Nie milkną echa zaskakujących powołań Macieja Maciusiaka na igrzyska olimpijskie. Przypomnijmy, że zgodnie z decyzją szkoleniowca polskie skoki we Włoszech reprezentować będą: Kacper Tomasiak, Kamil Stoch i Paweł Wąsek.

Kibiców i ekspertów zaskoczyło powołanie ostatniego z wymienionych. Od początku sezonu Wąsek skakał znaczniej słabiej niż w poprzedniej edycji Pucharu Świata. Przegrywał rywalizację nie tylko z Tomasiakiem oraz Stochem, ale także z Dawidem Kubackim i Maciejem Kotem.

ZOBACZ WIDEO: Kamil Stoch w szczerych słowach o ostatnim skoku w Zakopanem

Opinia publiczna była niemal pewna, że na igrzyska poleci ktoś z dwójki Kubacki-Kot. Trener Maciusiak jednak zaskoczył – obu zostawił w domu, a do Włoch zabierze Wąska. Z decyzją szkoleniowca nie zgadza się Wojciech Fortuna. Mistrz olimpijski zwrócił uwagę, że przede wszystkim w składzie Polaków na IO (6-22 luty) powinien znaleźć się Piotr Żyła.

– Jestem bardzo zaskoczony, że Piotr nie jedzie na igrzyska olimpijskie. W pierwszej części sezonu rzeczywiście skakał w kratkę, ale po tym, co pokazał na mistrzostwach świata w lotach, uważam, że byłby w stanie powalczyć o wysokie miejsca na igrzyskach – powiedział nam mistrz olimpijski z Sapporo.

Przypomnijmy, na zakończonych w niedzielę MŚ w lotach w Oberstdorfie Żyła jako jedyny bronił honoru polskich skoków. Regularnie latał powyżej 200. metra. W konkursie indywidualnym zajął przyzwoite 15. miejsce. Z kolei w drużynówce jako jedyny z Biało-Czerwonych nie skompromitował się i dwukrotnie przekroczył 200. metr.

– Nie może być tak, że przy powołaniach na najważniejsze zawody sezonu został pominięty skoczek, który na mistrzostwach świata jako jedyny z Polaków był w stanie walczyć z najmocniejszymi rywalami. Osobiście, jako Wojciech Fortuna, nie zgadzam się po prostu z taką decyzją trenera i PZN – podkreśla Fortuna.

– Sytuacja z Piotrkiem przypomina mi moją sytuację przed wylotem do Sapporo. Wówczas wygrałem kwalifikacje olimpijskie i nagle od ówczesnych działaczy dostałem wiadomość: na igrzyska i tak nie pojedziecie, bo jesteście za młodzi. Zrobiło się głośno o tej sprawie, dziennikarze pisali, mówili i ostatecznie pojechałem. Jak to się skończyło, wszyscy wiemy – dodał nasz rozmówca.

Wojciech Fortuna zwrócił też uwagę, że we Włoszech Żyła miał najprawdopodobniej ostatnią szansę w karierze na wywalczenie emerytury olimpijskiej. Przypomnijmy, że osiem lat temu w Pjongczangu, gdy Biało-Czerwoni wywalczyli brązowy medal, dwukrotny mistrz świata nie dostał się do drużyny, a tym samym nie może liczyć na świadczenie olimpijskie.

– Piotrek nie jest za młody, ale wszyscy dobrze wiemy, że była to dla niego ostatnia szansa na osiągnięcie sukcesu na igrzyskach i wywalczenie emerytury olimpijskiej. Gdyby był bez formy, uszanowałbym wybór szkoleniowców i w ogóle nie komentował tego tematu. Po tym jednak, co zobaczyłem na mistrzostwach świata, jestem po ludzku zły i rozczarowany, że Piotra nie ma w składzie – powiedział Fortuna.

– Jeszcze nie jest za późno. Apeluję do trenerów, by raz jeszcze przeanalizowali swoją decyzję i dokładnie przeanalizowali, jak skakał Piotr na mistrzostwach w Niemczech. To była jego znacznie lepsza wersja niż w pierwszej części sezonu – dodał mistrz olimpijski.

Szymon Łożyński, dziennikarz WP SportoweFakty