Trop prowadzący do naszego kraju zaczyna się w Stanach Zjednoczonych. Donald Trump po powrocie do Białego Domu zapowiedział bezlitosną wojnę z narkobiznesem. W ciągu ostatniego roku nie wahał się nakładać na Meksyk bolesnych ceł, bombardować łodzi na Morzu Karaibskim, a nawet grozić południowemu sąsiadowi interwencją militarną, jeśli ten nie ukróci działalności przestępczych karteli.
W połowie września w Mexico City wylądował amerykański wicesekretarz skarbu John K. Hurley. Celem jego wizyty było ustalenie z meksykańskim rządem wspólnej strategii zwalczania narkotykowych przemytników. Przede wszystkim — poprzez uderzenie w ich finansowe zaplecze.
Dwa miesiące później, 13 listopada 2025 r., Departament Skarbu USA ogłosił, że przyłącza się do Meksyku w walce ze „Zorganizowaną Grupą Przestępczą Hysa”. — Nasza wiadomość do tych, którzy wspierają kartele, jest jasna: zostaniecie pociągnięci do odpowiedzialności — grzmiał wspomniany wicesekretarz Hurley.
Amerykanie nałożyli sankcje na 27 podmiotów. Listę otwiera Luftar Hysa. To pochodzący z Albanii multimilioner, od wielu lat prowadzący kasyna i luksusowe restauracje w Meksyku i Kanadzie. Obok niego Amerykanie nałożyli sankcje na trzech jego braci: Arbena, Ramiza i Fatosa oraz na jego syna Fabjona.
Rodzina Hysa — według komunikatu Departamentu Skarbu — „używała różnych meksykańskich biznesów, w tym przedsiębiorstw hazardowych i restauracji, żeby prać pieniądze pochodzące z przemytu narkotyków”. Miała funkcjonować „za zgodą kartelu Sinaloa, kontrolującego dużą część terytorium, na którym grupa prowadzi swoją działalność”.
Hysowie mieli również przewozić duże ilości gotówki z Meksyku do Stanów Zjednoczonych. A także korzystać z „położonego w Europie podmiotu”, by prać pieniądze należące do przemytników narkotyków.
Oprócz pięciu członków rodziny sankcjami obłożone zostały powiązane z nimi spółki. 15 z nich jest zarejestrowanych w Meksyku. Kolejne dwie w Kanadzie. Ostatnia spółka na liście pochodzi z Polski — to mająca siedzibę w Krakowie Rosetta Gaming sp. z o.o.
— Amerykańskie sankcje uruchamiają efekt domina, który prowadzi do poważnych kłopotów. Banki w Polsce mogą zablokować konta takiej spółki, bo wpis na listę to poważne czerwone światło, zwykle zapisy umowy z klientem też to regulują. Spółka zaczyna mieć problem z wypłatą wynagrodzeń, odchodzą pracownicy — wyjaśnia nam Robert Socha, prawnik specjalizujący się w weryfikacji sankcyjnej.
— Instytucje finansowe wypowiadają umowy, czyli na przykład leasingi i kredyty. Dostawcy usług IT, programów biurowych, chmury, hostingu to często także amerykańscy giganci, oni również nie będą chcieli współpracować z podmiotem z listy OFAC [amerykańskiego Biura Kontroli Zagranicznych Aktywów — red.] — wylicza prezes Open Intelligence Group.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Spółka dwóch synów
Jeszcze w grudniu zwróciliśmy się do amerykańskiego Departamentu Skarbu z pytaniami o konkretne przyczyny wciągnięcia polskiej firmy na listę sankcji.
W odpowiedzi rzeczniczka Wydziału ds. Terroryzmu i Informacji Finansowej Gigi O’Connell odesłała nas do oficjalnego komunikatu. Wskazuje on jedynie lakoniczne, że Rosetta Gaming jest kontrolowana przez Fabjona Hysę.
Faktycznie, krakowska spółka jest otwarcie związana z albańską rodziną. Została zarejestrowana w polskim sądzie w 2018 r. przez wspomnianego Fabjona.
25-letni wówczas syn Luftara Hysy objął w niej wszystkie udziały i został jej prezesem. Według zgłoszenia spółka miała zajmować się „produkcją gier i zabawek” oraz działalnością związaną z oprogramowaniem i grami losowymi.
