- Jak obecnie wygląda status nauczycielki?
- Kogo najmocniej krytykują mieszkańcy Kielna?
Nauczycielka języka angielskiego w czasie lekcji zdjęła ze ściany krzyż i wrzuciła go do kosza – taka narracja przekazywana przez polityków i prawicowych aktywistów doprowadziła do protestu przed szkołą, zawieszeniu w obowiązkach nauczycielki i wszczęciu czynności prokuratorskich. Szybko jednak okazało się, że była to wersja bardzo przekoloryzowana. Krzyż okazał się plastikowym elementem halloweenowego przebrania, powieszonym przez uczniów nad klatką chomika. Czy można jej czyn przypisać do kategorii znieważenia uczuć religijnych? Ciągle sprawdza to prokuratura, prowadząc postępowanie „w sprawie”, a nie przeciwko nauczycielce.
Brak prokuratorskich zarzutów oraz fakt, że jak dotąd wobec nauczycielki nie zostało wszczęte postępowanie dyscyplinarne, stały się podstawą skutecznego odwołania. Komisja Dyscyplinarna przy wojewodzie uchyliła zakaz i kobieta może wrócić do pracy. W jakiej atmosferze, nie wiadomo, bo dyrektor szkoły była po decyzji odwołującej zawieszenie nieuchwytna. Telefonu w sekretariacie nikt nie odbierał, drzwi do szkoły były zamknięte, a na dzwonek nikt nie reagował.
Mieszkańcy murem za nauczycielką
Dużo rozmowniejsi byli mieszkańcy Kielna. Wśród wyrażanych przez nich opinii nie było krytyki nauczycielki, sporo natomiast zastrzeżeń budził przeprowadzony nad nią polityczny samosąd.
– To był typowy wygłup uczniowski, praca nauczyciela jest nerwowa. Zareagowała, jak zareagowała. Ale niesłusznie została ukarana i pomówiona – mówi jeden z mieszkańców.
– Wszystko jest kwestią tego, jakie są fakty – dodaje z przekonaniem kolejny. – Gdzieś tam zostało dołożone trochę „od siebie” do tej całej sprawy. Ja uważam, że podstawowym błędem było to, że po prostu sprawa nie była wyjaśniona przez dyrektorstwo na samym starcie, dużo czasu pozostawiono do własnej interpretacji. Myślę, że można było więcej zrobić, żeby nie dać się tej kuli śniegowej napędzić, nie? – przekonuje. A na pytanie o protesty polityków, odpowiada krótko – wiadomo, że to jest gra pod elektorat.
– To była nagonka – kręci głową starsza kobieta. – Ta pani się wypowiedziała na ten temat, więc jeżeli to był halloweenowy krzyż, to dla mnie to nie jest żadna profanacja – wzrusza ramionami. A kolejne osoby powtarzają właściwie to samo: sprawa „rozdmuchana”, „niepotrzebna”, a reakcja szkoły „przesadzona”, bez ustalenia, co się naprawdę wydarzyło.
– To była tylko jakaś atrapa, kawał dzieci zrobiły, więc sprawa powinna być zbadana dogłębniej i wtedy mogła być podjęta decyzja. Moim zdaniem za bardzo to poszło w politykę, ale to dobrze, że nauczycielka może wrócić do pracy, na moje nic złego nie zrobiła – kiwa głową jedna z mieszkanek. – Uważam, że należy się jej rekompensata za to, co przeszła przez tę sytuację – dodaje.
– Osoby, które zrobiły takie zamieszane, powinny teraz przeprosić nauczycielkę – oburza się kolejna mieszkanka, kręcąc głową. – To jest taki obciach, że każdy teraz jak mówi Kielno, to myśli afera z krzyżem. To było niepotrzebne – podsumowuje.
źródło: TOK FM