W polskim internecie zaczęły krążyć wpisy sugerujące, że przekazane Ukrainie generatory prądu są rzekomo odsprzedawane na lokalnych portalach ogłoszeniowych. Organizatorzy i darczyńcy muszą mierzyć się z dezinformacją, choć sama akcja pozostaje jedną z największych oddolnych zbiórek pomocowych ostatnich miesięcy.

Fundacja Stand with Ukraine zaprzecza, by generatory przekazane w ramach akcji pomocowej trafiały na portale sprzedażowe w Ukrainie. – Widoczny na zdjęciach sprzęt to nie są nasze generatory. Zdjęcie rzekomej oferty sprzedaży pojawiło się w internecie jeszcze zanim sprzęt został w ogóle przekazany do Ukrainy. To nieprawda – mówi Wirtualnej Polsce Natalia Panczenko, założycielka i prezeska fundacji.

Lody w bułce i cycki św. Agaty. Turyści nie mogą się oprzeć

– Szczerze mówiąc, spodziewałam się, że dojdzie do takiej próby podważenia akcji, ale nie sądziłam, że będzie aż tak prymitywna. Wykorzystano zdjęcia używanych agregatów, próbując przekonać ludzi, że to sprzęt z naszej zbiórki – dodaje.

Miliony na koncie. Wielka akcja w Polsce. Generatory jadą do Ukrainy

Miliony na koncie. Wielka akcja w Polsce. Generatory jadą do Ukrainy

Rosyjska propaganda a polsko-ukraińskie inicjatywy

Jak podkreśla Panczenko, podobny schemat pojawia się przy większości dużych polsko-ukraińskich inicjatyw.

– Nie przypominam sobie żadnego większego wydarzenia łączącego Polskę i Ukrainę, na które rosyjska propaganda by nie zareagowała. Nieważne, czy to koncert, konferencja, czy akcja pomocowa, natychmiast pojawiają się gotowe narracje i ludzie, którzy się nimi posługują – mówi.

Panczenko zwraca też uwagę na reakcję odbiorców w Polsce. – Jestem za to dumna z postawy polskiego społeczeństwa. Wiele osób od razu rozpoznało, że to kampania dezinformacyjna z udziałem trolli i botów – podkreśla.

– Mimo fali hejtu i fałszywych treści, zbiórka trwa i pojawiają się kolejne wpłaty. To pokazuje, że społeczeństwo staje się coraz bardziej odporne na rosyjską propagandę i potrafi ją rozpoznać – podsumowuje nasza rozmówczyni.

Również Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, które przekazuje do Ukrainy generatory i nagrzewnice z zasobów Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych, zaprzeczyło, jakoby sprzęt z Polski trafił na sprzedaż.

Przypomnijmy, że Rosja od tygodni atakuje ukraińskie elektrownie oraz ciepłownie, aby wywołać kryzys humanitarny w Ukrainie. Postawieni w rozpaczliwej sytuacji Ukraińcy mieliby zaprzestać obrony i zgodzić się na warunki Kremla.

Rosja gasi światło w Ukrainie. Nie kryją, że obrona jest w kryzysie

Rosja gasi światło w Ukrainie. Nie kryją, że obrona jest w kryzysie

Rosja nie musiała nawet pomagać

Eksperci zajmujący się wojną informacyjną zwracają uwagę, że podobny schemat powtarza się przy kolejnych inicjatywach wsparcia dla Ukrainy – najpierw mobilizacja i sukces, potem próby podważania wiarygodności działań i sianie wątpliwości.

– To nie jest tak, że akcja została zaatakowana dlatego, że komuś szczególnie przeszkadzała. Rosja nie musi już dziś wskazywać celu ani inspirować konkretnych działań. Trend antyukraiński został wcześniej zaszczepiony w polskim społeczeństwie i już na tyle się zakorzenił, że podobne ataki uruchamiają się niejako samoczynnie – komentuje dla Wirtualnej Polski dr Michał Marek z Centrum Badań nad Współczesnym Środowiskiem Bezpieczeństwa, autor monografii „Wojna informacyjna Federacji Rosyjskiej przeciwko Ukrainie, Polsce i NATO”.

