Braun ma ambicję, by poszerzyć wpływy Korony i stworzyć tzw. front gaśnicowy. Chodzi o przedwyborczą koalicję środowisk i partii, w której spoiwem będzie przekaz antyunijny, antyukraiński i antysystemowy.
Będzie potrzebował do tego wielu ludzi. Już teraz może liczyć na wsparcie wiernych współpracowników i żołnierzy partyjnych. Ale w jego otoczeniu pojawiają się też nowe postaci.
Poniżej przedstawiamy karty i sylwetki piętnastu najważniejszych postaci w talii Grzegorza Brauna. Są na nich m.in.: „koń trojański”, „sekretarz cienia”, prokremlowski łącznik, „dziennikarska jedynka” i „ochroniarz Putina”.
„Wielki Reżyser”
Grzegorz Braun to polityczny showman, który straszy „ukrainizacją Polski”, „eurokołchozem”, a wcześniej obietnicami „batożenia gejów”. Na ostrych hasłach i populistycznym przekazie Braun buduje swój kościół wyznawców. W oczach skrajnego elektoratu jest uosobieniem odwagi, gdy biega z gaśnicą po Sejmie, niszczy wystawy LGBT, zrywa ukraińskie flagi, „obywatelsko” zatrzymuje ginekolożkę lub neguje istnienie komór gazowych w Auschwitz.
Jak mało kto potrafi podgrzać emocje i dzięki temu buduje swój mit „jedynego sprawiedliwego na prawicy”. Na sprzeciwie przeciwko „mainstreamowi” i uderzaniu w poprawność polityczną Braun tworzy swoją prawicowo-populistyczną armię.
„Wielki Reżyser” gra teraz rolę silnego przywódcy, na spotkaniach otaczając się ludźmi w mundurach. Naprawdę wierzy w korwinistyczne państwo, ale od Korwina-Mikke odróżnia go fanatyczny stosunek do wiary.
Braun jest jednym z inicjatorów Konfederacji Gietrzwałdzkiej, która jasno mówi o całkowitym zakazie aborcji. W tej ogłoszonej kilka lat temu deklaracji sygnatariusze piszą: „(…) zgodnie wyrażamy szczerą wolę poddania naszego życia prywatnego i publicznego panowaniu Chrystusa Króla Polski oraz opiece Jego Najświętszej Matki, Królowej Korony Polskiej. Przy czym Ich władzę nad sobą pojmujemy całkowicie realnie, bynajmniej nie tylko symbolicznie”.
Grzegorz Braun naprawdę chce takiej Polski. Tu akurat mówi prawdę.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Szara eminencja. Skręt na prawo
W talii Grzegorza Brauna jest dwóch zaufanych „króli”. Jeden z nich ma jednak więcej władzy w partii niż ten drugi.
Poseł Włodzimierz Skalik to na pierwszy rzut oka niepozorna postać. Jest piewcą tezy, że pandemia koronawirusa była „fałszywa”. W fundacji związanej z Braunem wydał nawet na ten temat książkę.
W przeszłości, jako kandydat Aeroklubu PRL, rywalizował w wyborach z kandydatem „Solidarności”. Faktem jest, że Skalik później jednak skręcił już w stronę prawicowego świata, zahaczając o Prawo i Sprawiedliwość i Ligę Polskich Rodzin.
Polityczną karierę zaczął robić dopiero w Koronie Brauna i zdaniem niektórych jest teraz najważniejszą osobą w otoczeniu lidera „frontu gaśnicowego”. Decyduje o partyjnej kasie i ma duże wpływy w Komitecie Politycznym Korony, który ustala najważniejsze sprawy partii. Bez jego błogosławieństwa trudno będzie zrobić karierę w tym środowisku.
Wierny giermek. Nietypowy rzecznik
Drugi z „króli” to Roman Fritz. Jest wpatrzony w swojego szefa jak w obrazek. Dla zdobycia kilku punktów u Brauna, jest w stanie na przykład ukraść unijną flagę. Fritz — podobnie jak wielu braunistów — większe zagrożenie widzi w Unii Europejskiej czy Światowej Organizacji Zdrowia niż w Rosji.
Roman Fritz i Grzegorz BraunLeszek Szymański / PAP
Fritz neguje ponadto istnienie komór gazowych w Auschwitz.
