Wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, po spotkaniu szefów dyplomacji UE w Brukseli, odrzucił ideę łączenia armii narodowych w jedną armię federalną. Podkreślił, że potrzebne jest podejście praktyczne, które zwiększy zdolność Unii do wspólnego działania w kryzysach regionalnych.
Sikorski zaproponował utworzenie „legionu europejskiego” jako oddziału w sile brygady. Miałby to być korpus ochotniczy, do którego mogliby dołączać obywatele państw członkowskich, a także krajów kandydujących.
– Mówienie o armii federalnej jest niecelowe, bo nierealistyczne, bo nie dojdzie do połączenia armii narodowych. Natomiast moglibyśmy stworzyć coś, co ja nazywam legionem europejskim, czyli na początek (…) oddział w sile brygady, do którego mogliby się zapisywać obywatele państw członkowskich, a może i kandydujących (do UE – red.) – powiedział.
Według niego finansowanie zapewniłby budżet UE.
Sikorski zaznaczył, że taki legion nie zastąpi odstraszania wschodniej flanki. – To nie byłaby siła, która byłaby zdolna odstraszyć (Putina – red.), ale są takie niższej rangi niebezpieczeństwa, jak w północnej Afryce czy na Bałkanach, w których powinniśmy mieć zdolność do wspólnego działania – zaznaczył. Jego zdaniem format brygady odpowiadałby zadaniom stabilizacyjnym i reagowaniu kryzysowemu.
Minister wskazał na otoczenie bezpieczeństwa jako główny powód przyspieszenia dyskusji. – Pogarszająca się koniunktura międzynarodowa w dziedzinie bezpieczeństwa wokół Europy czyni ten pomysł jeszcze bardziej naglący niż kiedykolwiek wcześniej – ocenił.