W skrócie:

  • — Sąd uwzględnił nasze przesłanki, które wskazaliśmy we wniosku, w tym grożącą wysoką karę — przekazała po wyjściu z posiedzenia aresztowego prowadząca śledztwo prokurator Magdalena Gadoś
  • Piotr K. zostanie osadzony w Areszcie Śledczym w Słupsku
  • Mężczyzna jest podejrzany o zabójstwo czteroletniej córki oraz usiłowanie zabójstwa czworga członków rodziny — żony, syna i teściów
  • W środę w prokuraturze podejrzany złożył krótkie wyjaśnienia, które będą weryfikowane. Ich treści prokuratura nie ujawniła ze względu na dobro prowadzonego postępowania i wskazaną konieczność weryfikacji tych wyjaśnień

Sędzia Ryszard Błencki na posiedzeniu bez udziału publiczności przychylił się do wniosku Prokuratury Okręgowej w Słupsku i zdecydował o trzymiesięcznym areszcie dla 44-letniego Piotra K.

— Sąd uwzględnił nasze przesłanki, które wskazaliśmy we wniosku, w tym grożącą wysoką karę i wysoki stopień uprawdopodobnienia podejrzenia popełnienia zarzucanych mu zbrodni, jak również obawę matactwa i wpływania na przebieg postępowania — przekazała po wyjściu z posiedzenia aresztowego prowadząca śledztwo prokurator Magdalena Gadoś.

Piotr K. zostanie osadzony w Areszcie Śledczym w Słupsku.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Jakie zarzuty postawiono Piotrowi K.?

Ile czasu spędzi Piotr K. w areszcie?

Co było przyczyną śmierci czteroletniej córki?

Czy Piotr K. przyznał się do winy?

Piotr K. przyznał się do winy

Mężczyzna jest podejrzany o zabójstwo czteroletniej córki oraz usiłowanie zabójstwa czworga członków rodziny — żony, syna i teściów. Za zarzucane mu czyny, do których popełnienia się przyznał, grozi mu nawet dożywocie.

Prok. Gadoś poinformowała, że podejrzany w sądzie przyznał się do popełnienia zarzucanych czynów, odmówił składania wyjaśnień.

W środę w prokuraturze podejrzany złożył krótkie wyjaśnienia, które będą weryfikowane. Ich treści prokuratura nie ujawniła ze względu na dobro prowadzonego postępowania i wskazaną konieczność weryfikacji tych wyjaśnień.

Funkcjonariusz SOP w areszcie. Przerażające zabójstwo dziecka w Ustce

Piotr K. z żoną i dziećmi spędzał urlop w Ustce na Pomorzu u teściów. Byli tam już kilka dni, gdy w poniedziałek około godz. 21.30 w ich mieszkaniu przy ul. Bałtyckiej zaatakował nożem rodzinę. Czteroletnia córka 44-latka zmarła na miejscu. Kilkudziesięciominutowa reanimacja była bezskuteczna. Żona napastnika, on sam, jego teściowie i syn trafili do szpitali w Słupsku, Lęborku i Sławnie. W szpitalu wojewódzkim w Słupsku nadal przebywają żona i teściowa 44-latka. Teść jest w szpitalu w Sławnie.

Z zeznań przesłuchanych we wtorek teściów Piotra K., o których poinformował PAP prokurator okręgowy w Słupsku Patryk Wegner, wynika, że nic nie wskazywało na to, że dojdzie do takiej tragedii. Tam nie było wcześniej kłótni, denerwujących, stresujących sytuacji, żadnego „zapalnika”. Rodzina grała w karty, 44-latek wypił „śladowe ilości alkoholu”. W pewnym momencie wyszedł do kuchni, wrócił z niej i ich zaatakował. Jednego ze świadków, o czym mówił PAP prok. Wegner, wskazał, że głównym celem ataku była żona 44-latka, ale mężczyzna z dużą intensywnością atakował także pozostałych członków rodziny.

Prokuratura oczekuje na wyniki badań toksykologicznych i na obecność alkoholu w organizmie z krwi pobranej Piotrowi K. po jego zatrzymaniu w poniedziałek wieczorem. Natomiast ze wstępnych wyników sekcji zwłok czteroletniej córki podejrzanego przeprowadzonej w Gdańskim Uniwersytecie Medycznym wynika, że przyczyną zgonu dziecka były rany kłute klatki piersiowej.

Piotr K., funkcjonariusz SOP, został zawieszony w pełnieniu obowiązków służbowych i wszczęto procedurę usunięcia go ze służby. Poinformował o tym we wtorkowym oświadczeniu dla mediów wicedyrektor Departamentu Komunikacji Społecznej Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji Tomasz Kułakowski.

Przekazał też, że na polecenie kierownictwa resortu Biuro Nadzoru Wewnętrznego MSWiA wszczęło czynności sprawdzające przebieg służby tego funkcjonariusza, w tym także badań okresowych, którym się poddawał.

Kułakowski dodał, że mężczyzna był w formacji od 23 lat. Na początku października przeszedł badania okresowe. Służył w Warszawie. Jak podkreślił, „nie brał bezpośredniego udziału w żadnych czynnościach ochronnych najważniejszych osób w państwie”.