23-letnia Johanna Puff w rozmowie z serwisem web.de opowiedziała o dramatycznym momencie, który przeżyła na początku grudnia podczas zawodów IBU Cup w Obertilliach. Biathlonistka nagle straciła siły, zaczęła mieć poważne problemy z oddychaniem i doznała aż dwóch ataków paniki.

– Pamiętam ogromny ucisk w klatce piersiowej i trudności z oddychaniem. Wszystko jeszcze rejestrowałam, nawet transport do szpitala – powiedziała.

Po długich dniach niepewności przyszła diagnoza: zapalenie mięśnia sercowego. I choć – jak podkreśla Puff – to łagodniejsza forma choroby, to lekarze nie mają wątpliwości. Treningi i rywalizacja są dla niej obecnie zakazane.

– Dopóki nie dostanę jasnego zielonego światła, nie myślę o powrocie. To jest brutalnie trudne, ale zdrowie jest najważniejsze – przyznała.

Mimo wcześniejszych objawów, jak kołatanie serca na treningach czy ogólne zmęczenie, początkowe badania nie wykazały nic niepokojącego. Teraz, z dystansu, Puff mówi o mieszanych uczuciach. – Z jednej strony ulga, że w końcu znam przyczynę, z drugiej – to ogromne ryzyko i smutek.

Jej marzenie o olimpijskim starcie musi poczekać. – Igrzyska są tylko co cztery lata. To dziecięce marzenie. I to marzenie właśnie trochę się rozsypało – podkreśla.

Johanna Puff nie pojawi się na trasach w Mediolanie, ale będzie kibicować – prywatnie. W igrzyskach weźmie udział jej partner, doświadczony biathlonista Lukas Hofer, którego Niemka zamierza wspierać na miejscu.

ZOBACZ WIDEO: PZN zmienia decyzję. Adam Małysz: „To był duży błąd!”