Jeśli ktoś chciałby zadzwonić w tej sprawie do rzecznika Korony, to dodzwoni się właśnie do Fritza. To znaczy nie dodzwoni, bo Fritz jest dość nietypowym rzecznikiem partyjnym, który wyznaje zasadę, że lepiej nie odbierać.
„Król” Brauna jest posłem o poglądach, które w kwestiach ekonomicznych pasują do Janusza Korwin-Mikkego. Wbrew pozorom, w „prawicowej” Koronie liberalizm gospodarczy nie jest czymś oczywistym. U Brauna silne jest skrzydło narodowo-populistyczne, gdzie mało kto zawraca sobie głowę abstrakcją w postaci niskich podatków.
Zobacz kolejne trzy osoby w talii Grzegorza Brauna:
Koń Trojański od „piątki dla zwierząt”
Wysoko w karcianej hierarchii jest też poseł Sławomir Zawiślak. Co zrozumiałe, ze względu na króciutki staż partyjny u Brauna i dłuższy staż u Jarosława Kaczyńskiego, nie może cieszyć się aż tak dużym zaufaniem.
Ci, którzy uwielbiają teorie spiskowe, są przekonani, że Zawiślak jest kimś w rodzaju konia trojańskiego Jarosława Kaczyńskiego, który od środka ma zniszczyć Brauna. Choć gdyby prześledzić, co były polityk PiS od dawna mówi, to w wielu kluczowych kwestiach ideowych idzie z Braunem ręka w rękę.
Pokazał to choćby w okresie pandemii koronawirusa, gdy otwarcie sprzeciwiał się polityce ówczesnego rządu. Do tej pory w środowisku braunistycznym jest to wspominane, a Zawiślak zyskał u wyznawców „fałszywej pandemii” szacunek.
Sławomir Zawiślak i Grzegorz BraunWojtek Jargiło / PAP
Co ważniejsze, zyskał też dużo ciepła ze strony Brauna, któremu raz za razem szepce do ucha nowe pomysły. Coraz więcej wskazuje na to, że Zawiślak, zawieszony niegdyś w PiS decyzją Kaczyńskiego w związku ze sprzeciwem wobec ustawy znanej jako „piątka dla zwierząt” (później odszedł z partii i dołączył do Korony), może stać się dla Brauna cennym atutem w rywalizacji o najbardziej radykalny, antysystemowy elektorat prawicy.
Sekretarz cienia. Materiał na urzędniczkę
Kolejne nazwisko na liście jest mało znane ludziom, którzy na środowisko Brauna patrzą przez pryzmat politycznych freakfightów.
Marta Mrzygłód to sekretarz generalny Korony Brauna, która w mediach nie bryluje. Ma jednak już spore doświadczenie, które zdobywała zarówno w samorządowych bataliach, jak i ogólnopolskich kampaniach swojego szefa. Przez niektórych określana jako zausznica Skalika, przez innych traktowana jako fanatyczka Brauna.
Zasiada w niewielkim Komitecie Politycznym Korony i ma realny wpływ na kierunek, w którym podąża partia. Uznawana za bardzo pracowitą i ambitną polityczkę. Są tacy, którzy twierdzą, że to najważniejsza kobieta w Koronie. Przynajmniej do czasu, bo Grzegorz Braun ma plany wobec kilku polityczek na prawicy.
Łubudubu, niech żyje nam. Surowy ideolog
Kolejny na liście jest Piotr Heszen. W otoczeniu Brauna słychać, że Heszen to wierny ideolog, który cieszy się wielkim zaufaniem szefa. Tak się składa, że gra pierwsze skrzypce w każdej istotnej debacie czy konferencji Korony.
Piotr Heszen i Grzegorz BraunAlbert Zawada / PAP
Heszen pisze książki o historii, choć czasem — delikatnie rzecz ujmując — trudno pozostać mu obiektywnym. Dość wspomnieć, że Brauna nazywa najwybitniejszym współczesnym politykiem w Polsce.
Ten nigdy nieuśmiechający się polityk pasuje do roli surowego prokuratora, który w imieniu „superprezesa” (jak sam nazywa Brauna) nie miałby litości nad „zdrajcami ojczyzny”. Heszen wyjątkowo nie lubi Ukraińców, ale też i Niemców. Obie nacje, jak straszy, mogą kiedyś chcieć rewizji granicy z Polską. Na takich wypowiedziach buduje w braunistyczym środowisku swoją pozycję.
Poniżej przedstawiamy sześć kolejnych kart w talii Grzegorza Brauna. Na skrajnej prawicy to mocni zawodnicy, którzy mogą awansować w hierarchii wyżej:
Góralskie Veto. „Lepiej nam w ruskim mirze”
Sebastian Pitoń to prawicowy góral i bardzo aktywny działacz, któremu marzy się wejście do politycznej ekstraklasy. Marzenia mogą się spełnić, bo Pitoń ma sporą szansę na wysokie miejsce na listach Brauna.
Trudno się temu dziwić, bo potrafi „jechać po bandzie” jak mało kto, w swoim środowisku generuje zasięgi i ma „odpowiednie” poglądy. Nie wierzy w pandemię, co w okresie tysięcy zachorowań w Polsce powtarzał z dumą. Wierzy za to w żydowskie spiski. A już bardziej lokalnie głosi, że Tatrzański Park Narodowy trzeba zlikwidować, a Tatry powinny zostać oddane góralom.
Pitoń to – podobnie jak stosunkowo nowy nabytek Brauna, czyli Jacek Wilk – wyznawca korwinistycznego świata. Co ciekawe, ten piewca wolnego rynku i wolności stwierdził ostatnio, że „byłoby nam lepiej w ruskim mirze i powinniśmy do tego aspirować”. Prawicowy góral lubi też ustawiać się w roli geopolityka i w rywalizacji amerykańsko-chińskiej zdecydowanie staje po stronie tych drugich.
Nietypowy antykomunista. „Mentzen mógłby się od niego uczyć”
Ireneusz Jabłoński, okrzyknięty swego czasu ekspertem ekonomicznym Korony, ma poglądy zdecydowanie wolnorynkowe. Ten ekonomista z centrum Adama Smitha ma bogate doświadczenie samorządowe, co we „froncie gaśnicowym” zbyt częste nie jest.
Jabłoński był burmistrzem Łowicza, później wiceprezydentem Łodzi. Karierę podcięły mu oskarżenia o współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa. Zapewniał, że na nikogo nie donosił, ale potwierdził, że w latach 80. zgłosił się do pracy w MSW. Twierdził, że kierował się patriotyzmem.
Jeśli Korona kiedyś będzie współrządzić, Jabłoński z pewnością dostanie telefon od Brauna. To jeden z lepiej merytorycznie przygotowanych ludzi w jego talii. Na prawicy nie brakuje takich, którzy twierdzą, że „przyszły minister finansów Sławomir Mentzen” mógłby się dużo od Jabłońskiego nauczyć.
Chwilowy ochroniarz Putina. Czas na więcej broni w Polsce
Środowisko Brauna ma swoich ekonomicznych ekspertów. Ma też samozwańczych „specjalistów od bezpieczeństwa”. Tak o sobie mówi Sławomir Ozdyk, który swego czasu zasłynął opowieściami, że przez chwilę był ochroniarzem Putina.
Prawdą jest, że Ozdyk prowadzi agencję ochrony i temat osobistego bezpieczeństwa rzeczywiście leży mu na sercu. Jest prawicowym katolikiem, który ze swoimi postulatami zwiększenia dostępu do broni w Polsce idealnie pasowałby do amerykańskiego NRA.
Ozdyk straszy „masową, niekontrolowaną imigracją”, neguje zmiany klimatyczne i krytykuje polską politykę wobec Ukrainy.
Prawa ręka Brauna. Wprawdzie tylko w Rzeszowie, ale zawsze
Karolina Pikuła to wierna towarzyszka Brauna, która przeszła z nim kolejne kampanie i wiele partyjnych wojenek. Szczególnie w Konfederacji Mentzena i Bosaka było gorąco, w czasach gdy jeszcze Braun był z nimi na pokładzie. Gdy zanosiło się na rozłam, Pikuła głośno mówiła o tym, jak brauniści są niesprawiedliwie traktowani w Konfederacji. Teraz konfederatów na liście Brauna nie ma, a tym samym konkurencja jest już mniejsza i Pikuła ma szansę wejść do Sejmu.
To prawa ręka Brauna w Rzeszowie, która startowała w tym mieście na urząd prezydenta, ale nie wzgardziła też potencjalnym stołkiem radnej osiedla. Szczególnie mocno akcentuje swoje katolickie poglądy, które — jak w całym ruchu braunistycznym — idą ręka w rękę z antyukraińskim przekazem.