Wkrótce Fabjon przekazał 5 proc. udziałów w spółce swojemu młodszemu o trzy lata bratu Erionowi. Erion dołączył również do zarządu Rosetty jako jej wiceprezes. Przez pewien czas wiceprezesem krakowskiej firmy był także sam Luftar Hysa.
Swoją siedzibę Rosetta Gaming zarejestrowała w nowoczesnym biurowcu kilka minut drogi od dworca Kraków Główny. Tyle możemy dowiedzieć się z publicznie dostępnych danych spółki w Krajowym Rejestrze Sądowym.
Biuro w Krakowie świeci pustkami. „Chyba się wyprowadzili”
W sieci jeszcze do niedawna można było znaleźć profil Rosetta Gaming na portalu LinkedIn. Do niedawna, bo w styczniu, już po tym, jak zainteresowaliśmy się sprawą, konto zostało usunięte. Dopóki funkcjonowało zawierało informacje, że firma jest „studiem tworzącym gry dla stacjonarnych kasyn”, „zatrudnia w Krakowie młodych i zaangażowanych profesjonalistów”, a jej oprogramowanie ma trafiać do „urządzeń w kasynach na całym świecie”.
Rosetta podawała link do swojej strony internetowej. Po wejściu w niego okazuje się, że strona została zawieszona.
Korzystając ze specjalnych narzędzi, sprawdzamy archiwalne wersje witryny. Jeszcze w 2024 r. strona działała, informując, że firma „szybko się rozwija” i poszukuje kolejnych pracowników. Znajdowała się na niej także lista wyprodukowanych gier przeznaczonych na hazardowe automaty. Oraz zaproszenie do kontaktu wraz z podanym adresem e-mailowym.
Jednak kiedy wysyłamy na niego pytania, błyskawicznie dostajemy zwrotną odpowiedź: „Występuje problem ze skrzynką pocztową adresata”.
Próbując ustalić, czym zajmuje się Rosetta Gaming, na początku stycznia jedziemy do jej siedziby w krakowskim biurowcu. Przy głównym wejściu do budynku na ekranie wyświetla się informacja, że firma mieści się na drugim piętrze.

Ekran na parterze biurowca, w którym siedzibę miała Rosetta GamingSzymon Piegza / Onet
Zastajemy na nim jednak zamknięte drzwi. Nikt nie odpowiada na próbę połączenia domofonem. Przez przeszklone wejście widać, że biuro jest opuszczone. Nie ma w nim mebli ani urządzeń. Tylko pod jedną ze ścian stoi kilka kartonów.
— Chyba się wyprowadzili — słyszymy od osób pracujących na tym samym piętrze. — Od Nowego Roku nie widać, żeby ktoś tu przychodził.
Informację o wyprowadzce Rosetty potwierdza nam także administracja biurowca. Nie chce jednak zdradzać powodu, dla którego spółka się wyniosła, ani jej nowego adresu.
Zwolnieni z dnia na dzień. 20 osób dostało taką samą wiadomość
Udaje nam się jednak dotrzeć do kilku byłych pracowników firmy. Niektórzy słyszeli już o amerykańskich sankcjach.
„Przemyślałam sprawę, wolałabym się jednak nie wypowiadać na ten temat” — odpisuje nam po kilku dniach jedna z byłych pracowniczek Rosetta Gaming.
Taka reakcja się powtarza. Podobną odpowiedź dostajemy od kilku osób, które kiedyś pracowały dla firmy rodziny Hysów. Próbujemy zrozumieć, dlaczego wśród ludzi panuje strach i niechęć, by rozmawiać o spółce, która może mieć coś wspólnego z kartelem narkotykowym i praniem pieniędzy.
Pytamy, czy chodzi o to, że Rosetta zostawiła swoich pracowników z dnia na dzień bez pracy i bez wypłaty. Kobieta przyznaje, że to jeden z powodów, ale nie chce kontynuować rozmowy.
Szukamy dalej. Kilka dni później mamy więcej szczęścia. Nawiązujemy kontakt z osobą, która pracowała przy tworzeniu gier hazardowych.
— Nie wiem, co się stało z firmą. Moja umowa została rozwiązana pod koniec listopada, ponieważ szefowie powiedzieli nam wprost, że nie mają pieniędzy, żeby nam zapłacić — słyszymy.

