Tankowce z „floty cieni” często maskują swoje ruchy, zmieniając banderę. Przeprowadzają dzięki temu tajne transfery ropy między statkami, co pozwala na mieszanie rosyjskiej ropy i sprzedawanie jej jako rzekomo „czystej”.

Nie chodzi jednak wyłącznie o handel ropą. Rosyjska „armada zombie” stwarza szereg zagrożeń dla międzynarodowego handlu, co dostrzega także Polska. 14 krajów postanowiło położyć kres tej działalności Kremla. Oto szczegóły.

Państwa, które zawarły porozumienie, oskarżyły Rosję o podważanie bezpieczeństwa morskiego poprzez zakłócanie systemów nawigacji satelitarnej i nakazywanie tankowcom z floty cieniowej wyłączanie transponderów, które transmitują położenie i cel podróży statku. „Naraża to wszystkie statki na niebezpieczeństwo” — ostrzeżono w oświadczeniu.

Kraje nadbałtyckie i nadmorskie, wraz z Islandią, oświadczyły, że będą aktywnie blokować tankowce łamiące sankcje lub naruszające międzynarodowe przepisy morskie. 14 krajów europejskich zgodziło się zintensyfikować działania przeciwko tak zwanej „flocie cieni” Rosji — sieci tankowców wykorzystywanych do omijania zachodnich sankcji i utrzymania dostaw rosyjskiej ropy na rynki światowe.

Zgodnie ze wspólnym oświadczeniem opublikowanym przez brytyjskie ministerstwo transportu statki mogą pływać wyłącznie pod banderą jednego kraju i muszą mieć ważne dokumenty potwierdzające, że są bezpieczne i odpowiednio ubezpieczone.

Tankowce, które nie spełniają tych standardów — w tym te pływające pod wieloma banderami — będą traktowane jako „statki bez narodowości”.

Status ten daje państwom nadbrzeżnym prawo do interwencji. Zgodnie z Konwencją Narodów Zjednoczonych o prawie morza okręty wojenne mogą zatrzymywać i kontrolować statki bez wyraźnej przynależności państwowej na pełnym morzu.

14 krajów zażądało ścisłego przestrzegania międzynarodowych przepisów wymagających od wszystkich statków utrzymywania włączonych systemów śledzenia.

Porozumienie podpisały: Belgia, Wielka Brytania, Niemcy, Dania, Łotwa, Litwa, Islandia, Holandia, Norwegia, Polska, Finlandia, Francja, Szwecja i Estonia. Posunięcie to formalizuje już prowadzone zaostrzone kontrole, zwłaszcza tankowców eksportujących ropę Urals z rosyjskich portów bałtyckich Primorsk i Ust-Ługa.

Europa kontra „tankowce zombie”

W zeszłym tygodniu francuskie okręty wojenne zatrzymały tankowiec Grinch, który według Paryża płynął z Rosji pod fałszywą banderą. Wkrótce potem, jak poinformował Bloomberg, dwa inne tankowce przewożące ropę z Murmańska zawróciły u wybrzeży Norwegii i powróciły do portu.

Również Niemcy podejmują działania przeciwko „flocie cieni”. Zablokowały m.in. tak zwany „tankowiec zombie” płynący w kierunku Zatoki Fińskiej. Po przepłynięciu między Danią a Szwecją statek został zmuszony do zawrócenia i opłynięcia całej Skandynawii — najwyraźniej w kierunku Murmańska. Tankowiec Arcusat nie figuruje w żadnej oficjalnej bazie danych morskiej.

Po 2022 r. Rosja zbudowała „flotę cieni”, składającą się głównie ze starych tankowców, aby uniknąć zachodnich sankcji nałożonych w związku z jej pełną inwazją na Ukrainę.

Statki te często ukrywają swoich prawdziwych właścicieli, pływają pod fałszywymi lub wieloma banderami i wyłączają systemy śledzenia, aby „zniknąć” na morzu. Wiele z nich jest starych i zdezolowanych, co stwarza zagrożenie ekologiczne m.in. poprzez możliwy wyciek ropy.

Rosyjski tankowiec Marinera, wcześniej znany jako Bella 1, który 7 stycznia 2026 r. został przejęty przez USA za łamanie sankcji (zdj. ilustracyjne)Peter Summers / Stringer / Getty Images

Rosyjski tankowiec Marinera, wcześniej znany jako Bella 1, który 7 stycznia 2026 r. został przejęty przez USA za łamanie sankcji (zdj. ilustracyjne)

Zazwyczaj są one zarządzane przez zagraniczne centra, co pozwala Moskwie nadal eksportować ropę powyżej limitu cenowego G7, unikając jednocześnie zachodnich kontroli ubezpieczeniowych i transportowych.

Stany Zjednoczone i UE zaostrzyły egzekwowanie przepisów — konfiskując tankowce i rozszerzając sankcje. Ukraina również zaatakowała niektóre statki za pomocą dronów, dążąc do ograniczenia dochodów z ropy, które napędzają wojnę Rosji.

Jednak podstawowy problem pozostaje: dopóki istnieje globalny popyt na rosyjską ropę, pośrednicy będą nadal podejmować ryzyko, aby ją dostarczać.