Proklemowski łącznik
W przypadku Mateusza Piskorskiego, byłego posła Samoobrony, zdania są podzielone. Jedni twierdzą, że jest blisko Brauna, inni, że o dobre miejsce na listach będzie mu trudno. Jego polityczne résumé zdaje się pasować do myśli przewodniej wielu braunistów.
Piskorski to szef prokremlowskiej, antyunijnej i antyamerykańskiej partii Zmiana.
W 2016 r. był zatrzymany przez ABW pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji i Chin. On sam przekazuje, że oskarżony jest o bycie agentem wpływu. W areszcie spędził trzy lata. Swoimi prorosyjskimi poglądami dzieli się w propagandowych białoruskich i rosyjskich mediach.
Muzyk z sekcji rolniczej. Żołnierz pnie się w górę
Rafał Foryś sprawia wrażenie „swojego chłopa”. Ma polityczną charyzmę i dobrze czuje się w roli trybuna ludowego. Ten technik dentystyczny szczególnie dobrze czuje się w tematach rolniczych. W przeciwieństwie do wielu innych braunistów, którzy wszystko dookoła traktują śmiertelnie poważnie, Foryś wydaje się mieć do siebie spory dystans.
Pisze o sobie, że jest muzykiem i rolnikiem. W Koronie jest szefem Sekcji Rolniczej i prezesem radomskiego okręgu. Słychać, że szybko pnie się w partyjnej hierarchii.
Sześć ostatnich kart w talii to wybuchowa mieszanka. Nie wszyscy tutaj są blisko z liderem i nie wszyscy mają szansę wejść na listę wyborczą. Wciąż jednak w układance Brauna odgrywają ważną rolę:
Patostreamerzy
Przykładem są łamiący prawo patostreamerzy spod znaku Kamratów: Wojciech „Jaszczur” O. i Marcin „Ludwiczek” O. W teorii ich poglądy zupełnie nie pasują do antykomunistycznego i bogobojnego Brauna. Wojciech O. jawnie gloryfikuje PRL-owski ustrój. Twierdzi, że jako ZOMO-wiec bił robotników.
Braun na swoje listy „Kamratów” nie weźmie, ale woli mieć ich po swojej stronie, by broń Boże nie wyrosła mu konkurencja jeszcze bardziej na prawo. I by nadal mógł przedstawiać się swoim wyborcom jako najbardziej niepokorny i najbardziej antysystemowy polityk. A tu bez wątpienia „Kamraci” pomagają, szczególnie, że po niefortunnej dla Kanału Zero transmisji z ich udziałem budują niespotykane dla nich wcześniej zasięgi.
A że Braun toleruje człowieka, który chwali pałkę zomowca i dawny ustrój? — Najważniejsze, by lewaków d*** piekła — tłumaczy jeden z prawicowych polityków.
Prawicowy morderca. Braun się hamuje
Drugą postacią, która Braunowi przydaje się do budowania wizerunku, jest zabójca lidera Południowoafrykańskiej Partii Komunistycznej Janusz Waluś. To niebezpieczny człowiek, który spędził 30 lat w więzieniu.
Gdy wrócił do Polski, mało kto chciał mu podać rękę, ale Braun zrobił to bez problemu. Zrobił też wspólne zdjęcia na stadionie, czyli w miejscu, które od momentu wyboru prezydenta Nawrockiego jest jeszcze bardziej istotne dla prawicy.
Zdjęcie z 2018 r., jeszcze przed opuszczeniem przez Janusza Walusia więzienia w RPA. Fotografia ze stadionu Śląska Wrocław z wymownym napisem „Trzymaj się, bracie”Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Wyborcza.pl
Od razu pojawiły się plotki, że „Waluś” zasili listy „frontu gaśnicowego”. Braun wysyła tu jasny sygnał: znów jestem wbrew całemu systemowi i w nosie mam poprawność polityczną. A jego wyborcy się cieszą.
Trzeba jednak oddać, że Braun unika jak może pozytywnych wypowiedzi o „Walusiu”. Być może nawet dla Brauna są granice, których przekraczać nie wolno.
„Dziennikarska jedynka”. Narzędzie w wojnie na prawicy
Brauniści z dumą mówią, że nie potrzebują „tradycyjnych mediów”, bo są w stanie sami budować sobie zasięgi w mediach społecznościowych. Czasem jednak „ludzie mediów” mogą się przydać, a „front gaśnicowy” może liczyć na przychylność kilku nazwisk. Dość wspomnieć Marcina Rolę, Jana Pospieszalskiego, Monikę Jaruzelską czy Tomasza Sommera.