Biurowiec w Krakowie, w którym znajdowała się siedziba Rosetta GamingStreet View/Google Maps
Okazuje się, że dwa miesiące temu, zaraz po ogłoszeniu amerykańskich sankcji, wszyscy pracownicy Rosetty, czyli ok. 20 osób otrzymało taką samą wiadomość. Pojedynczy pracownicy, którzy byli zatrudnieni na umowach o pracę, dostali propozycję rozwiązania umowy za porozumieniem stron.
— Nie zamknęli firmy, tylko powiedzieli nam, że nie mają pieniędzy. Zostaliśmy zwolnieni bez żadnej zapłaty. Dopiero w internecie przeczytałem, że USA nałożyła na nich jakieś sankcje i ich konta zostały zablokowane.
Nasz informator nie ukrywa, że wszystkich w firmie ta informacja zaskoczyła. Tym bardziej, że o swoich byłych szefach mówi same dobre rzeczy. Mieli znać się na swojej pracy i mieć dużo planów na przyszłość.
„Wujek Marek” nadzorował biznes. „Był bezpiecznikiem Luftara”
— Spółkę prowadzili bracia Fabjon i Erion, ale centralną postacią jest ich ojciec — Luftar Hysa, który to wszystko sponsorował — mówi nam osoba znająca sprawę.
Fabjon i Erion mają kanadyjskie obywatelstwa i na co dzień mieszkają w Montrealu. Według naszych informacji tylko czasem odwiedzali Polskę. W Krakowie pojawiał się także ich ojciec Luftar. On sam ma podwójne obywatelstwo: albańskie i meksykańskie. Tamtejsze media donosiły, że starał się także o kanadyjski paszport, ale nie otrzymał go ze względu na to, że zbyt wiele czasu spędzał poza krajem.

Luftar Hysawww.cna.al
Luftar Hysa w Krakowie bywał zwykle po to, by załatwić formalności. Nigdy nie krył się ze swoim bogactwem, w restauracjach i hotelach płacił rachunki po kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Z naszych ustaleń wynika, że rodzina Hysów nie robiła wcześniej w Polsce żadnych interesów. W jaki sposób w takim razie kilka lat temu znalazła się w Krakowie?
Sprowadzić ich miał Marek Sobków, który zawodowo od dekad zajmuje się produkcją gier hazardowych, a prywatnie ma przyjaźnić się z Luftarem Hysą. Jak wynika z dokumentów w Krajowym Rejestrze Sądowym, Sobków od samego początku pełnił rolę prokurenta w Rosetta Gaming.
— Był bezpiecznikiem Luftara, który pilnował całego biznesu. Hysa za wszystko płacił, ale przez większość czasu nie było go w Krakowie. Jego synowie przyjeżdżali zazwyczaj na zmianę. Nad wszystkim zaś czuwał Sobków i podpisywał za nich dokumenty — słyszymy.
To on pomagał również w rozkręceniu nowego biznesu. Zanim Hysowie pojawili się na polskim rynku, Sobków sam prowadził firmę Mapoz, która także zajmowała się produkcją gier hazardowych do stacjonarnych kasyn. Miał nawet zatrudnionych kilkunastu pracowników, którzy w 2018 r. przeszli do Rosetty.
Adres zarówno firmy Mapoz, jak i Rosetty od samego początku znajdował się w tym samym budynku. Najpierw była to ul. Bociana w dzielnicy Prądnik Biały, później trzy kilometry dalej — we wspomnianym nowoczesnym biurowcu naprzeciwko Cmentarza Rakowickiego. Kiedy odwiedzamy siedzibę Rosetty, tabliczka na zamkniętych drzwiach informuje, że dokładnie w tym samym miejscu znajduje się siedziba Mapozu.

Wejście do biura Rosetta Gaming w biurowcu w KrakowieMarcin Terlik / Onet
— Sobków prawie codziennie był w biurze, ale bardziej przeszkadzał, niż pomagał. Mówiliśmy na niego „wujek Marek”, bo miał styl bycia jak taki wujas z wesela. To jest połączenie arogancji i ignorancji. Potrafił przyjść do programistów i rzucić tekstem: „wasze wypłaty przyjdą tak wolno, jak wasza praca”.
— Poza tym, on nie ogarniał tego, co my robimy. Mieliśmy po 20 lat i programowanie gier dla nas to było coś zupełnie innego, niż za jego czasów.
