Analiza szczątków pocisków manewrujących Ch-101, które zostały użyte m.in. do ataku na Kijów 20 stycznia powstały co najwyżej dwa tygodnie wcześniej. Oznacza to, że Rosjanie zdecydowali się już nawet nie magazynować produkcji rakiet i strzelać nimi np. za miesiąc dwa, ale używają ich zaraz po wyprodukowaniu.
Celem jest zadanie ukraińskiej infrastrukturze energetyczno-grzewczej jak największych strat podczas zimowych mrozów, a zapasów magazynowych pocisków manewrujących czy balistycznych w Rosji już dawno nie ma.
Rosyjskie skrzydlate pociski manewrujące Ch-101 odpalane z bombowców Tu-95MS bądź Tu-160 stanowią nowoczesną wersję pocisku Ch-55, który powstał w latach 90. XX wieku jako nosiciel ładunków atomowych. W nowej odsłonie zastosowano konwencjonalną głowicę bojową, zaawansowany system naprowadzania oraz korpus pocisku ma się charakteryzować zmniejszoną sygnaturą radiolokacyjną.
System naprowadzania pocisku zapewniające precyzję trafienia do kilku metrów obejmuje poza wieloantenową nawigacją satelitarną i inercyjną także głowicę optoelektroniczną Otblesk-U zawierającą m.in. kamerę do śledzenia rzeźby terenu. Obraz z kamery jest porównywany z cyfrową mapą, co pozwala na precyzyjne trafienie nawet w przypadku zakłócania nawigacji satelitarnej przez systemy walki elektronicznej.
Z kolei za zniszczenie celu odpowiada głowica odłamkowo-burząca lub kasetowa o masie około 480 kilogramów, ale w ostatnich latach Rosjanie produkowali też odmiany z głowicą 800-kilogramową kosztem zmniejszonego zapasu paliwa dla silnika turboodrzutowego.
Tego w pierwotnej wersji wystarczało na zasięg rzędu do 4,5 tys. km, ale w odmianie z większą głowicą zasięg będzie raczej zmniejszony o połowę. Pocisk Ch-101 porusza się z prędkością nieco poniżej Mach 1 (1225 km/h) na niskiej wysokości w celu uniknięcia naziemnych radarów z wykorzystaniem np. wąwozów czy koryt rzecznych. Co więcej, dysponuje on też systemem samoobrony wyrzucającym flary mające zmylić pociski naprowadzające się na źródło ciepła.
To sprawia, że jest groźnym środkiem rażenia w arsenale Rosjan szczególnie w przypadku wykorzystania setek dronów jako tła mającego odciągnąć i przeciążyć ukraińską obronę przeciwlotniczą. W przypadku radzenia sobie z pociskami Ch-101 jedną z najlepszych metod ich zwalczania jest połączenie lotnictwa z samolotami AWACS współpracującego z obroną przeciwlotniczą.
W tym przypadku Ukraińcy mają problemy, ponieważ poza niedoborem potrzebnych maszyn istnieje też kwestia współpracy lotnictwa i obrony przeciwlotniczej. Niestety miały już miejsce przypadki zestrzelenia własnych samolotów przez ukraińską obronę przeciwlotniczą.