We wtorkowe popołudnie Ferrari wydało komunikat, w którym potwierdziło, że Robert Kubica spędzi kolejny sezon długodystansowych mistrzostw świata WEC za kierownicą modelu 499P. Polak ponownie będzie się ścigał dla prywatnego zespołu AF Corse samochodem o numerze 83. Wraz z nim załogę tworzyć będą Yifei Ye oraz Phil Hanson. Wspomniana trójka przed rokiem wygrała 24h Le Mans, a w nadchodzącej kampanii spróbuje powtórzyć ten sukces.

„Dla Kubicy i Ye będzie to trzeci sezon z rzędu za kierownicą żółtego Ferrari 499P, a Hanson, który niedawno został fabrycznym kierowcą Ferrari, będzie kontynuował współpracę rozpoczętą w 2025 roku” – napisano w komunikacie Włochów.

ZOBACZ WIDEO: Ewa Pajor wyróżniona. Nie miała sobie równych!

Nie jest tajemnicą, że głównym planem Kubicy był awans do jednej z fabrycznych załóg Ferrari (numer 50 i 51), ale już pod koniec sezonu 2025 ten scenariusz okazał się nierealny. Włosi postanowili bowiem przedłużyć umowy z wszystkimi sześcioma kierowcami, którzy tworzą obsadę fabrycznych samochodów.

Zgodnie z regulaminem WEC, samochody fabryczne i prywatne muszą posiadać taką samą specyfikację i reprezentowanie barw załogi AF Corse numer 83 nie przeszkadza Kubicy w walce o czołowe lokaty w mistrzostwach świata. Jednak ubiegły sezon pokazał, że w wielu sytuacjach Ferrari nadaje priorytetowy status swoim fabrycznym załogom, chociażby przez dobór lepszej strategii i polecenia zespołowe.

Kubica w tej chwili jest jedynym niefabrycznym kierowcą Ferrari wśród załóg 50, 51 i 83, co również jest dość nietypowe. Ma to związek m.in. z konfliktem interesów wokół sponsorów. Fabryczne załogi i kierowcy sponsorowani są przez Shella, który jest jednym z głównych partnerów Włochów w WEC, podczas gdy 41-latek z Polski jest związany indywidualną umową z Orlenem.

Brak wsparcia ze strony fabryki Ferrari w zeszłym roku nie przeszkodził Kubicy w wygraniu 24h Le Mans, jak również walce o tytuł długodystansowego mistrza świata WEC. Ostatecznie Polak wraz z Ye i Hansonem zakończył rywalizację na drugim miejscu w cyklu.

„W zeszłym roku załoga numer 83 odniosła zwycięstwo w klasyfikacji generalnej 24h Le Mans, co było wisienką na torcie w sezonie, w którym załoga wygrała wszystkie wyścigi w Pucharze Świata FIA dla ekip Hypercar (klasyfikacja zespołów prywatnych – dop. aut.) i zajęła drugie miejsce w klasyfikacji generalnej mistrzostw świata” – podkreślono w komunikacie Włochów.

Na decyzję Kubicy o pozostaniu w prywatnym AF Corse najpewniej wpłynął fakt, że w innych konkurencyjnych załogach WEC nie było wolnych miejsc. Z rywalizacji w długodystansowych mistrzostw świata wycofało się Porsche, a dysponująca konkurencyjnym autem Toyota również nie przewidywała roszad w składzie. Dlatego wybór prywatnego Ferrari wydaje się najlogiczniejszy w kontekście walki o kolejną wygraną w 24h Le Mans.