— Nie mamy wirusa w środowisku ani warunków do jego szerzenia się — podsumowuje.

— W środowisku wirus występuje lokalnie tam, gdzie żyje określony gatunek owocożernych nietoperzy. Mówimy o Azji Południowo-Wschodniej: Indiach, Malezji, Singapurze — tłumaczy.

— W Polsce nie ma wirusa w środowisku ani nietoperzy, które są jego naturalnym rezerwuarem. Szans na powstanie lokalnych ognisk w naszym kraju po prostu nie ma — podkreśla ekspertka.

Świnie i ludzie. Główne drogi zakażenia

Jak tłumaczy prof. Joanna Zajkowska, źródłem zakażenia mogą być produkty spożywcze.

— Ludzie mogą zakazić się przez owoce albo świeży sok z palmy daktylowej, który piją lokalni mieszkańcy. W takich świeżych produktach wirus może przetrwać — zaznacza.

Jednocześnie uspokaja, że żywność poddana obróbce termicznej nie stanowi zagrożenia, i co ważne, w przypadku suszonych owoców, takich jak daktyle, nie stwierdzono zakażeń.

Ekspertka zwraca uwagę na rolę zwierząt hodowlanych. — Zagrożeniem są hodowane na tym terenie świnie, które mogą stać się źródłem zakażenia dla człowieka. Niebezpieczny jest kontakt z zakażonymi tkankami — mówi prof. Zajkowska.

Największe ryzyko wiąże się jednak z bezpośrednim kontaktem międzyludzkim.

— Największym zagrożeniem jest chory człowiek i kontakt z nim w czasie choroby — podkreśla wirusolożka.

Jak dotąd chorują głównie osoby mieszkające na terenach endemicznych.

Zachorowania dotyczą lokalnej ludności, często osób o niskim statusie socjoekonomicznym: pijących świeży sok palmowy, pracujących w rzeźniach oraz opiekunów chorych

— dodaje ekspertka

Nowy wirus Nipah uderza w Azję. Kraje reagują i wprowadzają obostrzenia

Czy wirus Nipah może trafić do Polski?

Scenariusz, że patogen trafi nad Wisłę, jest możliwy tylko w pojedynczych przypadkach.

— Zachorować może osoba, która pojedzie do regionu zagrożonego i będzie miała kontakt z chorym człowiekiem albo skażoną żywnością — wyjaśnia prof. Zajkowska.

Dotychczas nie odnotowano zawleczenia wirusa do kraju nieendemicznego, choć — jak zaznacza ekspertka — narażeni mogą być pracownicy ochrony zdrowia, jeśli nie zostaną zachowane procedury bezpieczeństwa.

Nowy wariant grypy pojawia się w Polsce. Lekarka ostrzega przed groźnymi objawami

Groźny, ale daleki od Polski

Wirus Nipah powoduje ciężkie zapalenie płuc i mózgu, a śmiertelność sięga nawet 75 proc. przypadków, dlatego znajduje się pod ścisłym nadzorem WHO. Mimo to — jak podkreśla prof. Zajkowska — dla Polski nie jest dziś realnym zagrożeniem.

— Nie mamy wirusa w środowisku ani warunków do jego szerzenia się — podsumowuje.

Kontrole na lotniskach po wykryciu wirusa Nipah. Kolejne kraje reagują

/3

Jan Malec / newspix.pl

Prof. dr hab. Joanna Zajkowska z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.

/3

EPA/AIRPORTS OF THAILAND / PAP

Tajlandia, Nepal i Tajwan przywróciły na lotniskach kontrole sanitarne, jakie stosowano podczas pandemii COVID-19.