Dzwonimy do Marka Sobkowa. Odbiera telefon, ale od razu zaznacza, że nie chce nic mówić na temat Rosetty. Twierdzi, że media „zawsze źle interpretują wypowiedzi”, a on miał z nimi „bardzo zły »experience« parę lat temu”. Nie zgadza się na jakąkolwiek rozmowę nawet po zapewnieniu, że będzie miał możliwość autoryzacji swoich wypowiedzi.
Decydujemy jednak, że Sobków jest kluczową postacią w tej historii i jeśli faktycznie to on zaprosił do Polski rodzinę Hysów, to powinniśmy skonfrontować go z pytaniami.
Znajdujemy adres, pod którym zarejestrowana jest jego spółka Mapoz Games. To podkrakowskie Zielonki. Nawigacja prowadzi nas pod duży, jednorodzinny dom na zamkniętym osiedlu.
Drzwi otwiera nam Krystyna Sobków. Ona również przez kilka lat była zaangażowana w interesy męża. Kobieta nie chce wpuścić nas do środka. Mówi, że nie byliśmy z nikim umówieni, a jej „nie interesuje udzielanie informacji” w sprawie działalności spółki Mapoz.

Midas Casino w Meksyku, gry, które produkowała krakowska firma Rosetta Gaming, na ekranach w prawym górnym rogu widać logo RG = Rosetta GamingOnet
Przyznaje jednak, że była kiedyś wspólniczką spółki komandytowej Mapoz Games, ale już nią nie jest. Faktycznie, informacje, do których docieramy w sądzie, wskazują, że ta spółka miesiąc temu została zamknięta.
Pani Krystyna wyraźnie nie jest zainteresowana rozmową z dziennikarzami. Jej zdaniem najlepiej by było, byśmy się tym w ogóle nie pisali o jej biznesach.
— Nie udzielam żadnych informacji — kilkukrotnie powtarza stanowczo. Sprawia wrażenie przygotowanej na to, że dziennikarze w końcu sprawdzać jej byłą spółkę i stawiać niewygodne pytania.
Rozmowa z Markiem Sobkowem również nie jest możliwa, ponieważ nie ma go obecnie w domu. Nie wiadomo, gdzie pojechał, ani kiedy wróci. Po kilku minutach wsiadamy do samochodu i jedziemy na kolejne spotkanie.

Potężny kartel narkotykowy, albańska mafia i tajemnicza krakowska spółkaCna.al/Shutterstock/ Virrage Images / Materiały praswoe z podaniem źrodła
„To nie były proste loterie z trzema wisienkami”
Byli pracownicy spółki nabierają zaufania dopiero wtedy, gdy gwarantujemy im pełną anonimowość. Więcej informacji gotowi są przekazać tylko podczas osobistego spotkania. Wybieramy miejsce daleko poza Krakowem.
Chcemy przede wszystkim dowiedzieć się, na czym polegała praca w Rosettcie.
— Projektowaliśmy i produkowaliśmy gry slotowe do kasyn. Testowaliśmy je na prototypach maszyn z kasyn. To były jakby nowoczesne wersje jednorękiego bandyty. Instalowaliśmy nasze oprogramowanie i wgrywaliśmy gry. To nie były takie proste loterie z trzema wisienkami w jednym rzędzie, tylko naprawdę skomplikowane i bardzo ciekawe rozrywkowe gry — słyszymy.
W toku naszego śledztwa ustalamy, że działalność spółki była w pełni legalna i odpowiednie służby były o niej poinformowane.
„Firma Rosetta Gaming Sp. z o.o. zgłosiła działalność jako producent automatów do gier hazardowych i zgodnie z przepisami prawa ma obowiązek prowadzić ewidencję wyprodukowanych automatów do gier hazardowych, ale nie zgłasza i nie rejestruje tych automatów” — pisze Ministerstwo Finansów, które odpowiada za administrację celno-skarbową, w tym m.in. za hazard.

Salon gier na automatach hazardowychDarek Delmanowicz / PAP
Następnie gry wysyłane były tam, gdzie Luftar Hysa miał swoje kasyna, czyli np. do Albanii, Meksyku, czy Kanady. Zdarzało się nawet, że pracownicy krakowskiej spółki lecieli na miejsce, by sprawdzić, czy stworzony system będzie działał z lokalnym kasynem.
