W ubiegłym tygodniu polska polityka rozgorzała po tym, jak w mediach opublikowane zostały wiadomości pochodzące z zamkniętego czatu grupy polityków Polski 2050. Wśród wiadomości, które zostały upublicznione, przeczytać możemy m.in. o tym, jak ministra kultury Marta Cienkowska pisze o „planowanym przewrocie” i radzi, by „je**ć przychylne media”, bo „przynajmniej pokażemy jaja”. Ministra od społeczeństwa obywatelskiego Adriana Porowska proponowała z kolei, by obwołać Szymona Hołownię królem w partii.

  • Jakie metody kampanii krytykuje Michał Gramatyka?
  • Kto według Gramatyki jest odpowiedzialny za wyciek prywatnych rozmów?
  • Co miało miejsce z powodu problemów technicznych w Polsce 2050?
  • Jakie pomysły omawiano w zamkniętym czacie polityków Polski 2050?

Tymczasem Polska 2050 wciąż nie wyłoniła nowego lidera, po tym, jak II tura wyborów na przewodniczącego partii zakończyła się fiaskiem z powodu „problemów technicznych”. Głosowanie z 12 stycznia unieważniono, a Rada Krajowa partii przyjęła uchwałę, zgodnie z którą ponowne głosowanie odbędzie się do 31 stycznia.

— Metody, jakie stosowane są w tej kampanii i to, jak ona jest prowadzona, budzą we mnie głębokie obrzydzenie. Ja po prostu tego nie akceptuję. Nie akceptuję wynoszenia zrzutów ekranu z prywatnych rozmów, uderzania tym w ministrów. Nie akceptuję mówienia, że „jeżeli pani X wygra, to nie będzie dla mnie miejsca w tej partii” — komentuje sprawę Michał Gramatyka.

— To jest dziecinne i nieodpowiedzialne. Tak się można bawić przy wyborach do samorządu szkolnego, ale nie do partii, która bierze współodpowiedzialność za sprawowanie władzy w Polsce — komentuje polityk. — Wynoszenie screenów jest podłe — dodaje.

Gramatyka uderza w Leo

Gramatyka uważa, że „na grupie odbywała się dyskusja, co zrobić z partią”. — To byli ludzie z jednej i drugiej strony tego sporu, którzy byli głęboko zaniepokojeni tym, jaki obrót przyjęła kampania wyborcza. Ta dyskusja odbywała się jeszcze przed naszymi wyborami i rzeczywiście padły tam pomysły, że może zrobić inaczej i w obliczu tego, co się dzieje, odwołać się do ojca założyciela, czyli do Szymona Hołowni. Może jego autorytet jest w stanie przeważyć — mówi polityk, podkreślając, że „rozmowy, które się tam toczyły, były rozmowami prywatnymi”.

— Nie sądzę, żeby było się czym przejmować, aczkolwiek warto się przejmować tym, co będzie dalej z Polską 2050, bo to, co się dzieje, to jest jakiś dramat — dodaje Gramatyka.

Wiceminister cyfryzacji wspomina też o toczących się rozmowach, w których biorą udział Szymon Hołownia, Paulina Hennig-Kloska i Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. — Umówiliśmy, że nie będziemy zdradzać niepotrzebnych szczegółów, nawet między sobą, bo są to na tyle delikatne rozmowy, że warto je trzymać w tajemnicy, a w tej partii bardzo niewiele rzeczy potrafi się utrzymać w tajemnicy m.in. dzięki posłance Leo, ale nie tylko — komentuje Gramatyka.

Dopytywany, czy ma pan pewność, że to Leo odpowiedzialna jest za wyciek prywatnych partyjnych korespondencji, polityk Polski 2050 odpowiada: „widziałem, jak na radzie krajowej pani posłanka wrzuciła te screeny. Wrzucenie tych screenów tam i na grupę parlamentarzystów było jednoznaczne z tym, że za chwilę one wyciekną do mediów”.

— Jakimś dziwnym przypadkiem te screeny są tak dobrane, żeby niszczyć wizerunek pani minister kultury Marty Cienkowskiej — zauważa Gramatyka.