Początkowo PZN desygnował do startu na IO Piotra Habdasa, Marynę Gąsienicę-Daniel i Nikolę Komorowską. Ostatnia z wymienionych została powołana kosztem Anieli Sawickiej, co wywołało kontrowersje, gdyż Komorowska – w przeciwieństwie do drugiej zawodniczki – nie spełniła kryteriów przyjętych przez związek. Ostatecznie alpejka wydała oświadczenie, w którym poinformowała, że rezygnuje z IO, na które pojedzie Sawicka. PZN przeprosił obie narciarki.
Kadry na IO w poszczególnych konkurencjach zatwierdza zarząd PKOl. W poniedziałek okazało się, że zmienił on decyzję PZN, gdyż w składzie reprezentacji zamiast Habdasa pojawił się Michał Jasiczek. Wywołało to kolejne kontrowersje, a swoje stanowiska w rozmowie z TVP Sport przekazali ojcowie obu zawodników.
Oświadczenia rodziców alpejczyków
Michał Habdas uważa, że jego syn mógłby osiągnąć lepsze wyniki na IO. – Proszę sprawdzić listy kwalifikacyjne na igrzyska, gdzie syn miał 2977 punktów, a Michał Jasiczek 632. Polska może wystawić zawodnika w dwóch konkurencjach: w gigancie i slalomie. Michał od bardzo dawna nie jeździ giganta. Piotr mógł na igrzyskach wystartować z numerem około 38, gdzie jest bardzo duża szansa na dobre miejsce, i zostało to wszystko przekreślone niezrozumiałą dla nas decyzją – mówił.
Habdas senior w trakcie tego wywiadu twierdził też – podobnie jak wcześniej przedstawiciele PZN – że Jasiczek nie wypełnił formalności medycznych.
Zupełnie inne stanowisko ma otoczenie Jasiczka. Ojciec zawodnika, Dariusz, potwierdził, że rodzina podjęła interwencję w PKOl.
– To, na co powoływał się PZN – że syn nie posiadał aktualnych badań lekarskich jako kadrowicz – uważaliśmy za bardzo słaby argument, żeby nie pojechał na igrzyska, dlatego złożyliśmy odwołanie do PKOl. To się wydaje trochę śmieszne, bo wszyscy kadrowicze, jak są powoływani i mają podpisane umowy, podlegają takiemu obowiązkowi pracy, i to związek odpowiada za umówienie zawodnika w Centralnym Ośrodku Medycyny Sportowej – mówił.
Kryteria przyjęte przez PZN były następujące: w pierwszej kolejności miały decydować punkty zdobyte w Pucharze Świata, następnie w Pucharze Europy, a na koniec – najniższa średnia punktów FIS. Jasiczek przekonywał, że z tego powodu jego syn zasłużył na wyjazd na IO.
– Michał w Pucharze Europy zdobył 18 punktów, Piotr 8, a Jędrzej 5. Napisaliśmy pismo do PZN i tylko jeden z wiceprezesów odpisał, że pan sekretarz generalny związku przedstawił wszystkim członkom zarządu informację, że Michał nie posiada badań, i dlatego wybrali Piotra Habdasa. To przedstawił członek zarządu i wprowadził cały zarząd w błąd – twierdził.
Stanowiska PZN i PKOl
Sytuacja związana ze składem kadry w narciarstwie alpejskim spowodowała duży konflikt na linii PKOl – PZN. Radosław Piesiewicz podczas briefingu w Centrum Olimpijskim twierdził, że związek „pominął” finansowanie Jasiczka ze środków przekazanych przez Ministerstwo Sportu, co było jedną z przyczyn interwencji komitetu.
W rozmowie z WP SportoweFakty z tak przedstawionym stanowiskiem nie zgodził się Tomasz Grzywacz, sekretarz generalny PZN. Podkreślił on, że decyzja miała wynikać z braku badań medycznych Jasiczka.
– Jeszcze nie wiadomo, czy pojedzie, bo musi przejść badania medyczne, w związku z tym nie wiadomo, czy spełni te wymagania – mówił. Nie zgodził się też z tym, że to lepsza punktacja w Pucharze Europy powinna w tym wypadku decydować o miejscu w kadrze na IO.
– Michał Jasiczek nie spełnia pierwszego punktu kwalifikacji, czyli wymogu FIS-u z dostępem do startu, ponieważ przez dwa lata nie robił badań sportowo-lekarskich w Centralnym Ośrodku Medycyny Sportowej. Co za tym idzie, nie był w RTP, czyli w puli osób, które przed igrzyskami będą testowane antydopingowo. Dlatego my, jako związek, na pewno nie będziemy brali odpowiedzialności za jego obecność na igrzyskach – grzmiał.
O komentarz poprosiliśmy również PKOl. – To decyzja nie w kontrze do Polskiego Związku Narciarskiego, a sekwencja zdarzeń. Zarząd Polskiego Związku Narciarskiego złożył kandydatury na igrzyska, komisja sportowa rozpatrzyła je, wpłynęły zażalenia od zawodników do tych kandydatur. Prezydium zarządu przeanalizowało je, poprosiło PZN o wyjaśnienia, ale ich nie otrzymało. Dlatego też zarząd jednogłośnie podjął taką decyzję – mówiła nam jego rzeczniczka prasowa, Katarzyna Kochaniak-Roman.