— Doskonale wiedzieliśmy, że robimy gry hazardowe, ale mieliśmy informacje, że wszystkie trafiają do kasyn Luftara i on na tym zarabia. Myśleliśmy, że robimy legalną robotę. Nikomu do głowy by nie przyszło, że to jest jakaś mafia. My chcieliśmy robić gry, a oni naprawdę dobrze za to płacili.
Osoba, z którą się spotykamy, ma nadzieję, że wszystko zostanie wyjaśnione przez polskie służby. Choć nie ukrywa, że dla niej ta historia to również bolesna lekcja na przyszłość.
— Dobrze, że ktoś to bada. To jednak szaleństwo, że w centrum drugiego największego miasta w Polsce mogłaby być pralnia pieniędzy meksykańskich karteli narkotykowych. Wiem jedno: nigdy więcej nie będę pracował dla branży hazardowej.
Czytaj także: Fabryka meksykańskiego kartelu w Polsce. Mamy nowe informacje
Przetasowania w spółce. Kluczowe osoby wypadły z Rosetty
Śledząc, co dokładnie w ostatnich tygodniach działo się z Rosettą, zauważyliśmy, że amerykańskie sankcje spowodowały kolejne niespodziewane zmiany.
W pierwszym tygodniu stycznia spółka złożyła do sądu wniosek o zasadnicze zmiany rejestrowe. Okazuje się, że ze stanowiska wiceprezesa zarządu zrezygnował młodszy z rodzeństwa Hysów — Erion. Oficjalnie funkcję wiceprezesa pełnił od 13 marca 2024 r. do 14 stycznia 2025 r.
Usunięcie go może być spowodowane tym, że młodszy brat Hysa nie znalazł się na amerykańskiej liście sankcji. Wobec tego nie jest w kręgu międzynarodowych podejrzeń. Ale to nie wszystko. Odkryliśmy również, że Erion w maju 2023 r. zarejestrował w Polsce inną spółkę — Imesoft.
Ona również została zarejestrowana jako spółka zajmująca się „tworzeniem oprogramowania i doradztwem w zakresie informatyki”. Służby do tej pory nie interesował się Imesoftem, ponieważ nie został objęty żadnymi sankcjami.
Wróćmy do Rosetty, ponieważ to nie koniec zmian. Prokurentem, po ponad siedmiu latach, przestał być też Marek Sobków.
Wniosek dotyczy również zmiany siedziby. Rosetta oraz Imesoft oficjalnie wyprowadziły się z biurowca przy al. 29 Listopada i przeniosły się na ul. Olszańską 7.
Według naszych ustaleń chodziło przede wszystkim o koszty. Do tej pory firma miała podpisaną wieloletnią umowę z międzynarodową firmą deweloperską AFI Europe. To u niej wynajmowała kilkadziesiąt metrów kwadratowych nowoczesnej powierzchni biurowej.
W niepozornym budynku przy Olszańskiej 7 znaleźliśmy firmę, która wynajmuje biura z przestrzenią coworkingową za przystępne stawki. Wniosek do sądu rejestrowego może wskazywać, że mimo amerykańskich sankcji biznesy rodziny Hysów wcale nie zamierzają zniknąć z polskiego rynku.

Budynek przy ul Olszańskiej 7 w KrakowieStreet View/Google Maps
Dwa kilometry od nowej siedziby firmy odnajdujemy kancelarię prawną, która od samego początku obsługuje Rosettę, a wcześniej pracowała dla Mapozu. Po drugiej stronie domofonu zgłasza się radca prawny Renata Setkowicz-Marczak. Przyznaje, że zajmuje się sprawami spółki. Kobieta zaprasza nas do siebie i nie uchyla się od stawianych pytań.
Jej zdaniem, Rosetta trafiła na listę sankcji tylko przez powiązania osobowe. — Prowadziłam sprawy spółki w zakresie reprezentacji przed KRS i prawa pracy, stąd według posiadanej przeze mnie wiedzy, uzyskanej podczas współpracy z Rosetta Gaming, zarzuty o pranie pieniędzy nie są wiarygodne. Nie posiadam żadnej wiedzy, aby spółka prała brudne pieniądze — zapewnia nas.
