Dlaczego o tym piszemy?

W połowie stycznia Krzysztof Gawkowski na portalu X opublikował wpis, w którym pisał o tym, że „Polska ma obowiązek uznawać małżeństwa osób tej samej płci zawarte legalnie w innym kraju UE”. Minister cyfryzacji poinformował w nim także, że podpisał tego dnia dokumenty, które rozpoczynają proces zmiany wzorów aktów stanu cywilnego, „aby państwo działało sprawnie i równo wobec wszystkich obywateli”.

Pod wpisem Gawkowskiego pojawiło się wiele komentarzy. Jeden z nich był jednak bezpośrednią groźbą pod adresem wicepremiera. „Osobiście spalę cię żywcem. Pozdrawiam gorąco” — napisał internauta z anonimowego konta. Sprawą zajęły się służby.

Kto był celem groźby?

Ile koktajli Mołotowa znalazła policja?

Jakie zarzuty postawiono zatrzymanemu?

Co tłumaczył zatrzymany w czasie przesłuchania?

Jak wyglądało zatrzymanie osoby grożącej Krzysztofowi Gawkowskiemu?

Oficer stołecznej policji w rozmowie z serwisem TVN24 przekazał, że służbom szybko udało się wytypować autora komentarza, którym okazał się mieszkaniec Wrocławia „bez kryminalnej przeszłości”. Zatrzymanie nastąpiło 17 stycznia. Policjanci przeszukali jego auto, w którym znaleźli osiem koktajli Mołotowa, a także broń palną z amunicją.

Jak tłumaczy się zatrzymany?

Prokurator przedstawił 50-latkowi trzy zarzuty karne: kierowania gróźb karalnych, posiadania broni i amunicji bez zezwolenia oraz produkcji prochu. W trakcie przesłuchania mężczyzna zaprzeczył, by chciał zrealizować groźbę skierowaną pod adresem wicepremiera. Swój komentarz tłumaczył emocjami i frustracją z powodu „narzucania społeczeństwu ideologii LGBT”.

„Koktajle woziłem ze sobą w samochodzie, bo nie miałem gdzie ich trzymać” — miał przekonywać zatrzymany przesłuchujących go policjantów i prokuratora. Sąd zdecydował, że najbliższe trzy miesiące mężczyzna spędzi w areszcie.

Zobacz także: