Oto najnowszy odcinek z serii „za co jeszcze może zostać ukarany kierowca zawodowy”. Tym razem mowa będzie o zwierzętach na pokładzie, a konkretnie o niewielkim kocie, który podczas przejazdu niemiecką autostradą załapał się na zdjęcie z fotoradaru.
Zdjęcie wykonano w połowie stycznia, na autostradzie A2 przy węźle Kamener, nieopodal miasta Dortmund. Kierowca Mercedesa Actrosa przekroczył tam dopuszczalną prędkość o 6 km/h, już po uwzględnieniu oficjalnej tolerancji (przy wartościach do 100 km/h wynoszącej 3 km/h). Dlatego też fotoradar wykonał mu zdjęcie, które trafiło do policyjnej bazy danych i przed oficjalnym wystawieniem mandatu miało jeszcze przejść ręczną akceptację przez wyznaczonych do tego policjantów.
Właśnie podczas tej akceptacji funkcjonariusze zauważyli kota. Zwierzę prawdopodobnie znajdowało się na desce rozdzielczej Mercedesa, najwyraźniej mając tam rozłożone legowisko. I choć po zdjęciu nie da się tego niezbicie stwierdzić, gdyż dolna część kota jest częściowo przysłonięta, policjanci uznali, że zwierzę na pewno nie było w żaden sposób umocowane do pojazdu.
W związku z tą sytuacją kierowcę postanowiono ukarać aż dwoma mandatami. Pierwszym za przekroczenie prędkości, co przy 6 km/h za dużo ciężarówką na autostradzie zwykle kosztuje 30 euro, a także drugim za „przewóz niezabezpieczonego przedmiotu w kabinie”, określonym na kwotę 35 euro. W obu przypadkach obyło się bez punktów karnych.
Dla wyjaśnienia dodam, że mandat za kota został wystawiony w oparciu o artykuł 22 niemieckiego kodeksu drogowego. Pojawia się tam stwierdzenie, że każdy przedmiot obecny w samochodzie – w tym najwyraźniej też kot – musi zostać zabezpieczony w taki sposób, by nie stwarzać zagrożenia podczas gwałtownego skrętu lub hamowania. Za samo złamanie tego przepisu wystawia się mandaty na 35 euro, a jeśli przedmiot realnie stworzy zagrożenie, doprowadzając do wypadku lub uszkodzenia mienia, karę można podnieść do 60 lub 75 euro.
