Magdalena Rigamonti: Panie ministrze, Piotr Cywiński, dyrektor Muzeum Auschwitz, i cała Rada Oświęcimska ograniczyli dostęp polityków do głównych uroczystości rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau?
Min. Wojciech Kolarski, Kancelaria Prezydenta: Uroczystości miały swój stały scenariusz. Zawsze było wystąpienie przedstawiciela władz, zawsze w pierwszej kolejności, co jest zrozumiałe i oczywiste, ponieważ świadczy o najwyższym wyrazie szacunku.
W zeszłym roku prezydent Andrzej Duda, z którym pan pracował jako minister w Kancelarii Prezydenta, nie przemawiał podczas głównych uroczystości.
Wcześniej jednak zabierali głos ocaleni, potem władze Rzeczypospolitej i przedstawiciele władz Izraela. Przed 2015 r. także przedstawiciel Federacji Rosyjskiej.
Na jednej z okrągłych rocznic był Władimir Putin.
Po aneksji Krymu, już nie był zapraszany. Natomiast w 2016 r. na uroczystościach w Auschwitz prezydent Duda zabrał głos. W kolejnych latach, kiedy reprezentowałem prezydenta i byłem najwyższym przedstawicielem władz Rzeczypospolitej, ja zabierałem głos. Dwa lata temu, kiedy najwyższym przedstawicielem władz była pani marszałek Kidawa-Błońska, to ona zabrała głos. Natomiast w 80. rocznicę wyzwolenia obozu, z racji tego, że było tak wiele delegacji państwowych z całego świata, zabierali głos tylko ocaleni. Tak postanowiono na podstawie uchwały Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej. Wiedzieliśmy w Kancelarii Prezydenta, że głos będzie oddany ocalonym.
I tak było też w tym roku.
Dlatego zadbaliśmy o to, żeby prezydent na terenie obozu złożył hołd, składając kwiaty razem z młodzieżą pod Ścianą Śmierci, a potem zabrał głos.
Mówi pan o prezydencie Dudzie?
Mówię o prezydencie Nawrockim. W zeszłym roku prezydent Duda też tak zrobił. Nie mógł zabrać głosu w czasie uroczystości, w związku z tym zadbaliśmy o to, żeby wypowiedział się dla mediów już po głównych uroczystościach. Nie to jest jednak problemem, tylko to, co się wydarzyło 27 stycznia w czasie uroczystości rocznicowych w Muzeum Pamięci Auschwitz. Brak publicznego powitania prezydenta podczas uroczystości to sytuacja niewytłumaczalna, zaskakująca i zadziwiająca.
PAP/Jarek Praszkiewicz
Karol Nawrocki podczas obchodów 81. rocznicy wyzwolenia obozu w Auschwitz
Kto, pana zdaniem, powinien to zrobić? Dyrektor Piotr Cywiński, czy też prowadzący całą uroczystość Marek Zając?
To nie jest do mnie pytanie. Fakt jest taki, że po raz pierwszy Prezydent Rzeczpospolitej nie został przywitany na uroczystościach rocznicowych w Muzeum Auschwitz.
Panie ministrze, ale jak rozumiem, jest jakiś scenariusz spotkania, do którego Kancelaria Prezydenta ma dostęp przed wydarzeniem, obowiązuje jakiś protokół, ustala się wcześniej, co będzie powiedziane na temat głowy państwa.
Nie, nigdy tak nie jest. To nie jest przyjęte, to nie jest kwestia protokołu. To jest kwestia pewnych elementarnych zasad, które polegają na okazywaniu szacunku głowie państwa. Przez cały czas mojej pracy w Kancelarii Prezydenta, a to już dobrych parę lat, nie spotkałem się z taką sytuacją, żeby Prezydent Rzeczypospolitej, biorąc udział w jakiejś uroczystości nie został powitany przez organizatora. Przyjęte jest, że prezydent swoim udziałem nadaje wydarzeniu najwyższy wymiar państwowej uroczystości.
I tu, o ironio, prezydent nie został przywitany przez prowadzącego uroczystości w Muzeum Auschwitz, natomiast wprost do prezydenta zwrócił się przedstawiciel darczyńców, który zabierał głos. Już na początku powiedział: Panie prezydencie… Ciekawe, że dla osoby z zewnątrz jest naturalne, że jeśli wydarzenie honoruje swoim udziałem głowa państwa, to trzeba się w pierwszej kolejności zwrócić właśnie do niej.
I pan, i pan prezydent Nawrocki uważacie, że nie został on przywitany intencjonalnie, że to przywitanie nie zostało wypowiedziane specjalnie?
Nie, ja tego tak nie traktuję. Ja zauważam fakt i ten fakt jest bulwersujący. Pani zadaje mi takie pytanie, ja na nie odpowiadam.
„Rzecz niegodna to brak powitania prezydenta”
Jak pan prezydent przyjął tę sytuację? Wkurzył się?
Prezydent przyjechał tam dlatego, żeby oddać hołd wszystkim ofiarom Auschwitz. I taki był cel tej wizyty.
Pan dostał zielone światło od prezydenta, żeby poruszać tę sprawę, mówić publicznie, że prezydent nie został oficjalnie przywitany w Auschwitz?