Ekspert od lat analizuje mechanizmy rosyjskiej propagandy – od tworzenia fałszywych zdjęć i dokumentów po ich masowe rozpowszechnianie w sieci w celu podważania wiarygodności Ukrainy i osłabiania poparcia dla działań pomocowych. Jak podkreśla, operacje te nie zawsze muszą być szeroko zakrojone. Wystarczy seria powielanych treści, które trafiają na podatny grunt w mediach społecznościowych.

– Pewnym sukcesem strony rosyjskiej jest to, że udało się zakorzenić określony trend. Niestety, jest on dziś wykorzystywany już przez ludzi, którzy działają na szkodę własnego społeczeństwa. W wyjątkowo perfidny sposób wykorzystano tu pozytywne zjawisko, czyli wsparcie Polaków, do działań o czysto negatywnym charakterze – tak komentuje pojawienie się fałszywych doniesień.

– To wpisuje się w realizację celów Kremla, ale w tym przypadku impuls wyszedł przede wszystkim od naszych własnych użytkowników sieci. Część środowisk: polityków, influencerów, aktywistów i komentatorów wyczuła, że można na tym budować zasięgi i popularność, a nawet na tym zarabiać. I niestety nadal to wykorzystuje – podsumowuje dr Marek.

Kijów bez prądu, wody i ciepła. "Trzeba sobie dobrze zaplanować prysznic, pranie i gotowanie"

Kijów bez prądu, wody i ciepła. „Trzeba sobie dobrze zaplanować prysznic, pranie i gotowanie”

Polacy wzorem dla reszty świata

Zbiórka „Ciepło z Polski dla Kijowa” rozpoczęła się 16 stycznia. Panczenko początkowo zakładała, że uda się zebrać pieniądze na zakup 50-100 agregatów prądotwórczych. Odzew zaskoczył organizatorów, gdy już po kilku dniach na koncie znalazło się 3 mln zł wpłacane drobnymi przelewami.

18 stycznia minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha napisał, że dziękuje Polakom. „To pokaz prawdziwej solidarności, człowieczeństwa i szczerego wsparcia w czasie, gdy ciepło i światło oznacza bezpieczeństwo i życie” – napisał na Facebooku. Poinformował też, że stawia polską zbiórkę za wzór do naśladowania i zachęcał do organizowania podobnej pomocy w innych krajach.

Ruszyło. Dowcipni Czesi przekornie nazwali swoją akcję „Dárek pro Putina” (prezent dla Putina – red.) i w zaledwie kilka dni zebrali ponad 3,8 mln dolarów, czyli więcej niż w Polsce. Zbiórki utworzono m.in. we Włoszech: „SOS – Riscaldiamo Ukraine” (uzyskano 120 tys. euro). Organizacja „Niebiesko-Żółty Krzyż” z Niemiec w 2026 r. przekazała 560 generatorów prądu. Węgierski Kościół Reformowany z tego, co zebrał wśród członków, kupił w Szwajcarii agregat prądotwórczy o mocy 450 kW i przekazał go ukraińskiemu szpitalowi.

Minister handlu zagranicznego i rozwoju Królestwa Niderlandów Aukje de Vries poinformowała o przekazaniu Ukrainie 23 mln euro na zakup sprzętu. Królestwo Tajlandii przekazało 165 tys. dolarów Ukraińskiemu Czerwonemu Krzyżowi na zakup agregatów, sprzętu medycznego i leków. Chińscy dyplomaci przeprowadzili zbiórkę wśród gości świątecznego przyjęcia w ambasadzie w Ukrainie, uzyskując 6 tys. dolarów.

Ostatnio Sybiha zamieścił także podziękowania dla stowarzyszenia przedsiębiorców Republiki Angoli w Afryce – organizacja przekazała Ukrainie 75 generatorów.

Tomasz Molga, dziennikarz Wirtualnej Polski