Wicepremier i szef MSZ Radosław Sikorski poinformował w Brukseli, że do polskiego rządu nie wpłynął dotąd wniosek o przystąpienie do Rady Pokoju. Jak podkreślił, decyzja w tej sprawie należy do prezydenta Karola Nawrockiego.
Sikorski został zapytany, czy Polska zwróciła się do prezydenta USA Donalda Trumpa z chęcią przystąpienia do Rady Pokoju i wpłacenia miliarda dolarów w zamian za stałą obecność wojsk amerykańskich w Europie. Chodzi o ubiegłotygodniowe doniesienia telewizji Polsat.
– Mam nadzieję, że państwo jako wolne media zweryfikujecie tę informację, bo ona funkcjonuje tylko w domenie medialnej. Natomiast nie widziałem nic w sferach decyzyjnych, więc po prostu nie wiem, czy taką deklarację (…) ktoś postawił, czy nie – zaznaczył. Aby Polska mogła formalnie dołączyć do Rady, niezbędna jest uchwała Rady Ministrów, która jeszcze nie powstała.
Sikorski dodał, że żaden wniosek nie dotarł do Rady Ministrów, a powinien mieć ocenę skutków regulacji oraz źródło finansowania. – Żeby przystąpić do Rady Pokoju, to znaczy, żeby w ogóle złożyć podpis, nie mówiąc już o ratyfikacji, potrzebna jest zgoda Rady Ministrów w formie uchwały. Zaproszenie przyszło do pana prezydenta osobiście, więc inicjatywa leży po stronie pana prezydenta – odparł.
Dopytywany, czy Polsce opłaciłby się taki pomysł, odparł, że pierwszą stałą bazę amerykańską już mamy i chodzi o umowę o tarczy antyrakietowej.
– Opozycja sobie przypisywała, szafowała różnymi oskarżeniami, a baza nie tylko została zbudowana, ale już ma zdolność operacyjną. Jeśli chodzi o inne amerykańskie bazy na obrzeżach polskich poligonów, to, jak rozumiem, rozmowy już są dość zaawansowane – przekazał Sikorski.
Donald Trump, prezydent USA, zainaugurował Radę Pokoju w styczniu w Davos. Stanowi ona forum dla międzynarodowych przywódców. Zaproszenie otrzymał m.in. Karol Nawrocki, lecz do tej pory akt założycielski nie został przez przedstawiciela Polski podpisany.