Przede wszystkim dotyczy on istotnej dla każdej i każdego z nas — mnie również jako osoby po poważnej hospitalizacji i długotrwałych problemach zdrowotnych — sfery życia publicznego, pozostawiającej wiele do życzenia. A orkiestra często upomina się o tych, którym niełatwo upomnieć się o siebie.
Od lat trwa też cyniczne wykorzystywanie WOŚP-u do politycznej polaryzacji i tak nieznośnie skłóconego ze sobą kraju.
Dlatego w powracającej dyskusji o czerwonych serduszkach, rozświetlających nie tylko polskie ulice, tak trudno oddzielić emocje od faktów. Korzystają politycy, wielu barw partyjnych. Niepokoi mnie to również jako wspierającego orkiestrę.
Faktem jest, że pomoc WOŚP, fundacji zasilającej szpitale specjalistycznym sprzętem, ma charakter symboliczny. W stosunku do budżetu Narodowego Funduszu Zdrowia liczy się ją w promilu. Zestawiając ze sobą te liczby, należy jednak pamiętać, że mówimy o dużym kraju, który u swoich podstaw ma publiczną, a nie sprywatyzowaną opiekę zdrowotną.
Fakt jest również taki, że podnoszona przez kolejne władze reforma NFZ pozostaje czczą obietnicą. Nijak ma się do skoku cywilizacyjnego 20. gospodarki świata, która, według zapowiedzi premiera, za cztery lata ma być bogatsza od Brytyjczyków.
Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy w GdańskuPAP/Adam Warżawa
Cieszy co najwyżej względna cyfryzacja NFZ i cenieni także na świecie specjaliści. Teoretycznie kolejki do nich powoli udaje się skracać, ale — według prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej — kosztem przesuwania wizyt kontrolnych. Z kolei ustawowe podwyżki dla lekarzy, co opisywał w Onecie Marcin Terlik, rozmijają się z rzeczywistością.
Oddziały położnicze są zamykane — ostatnio w Beskidach, jedyny w regionie — a hospitalizacja to odwlekany w czasie luksus. Przykładowo do szybkiego miejsca na oddziale hepatologii niekoniecznie wystarczają dramatyczne wyniki badań i groźba całkowitej niewydolności wątroby, jak było w moim przypadku. Braki personelu czy ograniczony dostęp do sprzętu wydłużają zajmowanie szpitalnego łóżka, a co za tym idzie możliwość sprawnego zajęcia go przez kolejnych pacjentów i pacjentki.
Dostęp do publicznej psychiatrii w naszym kraju to mrzonka, tym straszniejsza, że konfrontowana z wysokimi statystykami prób samobójczych wśród dzieci i młodzieży. Przypomnijmy: jedna wizyta u psychiatry to koszt rzędu kilkuset złotych.
Kiedy od ekspertów słychać o katastrofie w NFZ, wiosną 2025 r. Sejm uchwala obniżenie składki dla przedsiębiorców.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Pieniądze do wolontariackich puszek zbierane są więc w niezmiennie smutnych dla Polski okolicznościach. I o ile radość czy duma z charytatywnego zrywu ponad wieloma, również geograficznymi podziałami, mają prawo cieszyć zmobilizowane do pomocy drugiemu człowiekowi społeczeństwo, o tyle konieczność zbiórki powinna skłaniać rządzących do priorytetowych działań. Może na początek pogłębionej, uczciwej, komunikatywnej debaty o zdrowiu Polek i Polaków.
Zamiast tego przedstawiciele rządu, najwyższe osoby w państwie, z beztroskimi uśmiechami zachęcają do licytowania: złotych korków (premier Donald Tusk), wspólnej przejażdżki rowerowej (minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski), zjedzenia żurku z Żurkiem (minister sprawiedliwości Waldemar Żurek), wyjścia do teatru (ministra edukacji Barbara Nowacka), karaoke (ministra kultury Marta Cienkowska), albo sejmowego śniadania z egzemplarzem powieści Gabriela Garcii Marqueza na pamiątkę (marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty).
Owszem, aukcje władz często stanowią nie byle jaki wkład do orkiestrowej skarbonki — licytowane obecnie przez 29 osób premierowe korki sięgnęły już 120 tys. zł — oraz znacząco powiększają medialne zasięgi WOŚP.
Jednak rodzi się pytanie o czystość politycznych intencji i zjawisko tzw. charity washingu, czyli angażowania w działanie charytatywne w celu poprawy wizerunku. A jak tu mówić o szlachetności, gdy obywatelską inicjatywę łatania dziury budżetowej NFZ dumnie firmują odpowiedzialne za nią osoby. I ciężko nie nazywać tego absurdem.
Rząd PiS robił wiele, by obrzydzić Polsce WOŚP. A to wymazując serduszka w TVP, a to później poprzez swoją prywatną tubę propagandową — wspieraną milionami TV Republika — szczując bezpodstawnymi oskarżeniami na Jerzego Owsiaka, któremu widzowie grozili śmiercią [szczegółowy raport na temat tej medialnej nagonki sporządziła Fundacja Basta Barta Staszewskiego].
Partia Jarosława Kaczyńskiego nie pomniejszyła zbiórek orkiestry, ale za to przyczyniła się do zysków wspomnianej Republiki. Telewizja z podsycanej nienawiści do WOŚP i Owsiaka uczyniła bowiem zachętę do własnych składek. Również pomocowych. Samym sobie.
Marszałek Włodzimierz Czarzasty podczas 34. finału WOŚPPAP/Kasia Zaremba
Niestety także obecna władza najwyraźniej dostrzega w orkiestrze polityczny potencjał. Gdzie rozsądek tego rządu, nakazujący uczciwy rachunek sumienia, który poprzedziłby podłączanie się pod oddolną inicjatywę? Gdzie społeczna czujność, powściągająca tak niezręczne w tym przypadku uśmiechy charytatywnie wzmożonych decydentów? Gdzie choćby mądra analiza politycznych sondaży z rosnącymi w siłę prawicowymi populistami, mamiącymi ludzi prywatyzacją służby zdrowia?
Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy gra do przysłowiowego końca świata i o jeden dzień dłużej. Zdaje się, że równie długo będzie trwała wyuczona polityczna bezradność.