Ten ostatni, redaktor naczelnego „Najwyższego Czasu”, załapał się nawet do naszej talii. Nic dziwnego, człowiek, który przez lata szczególnie mocno wspierał Janusza Korwin-Mikkego, teraz stawia na sprawczego Brauna. Gazeta Sommera jest i będzie ważnym narzędziem w zaostrzającej się wojnie na prawicy, gdzie gra toczy się o antysystemowe poparcie tych, którzy rozdarci są między PiS, Konfederacją i Koroną.
Na prawicy słychać, że Sommer liczy na „jedynkę” w przyszłym „froncie gaśnicowym”.
Nestor prawicy. Wspólna niechęć łączy
Janusza Korwin-Mikkego przedstawiać nie trzeba. Ma na prawicy rzeszę wiernych fanów, ale to nie to samo poparcie, co jeszcze kilka lat temu. Wyrzucony z Konfederacji Korwin darzy sympatią Brauna, choć podkreśla, że aż takim zagorzałym katolikiem, jak on, to nie jest. — To my z kolegą Braunem jesteśmy prawdziwą prawicą w Polsce — podkreśla.
Janusz Korwin-Mikke i Grzegorz BraunPaweł Supernak / PAP
Między wierszami można wyczytać, o co w takich wypowiedziach chodzi — to przytyk w stronę liderów Konfederacji i to właśnie niechęć do Sławomira Mentzena najmocniej łączy obu panów.
Braun naprawdę szanuje Korwin-Mikkego, traktując go jako nestora prawicy i człowieka, od którego wiele w antysystemowym nurcie w Polsce się zaczęło. Korwin na pewno dostanie u niego „jedynkę”, ale jego ludzie już niekoniecznie. To może być problem przy tworzeniu wspólnych list „frontu gaśnicowego”.
Samorządowiec z zasięgami. Prawicowy pakt senacki
Marek Woch stał się bardziej rozpoznawalny po ostatniej kampanii prezydenckiej. Ale dopiero teraz, gdy wszedł w orbitę Brauna, jego mierzona udostępnieniami i polubieniami w internecie popularność wystrzeliła w górę. W naszej talii Woch, obok Jabłońskiego, to najbardziej merytorycznie przygotowany do sprawowania władzy polityk.
Być może świadczy to o reszcie nazwisk na tej liście, a może jednak o pewnej sile Wocha. Z jego poglądami można się nie zgadzać, ale nie można mu odmówić pewnej wizji i politycznego planu.
Jako Lider Bezpartyjnych Samorządowców mocno zabiega o prawa przedsiębiorców. Zachęca środowisko Brauna do stworzenia na prawicy paktu senackiego. Jest też wielkim krytykiem Unii Europejskiej.
Woch ze swoimi ludźmi z Bezpartyjnych Samorządowców może stworzyć z Braunem przedwyborczą koalicję, choć na ten moment takiej decyzji nie ma. To będzie test dla otoczenia Brauna, czy będzie chciało dzielić się miejscami na listach.
Jak słyszymy, nie będzie chciało.
„Menelowe plus”. Zwolennik wyjścia Polski z Unii Europejskiej
Stanisław Żółtek jest wręcz stworzony do memów. Rubaszny, z ciętym językiem, którego powiedzonka zapadają w pamięć. Tak było w jednej z kampanii prezydenckich, gdzie Żółtek w trakcie debaty z innymi kandydatami rzucił ironiczną propozycję „wprowadzenia Menelowego Plus”. W ten sposób wyśmiewał socjalną politykę PiS, ale jak na skrajnego korwinistę przystało, nie trawi żadnej liczącej się partii w Polsce.
Żółtek, który wycofał się z poprzednich wyborów prezydenckich i poparł Brauna, ma szansę na „jedynkę” na listach frontu gaśnicowego. Twórca partii PolEXIT i wolnorynkowiec z krwi i kości byłby sporym wzmocnieniem skrzydła korwinistycznego w otoczeniu Brauna.
Tu znów pytanie, kogo ze swojego środowiska PolEXITu uda mu się pociągnąć na listy gaśnicowego frontu? Wspólny mianownik dla wielu tych historii jest taki, że ludzie z partii Brauna nie za bardzo chcą konkurencji na listach.