W skrócie:
- — Nie ma dziś drugiego takiego przykładu w Europie, jakim będzie ten zintegrowany, inteligentny system obrony, przede wszystkim antydronowej — mówił Tusk
- — Udział firm zagranicznych jest ograniczony i tylko w tych sprawach, w których na razie polski przemysł techniczny nie jest w stanie sam sobie poradzić — zaznaczył
- Premier przypomniał wtargnięcie rosyjskich dronów w polską przestrzeń powietrzną we wrześniu ub.r. — To był nasz czarny sen, gdy nasze doświadczenia pokazały, jak nieadekwatne są środki typu myśliwiec, rakieta. SAN to metoda na to, by w sposób bardziej efektywny, tańszy, mądrzejszy reagować na różnego typu agresję w powietrzu — powiedział
- Koszt programu ma wynieść blisko 15 mld zł, wynika z doniesień medialnych. Tusk w Kobyłce podkreślał, że „te pieniądze (…) będą pracowały nie tylko na rzecz naszej obrony, ale i na rzecz polskiej gospodarki, i polskich firm, polskiej myśli technicznej”
Co powiedział Donald Tusk?
— To jest historyczna chwila. Nie nadużywam tego sformułowania, ale rzeczywiście dzisiaj mamy do czynienia z absolutnym przełomem, jeśli chodzi o efektywną, skuteczną obronę polskiej, europejskiej, NATO-wskiej granicy wschodniej — powiedział premier podczas uroczystości podpisania umowy. Przypomniał wtargnięcie rosyjskich dronów z 10 września ub.r. — Dlatego dla Polski tak ważne było, aby Tarcza Wschód była tarczą, która skutecznie chroni również polskie niebo — podkreślił.
Kiedy podpisano umowę na system antydronowy SAN?
Kto jest liderem projektu systemu SAN?
Jakie firmy biorą udział w budowie systemu antydronowego?
Dlaczego system SAN jest uważany za przełomowy?
Władysław Kosiniak-Kamysz, Donald Tusk i prezes PGZ Adam LeszkiewiczPAP/Paweł Supernak
— Dzisiaj jesteśmy świadkami podpisania umów, które stworzą konsorcjum, które nieprzypadkowo współtworzą nasi przyjaciele z Norwegii. (…) Jest to elementem nowej architektury bezpieczeństwa, którą Polska zainicjowała niespełna dwa lata temu, koncentrując swoje wysiłki w zapewnieniu koordynacji między państwami, które dźwigają na sobie bezpośrednie niebezpieczeństwo na granicy z Rosją i Białorusią — powiedział Donald Tusk. Podkreślił wspólne z Norwegami podejście do rosyjskiego zagrożenia oraz wspólną odpowiedzialność za bezpieczeństwo na Bałtyku.
Powiedział też, że Polska nie może zostać sama w swojej odpowiedzialności za bezpieczeństwo wschodniej flanki NATO. Premier przypomniał o środkach z programu unijnego SAFE, z których korzystać będzie Polska.
— My tworzymy dzisiaj ten bezprecedensowy system jako najnowocześniejszy. Nie ma dziś drugiego takiego przykładu w Europie, jakim będzie ten zintegrowany, inteligentny system obrony, przede wszystkim antydronowej — mówił Tusk.
— Na mnie zawsze szczególne wrażenie robi tzw. potwór z Tarnowa. 3600 strzałów na minutę. Ten wielolufowy karabin maszynowy. Patrzę na Władysława Kosiniaka-Kamysza. Jest w jakimś sensie z Tarnowa. Nie o tobie myślałem – zażartował premier. „Potwór z Tarnowa” to potoczna nazwa wielolufowego karabinu maszynowego kalibru 12,7 mm. Broń jest szybkostrzelna. W trakcie walki z dronami może oddać 3600 strzałów na minutę.
— To był też nasz czarny sen, gdy nasze pierwsze doświadczenia z agresją dronową pokazały, jak nieadekwatne są środki typu myśliwiec, rakieta, po to, by zestrzelić dron. SAN to metoda na to, by w sposób bardziej efektywny, tańszy, mądrzejszy reagować na różnego typu agresję w powietrzu — powiedział.