I zaraz dodaje:
— Panowie, zgodnie z etyką mojego zawodu, gdybym tylko zauważyła że klient prowadzi działalność niezgodną z prawem, mam obowiązek poinformować służby. Mogę powiedzieć, że nic takiego w tym przypadku nie zauważyłam. Proszę mi wierzyć, że jednocześnie uchyliłabym się od współpracy z klientem, którego działalność budzi moje wątpliwości.
Jest zaskoczona, gdy pytamy o przeszłość jej klientów oraz artykuły, które wskazywały, że rodzina Hysów współpracuje z organizacjami przestępczymi. Tłumaczy, że nie ma zwyczaju, by sprawdzać doniesienia prasowe o swoich klientach i nigdy wcześniej tego nie robiła. Uważa, że „to ryzyko tego, kto prowadzi działalność, a nie ryzyko prawnika”.
Meksykański „El Mayo” i kasyno w rezerwacie pod Montrealem
Informacje o powiązaniach albańskiej rodziny z narkobiznesem pojawiają się od kilku lat. Już w 2022 r. meksykańskie dzienniki „El Universal” i „Milenio” opublikowały swoje ustalenia na temat współpracy Hysów z Ismaelem Mario Zambadą.
Zambada, znany także jako „El Mayo”, do czasu schwytania przez Amerykanów w lipcu 2024 r. szefował narkotykowemu kartelowi Sinaloa, jednej z największych i najsilniejszych organizacji przestępczych na świecie.
Gazety powoływały się na swoje źródła w meksykańskich służbach bezpieczeństwa, które uważały, że Hysowie odpowiadają za pranie pieniędzy dla „El Mayo” i jego grupy. Jedną z metod działania miało być przepuszczanie środków przez należące do nich kasyna. Sam Luftar Hysa wówczas publicznie zaprzeczał tym oskarżeniom, twierdząc, że zostały sfabrykowane przez jego konkurencję.

Ismael Zambada „El Mayo”DEA
Podobne doniesienia publikował w październiku 2023 r. kanadyjski dziennik „La Presse”. W swoim artykule opisywał kasyno Magic Palace działające w rezerwacie rdzennych mieszkańców w miejscowości Kahnawake pod Montrealem.
Choć Luftar Hysa formalnie prowadził w nim jedynie restaurację, kanadyjska policja federalna podejrzewała, że biznesmen wykorzystuje kasyno do prania pieniędzy pochodzących z handlu narkotykami. W ujawnionych przez „La Presse” policyjnych dokumentach wprost pojawiało się stwierdzenie o działaniu Hysy „w imieniu kartelu Sinaloa”.
Gazeta podawała także, że do kanadyjskich służb już wcześniej z prośbą o pomoc zwróciła się albańska policja. Albańczycy w swoim wniosku wskazywali, że podejrzewają Luftara Hysę o „udział w grupie przestępczej piorącej pieniądze w Meksyku, Kanadzie, Panamie, Polsce i Albanii”.

Sprzęt zostawiony przez pracowników spółki Rosetta Gaming w KrakowieSzymon Piegza / Onet
O sprawie rozmawialiśmy z doświadczonym meksykańskim dziennikarzem śledczym, który od lat pracuje w stanie Sinaloa. Na nasze pytanie, czy rodzina Hysa jest powiązana z niesławnym kartelem, odpowiedział krótko: „superpowiązana”.
Postępowanie w krakowskiej prokuraturze. Zawiadomienie przyszło z ministerstwa
Jak się dowiadujemy, Rosettą interesują się nie tylko Amerykanie, ale też polska prokuratura. Śledztwo w sprawie spółki od grudnia 2025 r. prowadzi Wydział do spraw Przestępczości Gospodarczej Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Postępowanie dotyczy przestępstwa z art. 299 Kodeksu karnego — czyli prania pieniędzy.
„W śledztwie gromadzony jest materiał dowodowy. Z uwagi na dobro postępowania przygotowawczego nie jest możliwe udzielenie na aktualnym etapie szczegółowych informacji dotyczących przedmiotu postępowania oraz zakresu i kierunku prowadzonych czynności” — odpowiada na nasze pytania Oliwia Bożek-Michalec, rzeczniczka prasowa krakowskiej prokuratury.
Zawiadomienie w sprawie Rosetty złożył Generalny Inspektor Informacji Finansowej, urząd działający przy Ministerstwie Finansów. Biuro prasowe resortu odmawia komentarza, wskazując na tajemnicę wynikającą z ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu.

