Sprawdź prognozę pogody dla swojego regionu na POGODA.WP.PL
Głównym reżyserem pogody, widocznym na mapie IMGW, jest układ wysokiego ciśnienia (oznaczony literą W), którego centrum z ciśnieniem 1022 hPa ulokowało się nad Skandynawią i Finlandią. To właśnie ten wyż jest kluczem do zrozumienia nadchodzących mrozów.
„Mam dużo obaw”. Rewolucja dla firm. Biznesmen zabiera głos
„Autostrada” dla chłodu w Polsce
Zgodnie z ruchem wskazówek zegara, cyrkulacja wokół tego układu zaciąga powietrze z dalekiej północy i północnego wschodu, kierując je bezpośrednio nad Polskę. Linie izobar (czarne linie na mapie) układają się w taki sposób, że tworzą swoistą „autostradę”, którą bez przeszkód spływa do nas masa oznaczona na mapie symbolem PAm, czyli Powietrze Arktyczne morskie (choć w tym układzie nabiera ono cech kontynentalnych poprzez wychłodzenie nad lądem).
To właśnie ta masa powietrza odpowiada za obecne spadki temperatur w Suwałkach czy Olsztynie i to ona, osiadając nad krajem, doprowadzi do ekstremalnych mrozów w weekend.
Pogoda w weekend pod znakiem arktycznego uderzenia. Wyż sprowadzi ekstremalny mróz © IMGW
Nowe prognozy. Dlaczego mróz nad Polską będzie tak silny?
Mapa pokazuje również, dlaczego mróz będzie tak silny, a nocami wręcz ekstremalny. Wyż skandynawski zapewnia nie tylko napływ zimna, ale także stabilizację atmosfery i rozpogodzenia. Brak grubej warstwy chmur, która działa jak kołdra, sprawi, że w nocy ciepło nagromadzone w gruncie błyskawicznie ucieknie w kosmos – zjawisko to nazywamy radiacją.
To dlatego w prognozach dla Białegostoku, Rzeszowa czy Lublina pojawiają się wartości rzędu -20 st. C. czy -27 st. C.
Widoczne na mapie izobary są nad Polską ułożone dość rzadko, co oznacza słabszy wiatr w centrum wyżu – to idealne warunki do tworzenia się tzw. zastoisk mrozowych w kotlinach i obniżeniach terenu.
Arktyczny „nokaut” nad Polską. Apogeum zimna i nawet -25 stopni. Potem drastyczna zmiana
Prognozy na weekend. Najpierw okres przejściowy, potem apogeum zimna
Piątkowa doba (30 stycznia) będzie swoistym okresem przejściowym, w którym zima zacznie zaciskać pas. Zachmurzenie będzie jeszcze duże, co nieco wyhamuje tempo spadków temperatury, choć na północnym wschodzie pojawią się już pierwsze oznaki dominacji wyżu w postaci rozpogodzeń.
W ciągu dnia w Suwałkach i Białymstoku termometry wskażą około -12 st. C., a w centrum, na przykład w Łodzi, około -7 st. C.
Noc z piątku na sobotę przyniesie już jednak wyraźny sygnał nadchodzących zmian. Na północnym wschodzie, gdzie niebo się oczyści, mróz chwyci z siłą do -18 st. C., a w pasie centralnym do -13 st. C.
Sobota (31 stycznia) przyniesie nam pogodę bardzo zróżnicowaną i podstępną. Na północnym wschodzie Polski będzie słonecznie, ale to właśnie słońce przy wschodniej cyrkulacji jest zwiastunem najsilniejszego mrozu. Brak chmur sprawi, że ziemia nie będzie trzymać ciepła.
W tym samym czasie mieszkańcy zachodu i południa, m.in. Wrocławia czy Katowic, zobaczą więcej chmur i słabe opady śniegu. Temperatura maksymalna w sobotę utrzyma się na bardzo niskim poziomie: od -13 st. C. na Podlasiu do -9 st. C. w Warszawie. Jedynie krańce południowo-zachodnie zbliżą się do -1 st. C.
Wiosna zapuka do drzwi. Zobacz długoterminową prognozę pogody
Uderzenie zimna. „Bestia ze Wschodu” zaatakuje w niedzielę
Apogeum arktycznego uderzenia nastąpi w niedzielę (1 lutego) i w nocy z niedzieli na poniedziałek. Wyż, oznaczony na mapie synoptycznej literą „W”, obejmie swoim zasięgiem niemal cały kraj, „wymiatając” chmury. To doprowadzi do silnej radiacji.
Nocna temperatura – w pasie od Olsztyna, przez Warszawę, aż po Rzeszów – runie w dół. Na wschodzie spodziewamy się spadków do -21 st. C., a lokalnie w kotlinach i zastoiskach mrozowych do -27 st. C.
Nawet zazwyczaj cieplejsze regiony, jak Pomorze czy Wielkopolska, odnotują dwucyfrowy mróz. Niedzielny dzień upłynie pod znakiem „lodowatego słońca” i temperatur maksymalnych rzędu -16 st. C. na wschodzie.