To państwo dzwonicie w tej sprawie do mnie.
Nie, to pan powiedział to pierwszy w Radiu Wnet.
Zostałem zaproszony do Radia Wnet. Natomiast wcześniej byłem o to pytany przez dyplomatów przedstawicieli Korpusu, którzy byli na miejscu, w Muzeum Auschwitz, dlaczego prezydent nie został powitany.
Jak pan to politycznie interpretuje?
Nie interpretuje tego politycznie, tylko mówię o tym.
Przecież to jest polityka.
Powtórzę. Pan prezydent tam pojechał po to, żeby oddać hołd milionom ofiar. I nie, to nie jest miejsce do uprawiania polityki.
Może trzeba było tej sprawy powitania w ogóle nie podnosić.
W takim razie proszę zapytać, dlaczego przedstawiciele mediów w tej sprawie dzwonią. Dlaczego pani do mnie dzwoni?
Bo to pan zaczął mówić o tym publicznie. Kancelaria Prezydenta, prezydent Karol Nawrocki oczekuje przeprosin od dyrektora Muzeum Auschwitz?
To była godna uroczystość, natomiast rzecz niegodna to brak powitania prezydenta, która nie powinna mieć miejsca na żadnym wydarzeniu. Co więcej, prezydent objął honorowym patronatem tę uroczystość.
Oni nie mogą pogodzić się w werdyktem Polaków
Na stronie Muzeum Auschwitz ta informacja jest opublikowania wielkimi literami. Panie ministrze, dlaczego przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej i Lewicy nie chcieli się spotkać z prezydentem?
Prezydent Nawrocki otwiera drzwi do pałacu, zaprasza do rozmowy o najważniejszych sprawach dla Polski i z tego zaproszenia można skorzystać, bądź nie.
To jest afront dla prezydenta?
To jest afront dla wyborców KO i Lewicy, którzy jednak oczekują współpracy polityków w najważniejszych sprawach. Traktuję odmowę przyjęcia zaproszenia przez polityków Koalicji Obywatelskiej i Lewicy jako kolejny dowód na to, że nie mogą pogodzić się z werdyktem Polaków dokonanym 1 czerwca. Prezydentem Rzeczpospolitej jest Karol Nawrocki, wybrany przez 10,5 miliona Polaków.
Rodziny żołnierzy poległych w Afganistanie, z którymi rozmawiałam oczekują, że po słowach Donalda Trumpa, dyskredytujących nasz udział w Afganistanie, oczekują, że prezydent będzie bronił dobrego imienia polskich żołnierzy.
Prezydent Nawrocki zawsze stoi po stronie polskich żołnierzy. Nie musi tego udowadniać, bo zawsze stał za polskim mundurem. Nawet kiedy politycy, którzy dzisiaj tak bardzo domagają się jakiegoś prezydenckiego stanowiska w sprawie słów prezydenta Trumpa, atakowali polskich żołnierzy, polskich funkcjonariuszy.
W kwestii Afganistanu, szacunku dla tych, którzy zginęli lub stracili zdrowie, politycy raczej wypowiadają się jednoznacznie pozytywnie.
Mówię o tym momencie, kiedy polscy funkcjonariusze bronili wschodniej granicy przed atakiem hybrydowym, kiedy padały haniebne sformułowania o żołnierzach w rodzaju „wataha…”. Wtedy ci, którzy tak bardzo się domagają od prezydenta kolejnego stanowiska w sprawie słów prezydenta Trumpa…
Panie ministrze, nie pytałam pana o polityków, mówiłam o rodzinach poległych żołnierzy.
Prezydent powiedział, że ci żołnierze to są nasi bohaterowie. 21 grudnia, w Dzień Pamięci o Poległych i Zmarłych w Misjach i Operacjach Wojskowych poza Granicami Państwa, skierował takie słowa do rodzin 43 żołnierzy, którzy stracili życie w Afganistanie.
Prezydent Trump zdeprecjonował ich kilka dni temu. Teraz, w drugiej połowie stycznia. Kiedy Brytyjczycy się oburzyli na jego słowami, to przeprosił. Głowa państwa polskiego się nie oburzyła, więc polskich żołnierzy nie przeprosił.
Prezydent Nawrocki jest konsekwentny, cały czas ma takie samo stanowisko w sprawie polskich żołnierzy. Polscy żołnierze zawsze mogą na niego liczyć.
Pan ma wieloletnie doświadczenie pracy w Kancelarii Prezydenta. Może pan przekona pana prezydenta Nawrockiego, żeby spowodował, żeby Donald Trump przeprosił też polskich żołnierzy i ich rodziny?
W czasie ostatniego spotkania prezydent Trump mówił do prezydenta Nawrockiego o polskich żołnierzach w największych superlatywach. Mówił, że są znakomici…
Według niego w Afganistanie „trzymali się trochę z tyłu, trochę z dala od linii frontu”. Chyba pana jako Polaka też to musiało zaboleć?
Zawsze za polskim mundurem. Cóż więcej powiedzieć? Murem za polskim mundurem? Zawsze i wszędzie.