Siedziba firmy ImesoftSzymon Piegza / Onet
Służby działają dopiero po sygnale z zagranicy
— Sprawy Rosetta Gaming, ale również prania pieniędzy w Banku Spółdzielczym w Skierniewicach [jeden z największych karteli narkotykowych na świecie kilka lat temu zdeponował tam półtora miliarda złotych, sprawa trafiła do sądu — red.] pokazują, że służby w Polsce działają dopiero po sygnale z zagranicy, co wydłuża czas reakcji i utrudnia zabezpieczenie dowodów — wyjaśnia w rozmowie z Onetem Tomasz Safjański, specjalista w zakresie taktyki kryminalistycznej oraz zwalczania przestępczości transgranicznej.
Nasz rozmówca jako dyrektor krajowego biura Interpolu, a następnie szef krajowej jednostki Europolu przez lata rozpracowywał także działalność największych karteli narkotykowych. Jego zdaniem po dokładnej analizie profilu spółki Rosetta Gaming polskim służbom powinno zapalić się czerwone światło.
— Produkcja oprogramowania hazardowego oraz sprzedaż do jurysdykcji podwyższonego ryzyka, a Meksyk jest krajem podwyższonego ryzyka w kontekście przeciwdziałania praniu pieniędzy i ze względu na aktywność karteli narkotykowych. To automatycznie kwalifikuje do zastosowania wzmożonych środków bezpieczeństwa finansowego — uważa.
— Podobnie fakt, że beneficjentem rzeczywistym spółki była osoba opisywana od lat w międzynarodowych mediach jako powiązana z przestępczością zorganizowaną. Zawiodły zatem polskie instytucje obowiązane: bank oraz prokuratura — wylicza Safjański.
Doświadczony policjant wskazuje także, że głównym celem śledztwa prokuratury będzie ustalenie, czy konkretne środki finansowe pochodziły z narkobiznesu lub innego przestępstwa oraz, czy osoby w Polsce wiedziały, że je legalizują.
— Profesjonalnie przeprowadzone śledztwo powinno wykazać, że „legalny biznes” był fasadą dla przepływu pieniędzy z narkobiznesu. Będzie to jednak trudne wobec braku szybkiej reakcji instytucji obowiązanych — ocenia ekspert.
Formalnie Rosetta Gaming w Polsce i Unii Europejskie nie jest objęta żadnymi sankcjami, ale inni przedsiębiorcy powinni brać pod uwagę ryzyko sankcji wtórnych ze strony Amerykanów.
— Amerykańskie sankcje bezpośrednio nas nie obowiązują, ale z punktu widzenia zarządzania ryzykiem należy o nich pamiętać i regularnie weryfikować swoich kontrahentów pod kątem obecności na listach sankcyjnych polskich, unijnych i amerykańskich, a także innych listach, w zależności od geograficznego obszaru działania naszego biznesu — tłumaczy Onetowi Robert Socha, prezes Open Intelligence Group.
***
W mediach społecznościowych odnaleźliśmy konto prowadzone przez Eriona Hysę, do niedawna wiceprezesa i udziałowca Rosetty. On także nie odpowiedział na nasze pytania.
Obsługująca Rosetta Gaming mec. Renata Setkowicz-Marczak przyznała nam, że wciąż ma kontakt z „przedstawicielem spółki”. Nie chciała jednak ujawnić, o kogo dokładnie chodzi, ani podać nam numeru lub adresu e-mailowego tej osoby. Zgodziła się jednak przekazać tajemniczemu przedstawicielowi nasze pytania i wrócić do nas z jego ewentualnymi odpowiedziami.
Pytania wysłaliśmy 9 stycznia. Chcieliśmy dowiedzieć się m.in., czy Rosetta Gaming zawierała umowy z meksykańskimi spółkami, które znalazły się na liście sankcyjnej USA, komu sprzedawała swoje oprogramowanie i z jakiego powodu firma została założona właśnie w Polsce. Poprosiliśmy także o komentarz do amerykańskich zarzutów o pranie pieniędzy i pytaliśmy o dalsze plany spółki w związku z sankcjami.
Do tej pory nie dostaliśmy żadnej odpowiedzi.
Chcesz porozmawiać z autorami? Napisz: marcin.terlik@redakcjaonet.pl ; szymon.piegza@redakcjaonet.pl