu w zespole Porto doszło do kolejnych zmian, a szansę na pokazanie się publice na Estadio do Dragao w końcu dostał Oskar Pietuszewski! Tym razem młody Polak otrzymał od trenera kilkanaście minut, by udowodnić swój niesamowity potencjał.

17-latek tuż po zmianie ruszył z piłką, wdał się w drybling z dwoma rywalami i wpadł w pole karne, ale z jego zagrania nic ostatecznie nie wyszło. A po chwili z dystansu strzelał jeszcze Jakub Kiwor, ale tym razem świetnie jego próbę zablokowali rywale.

A Porto wcale nie zamierzało się zatrzymywać. Tym razem błysnął inny rezerwowy, William Gomes, który po indywidualnej akcji wpadł w pole karne i z olbrzymią łatwością trafił do siatki!

Gospodarze wygrali 3:0, znów zachowali czyste konto i po 19 kolejkach mają na koncie aż 44 punkty.

Teraz przed FC Porto mecze z Rangers FC (29.01), Casa Pia (02.02), Sportingiem (09.02) i Nacionalem (15.02).

FC Porto — Gil Vicente 3:0 (1:0)

Bramki: Samu (37′ z karnego), Fernandes (75), Gomes (86)

Czerwona kartka: Fernandez