Podpisano umowę na nowy system antydronowy SANPAP/Paweł Supernak
— Jestem bardzo usatysfakcjonowany, że wspólnie z naszymi norweskimi przyjaciółmi będziemy angażować przede wszystkim polskie firmy. Liderem całego przedsięwzięcia jest Polska Grupa Zbrojeniowa, a dostawcami będą m.in. Advance Protection Systems z Gdyni, PIR-Radwar, dzisiaj jesteśmy tu gośćmi, zakłady mechaniczne z Tarnowa, Rosomak z Siemianowic Śląskich, Jelcz-Laskowice, Huta Stalowa Wola, Mesko ze Skarżyska-Kamiennej i Transbit — wymieniał premier.
— Te pieniądze, zarówno polskie, jak i europejskie, one będą pracowały podwójnie i potrójnie, bo będą pracowały nie tylko na rzecz naszej obrony, ale i na rzecz polskiej gospodarki, i polskich firm, polskiej myśli technicznej — mówił. — Udział firm zagranicznych jest ograniczony i tylko w tych sprawach, w których na razie polski przemysł techniczny nie jest w stanie sam sobie poradzić — zaznaczył.
Od lewej: pierwszy wiceprezes zarządu PGZ Arkadiusz Bąk, prezes PGZ Adam Leszkiewicz, pełnomocnik szefa MON do spraw Budowy Systemu Zintegrowanej Obrony Przeciwlotniczej i Przeciwrakietowej gen. bryg. Michał Marciniak i prezes Kongsberg Defence & Aerospace AS Eirik LiePAP/Paweł Supernak
Co przewiduje kontrakt?
Kontrakt ma przewidywać dostawę dla polskiego wojska nowego systemu San — czyli systemu przeciwlotniczego, przystosowanego przede wszystkim do zwalczania wrogich dronów. Według informacji MON, system San będzie się składał z tzw. modułów bateryjnych systemów przeciwlotniczych z możliwością zwalczania bezzałogowych systemów powietrznych.
System antydronowy SAN — jak będzie wyglądać?
Jedna bateria systemu San będzie się składać z trzech plutonów ogniowych i plutonu wsparcia. „Każdy z plutonów ogniowych będzie posiadał pełne zdolności do samodzielnego wykrywania, śledzenia, identyfikacji celów powietrznych oraz ich zwalczania” — informuje MON.
Cały program będzie stanowić uzupełnienie powstającego w Siłach Zbrojnych RP wielowarstwowego systemu obrony powietrznej, w skład którego wchodzą: program Wisła z amerykańskimi systemami średniego zasięgu Patriot, program Narew oparty na brytyjskich pociskach przeciwlotniczych krótkiego zasięgu (ok. 20 km) z rodziny CAMM, oraz program tzw. bardzo krótkiego zasięgu Pilica i Pilica+, oparty o polskie działka przeciwlotnicze, rakiety Grom i Piorun, a w przyszłości także pociski CAMM.
Ile będzie kosztować?
Zamówienie na nowy system zostanie złożone w ramach tzw. pilnej potrzeby operacyjnej, a całość programu ma zostać zrealizowana w dwa lata. Według nieoficjalnych informacji koszt programu ma wynieść blisko 15 mld zł.
Kto odpowiada za budowę systemu?
Kontrakt z odpowiadającą za zakupy sprzętu dla wojska Agencja Uzbrojenia podpisało konsorcjum złożone z Polskiej Grupy Zbrojeniowej, polskiej prywatnej firmy Advanced Protection Systems (APS) i norweskiego Kongsberga.
Dlaczego to jest ważne?
Szybka realizacja programu San została zapowiedziana przez rząd po tym, jak w nocy z 9 na 10 września ub.r. w polską przestrzeń powietrzną wtargnęły rosyjskie drony bojowe. W ramach programu wojsko ma otrzymać zestaw narzędzi, które pozwolą mu skutecznie wykrywać i zwalczać tego typu zagrożenia; system ten ma też charakteryzować się względnie niskimi kosztami użycia, by móc efektywnie chronić przed możliwymi atakami dużą liczbą tanich i masowo produkowanych dronów.
Obecnie swoje systemy antydronowe różnego typu rozwija wiele państw i spółek zbrojeniowych, zarówno w kraju, jak i za granicą. W Polsce swoje systemy rozwijają np. firmy Hertz i APS, których sprzęt wykorzystywany jest w Ukrainie, a które współpracują także m.in. z norweskim koncernem Kongsberg.
Jak wskazują eksperci, wyzwaniem przy tworzeniu systemów dronowych jest szybka ewolucja dronów stosowanych na polu walki i potrzeba szybkiego reagowania na nowe wyzwania. Kluczowe jest także zapewnienie odpowiedniej gamy sensorów — w tym radarów, kamer, ale także np. czujników nasłuchujących głośnego dźwięku silnika nadlatującego drona.