Na zdjęciach dołączonych do wpisów uderzających w prywatną zbiórkę na generatory prowadzoną przez fundację Stand with Ukraine widać rzekomo wyprzedawany sprzęt z opisem technicznym i cenami w hrywnach. PAP zapytał o te ogłoszenia Natalię Panczenko, założycielkę i prezes fundacji. — Przede wszystkim widoczny na zdjęciach sprzęt to nie są nasze generatory. Nie ma tam żadnego generatora o mocy 600 kW, a agregaty o takiej mocy przekazaliśmy do Ukrainy — powiedziała Panczenko Polskiej Agencji Prasowej i podkreśliła, że „inne moce” z opisów sprzętu na kolejnych zdjęciach także się nie zgadzają.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Czy generatory z Polski trafiły na aukcje w Ukrainie?

Ile generatorów zebrała fundacja Stand with Ukraine?

Jakie moce mają generatory przekazane do Ukrainy?

Co powiedział producent agregatów o sprzedaży sprzętu?

Generatory dla Ukrainy. Jak przebiega akcja

Fundacja Stand with Ukraine w ramach zbiórki „Ciepło z Polski dla Kijowa” zebrała dotąd ponad 8,5 mln zł i podpisała umowę z Kijowską Miejską Administracją Państwową (KMDA). Do Kijowa dotarło już 230 generatorów, a fundacja złożyła kolejne zamówienia u producentów, więc nowe dostawy są w drodze.

PAP dowiedział się, że moce agregatów ze zdjęć zamieszczonych w sieci nie odpowiadają również sprzętowi przygotowanemu dla Ukraińców przez Rządową Agencję Rezerw Strategicznych. Agencja wysłała generatory o mocy maksymalnie 115 kW.

23 stycznia, decyzją premiera Donalda Tuska, do dotkniętego falą mrozów i rosyjskimi nalotami niszczącymi infrastrukturę energetyczną obwodu kijowskiego ruszył transport 379 generatorów prądu i 18 nagrzewnic z zasobów Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych.

— Sposób wykorzystania agregatów jest ściśle określony i możemy to kontrolować. Każde urządzenie posiada dokumentację, kartę produktu, kartę gwarancyjną z wyszczególnionym numerem seryjnym, a na tabliczkach jest umieszczony rok powstania, parametry, producent — powiedział PAP Tomasz Kułakowski z Departamentu Komunikacji Społecznej MSWiA i dodał, że resort ma narzędzia „do wycofania” darowizny i zażądania zwrotu sprzętu lub równowartości pieniężnej, jeżeli się okaże, że agregaty nie są używane zgodnie z przeznaczeniem.

Fake newsy w sprawie generatorów. Producent zabiera głos

Tomasz Błaszak, właściciel firmy FOGO — producenta agregatów prądotwórczych współpracującego z fundacją Stand with Ukraine — powiedział PAP, że 108 agregatów z dostawy dla Kijowa to sprzęt, który nigdy wcześniej nie był oferowany w Ukrainie, dlatego nie da się go znaleźć w żadnych ogłoszeniach. — Mógłbym te agregaty doskonale rozpoznać — podkreślił.

Jego firma od lat działa w Ukrainie, dlatego Błaszak nie dziwił się, że na aukcjach internetowych rzeczywiście można czasem znaleźć inne jego agregaty. Podkreślił jednak, że „to nie jest sprzęt, który ktoś dostał za darmo”. Został najpierw sprzedany przez FOGO.

— Gdybym dostał numer seryjny takiego agregatu, to byłbym nawet w stanie powiedzieć, kiedy, za ile i komu ten agregat sprzedałem. Nie rozdawałem tych agregatów. Być może kupił go ktoś w Polsce i sprzedaje teraz w Ukrainie — powiedział producent.

Jak podkreślił, nie kryjąc irytacji falą dezinformacji w sieci, jego firma brała już udział w akcjach charytatywnych wielokrotnie. Po raz pierwszy po wybuchu pełnoskalowej wojny Rosji z Ukrainą w 2022 r. wspólnie z polskim Caritasem wysyłał generatory do Ukrainy. Obecnie razem z Caritasem rozpoczyna kolejną taką akcję, tym razem zainicjowaną przez metropolitę krakowskiego kard. Grzegorza Rysia.

Panczenko także już wcześniej organizowała wysyłkę generatorów do Ukrainy. W 2023 r. jej fundacja, wspólnie z Ministerstwem Ochrony Zdrowia Ukrainy, przekazała 100 dużych agregatów, które trafiły do szpitali wzdłuż linii frontu.

— Od tamtej pory już kilkukrotnie przeprowadzaliśmy kontrolę tego sprzętu — podkreśliła. Jak wyjaśniła, umowa, którą podpisuje fundacja z osobą obdarowaną, nie pozwala sprzedawać agregatów i są sposoby, żeby to sprawdzić: wiadomo, gdzie będzie podłączony sprzęt i jak będzie serwisowany, a kontrola może nadejść w każdej chwili.

MSWiA: typowe działanie dezinformacyjne

Według Tomasza Kułakowskiego z Departamentu Komunikacji Społecznej MSWiA takie wpisy to „typowe działanie dezinformacyjne uderzające w polską solidarność z Ukrainą”. Zapewnił, że transport rządowych agregatów „jest bezpieczny, a strona ukraińska odbiera sprzęt zgodnie z umowami darowizn, które zostały zawarte”.

Kułakowski podkreślił, że jeśli z Ukrainy popłyną „wiarygodne” sygnały świadczące o tym, że agregaty nie są użytkowane zgodnie z ich przeznaczeniem, resort nie wyklucza zlecenia kontroli sprzętu.

Jak dodał, transporty do Ukrainy częściowo już dotarły do obwodu kijowskiego, są w drodze bądź trwa ich załadunek w składnicach RARS w różnych częściach Polski. Ich oficjalne, symboliczne przekazanie, z udziałem polskiego ambasadora i wicepremiera Ukrainy, zaplanowano na czwartek.

To nie pierwsza fala dezinformacji w mediach społecznościowych oskarżająca bezpodstawnie Ukraińców o sprzeniewierzenie pomocy humanitarnej. W marcu 2023 r. w sieci pojawiły się sugestie, że oferowany do sprzedaży na ukraińskim OLX Mercedes Sprinter 906 to jedna z 25 karetek pogotowia podarowanych w lipcu 2022 roku Ukrainie. PAP sprawdził wówczas, że to nieprawda.

W rzeczywistości ambulanse przekazane w 2022 roku przez Polskę zostały wyprodukowane przez Renault, a nie Mercedesa. Pojazd z ogłoszenia okazał się ambulansem po wypadku, sprzedanym prywatnej firmie spod Bolesławca przez Pogotowie Ratunkowe we Wrocławiu w przetargu w 2021 roku.