Odkąd po Świętach Bożego Narodzenia Trump wysłał do Minnesoty ponad 3000 funkcjonariuszy amerykańskiej służby imigracyjnej ICE i Służby Celno-Granicznej USA w ramach „Operacji Metro Surge„, wielu mieszkańców stolicy USA czuje się jak pod oblężeniem. Każdego dnia przy rogu ulicy, przed małym latynoskim centrum targowym Mercado Central, mieszkańcy zbierają się by pilnować, żeby żadna jednostka imigracyjna ICE nie weszła na teren sklepów.
Głośnymi gwizdkami ostrzegają migrantów w okolicy o bezpośrednim zagrożeniu zatrzymaniem przez ICE.
Działania ICE stały się w Minneapolis codziennością. Jednak po śmierci drugiego aktywisty prezydent USA zatrzymał tę falę. Zmienił kierownictwo na czele ICE, powierzając je weteranowi tej formacji — swemu głównemu doradcy ds. migracji, Tomowi Homanowi.
Homan ma odzyskać kontrolę nad sytuacją, która zaczyna być dla jego szefa niewygodna. Zarówno Trump, jak i Homan zapowiedzieli na weekend, że znaczną część sił ICE wycofają, jeśli uda się osiągnąć lepszą współpracę z Demokratami rządzącymi Minnesotą.
Donald Trump postawił na twardą politykę migracyjną — i właśnie za nią zaczyna płacić. Ulice Minneapolis stały się symbolem kryzysu, który przed wyborami dociera aż do Białego Domu.
Do tej pory migracja i ochrona granic były tematem, na którym Trump zdobywał najwięcej punktów w oczach amerykańskich wyborców. U szczytu kryzysu migracyjnego w USA w grudniu 2023 r. prawie 250 tys. osób przekroczyło granicę bez dokumentów. Statystyki pod koniec rządów Trumpa spadły do niemal zera. W międzyczasie z kraju deportowano ok. pół miliona migrantów.
Jednak na dziesięć miesięcy przed kluczowymi wyborami śródokresowymi, które odbędą się na początku listopada atut Trumpa zaczyna się obracać przeciw niemu.
Według sondażu Pew Research Center połowa wyborców uważa, że praca rządu jest gorsza niż się spodziewali. Tylko 21 proc. jest zadowolonych z realizacji obietnic wyborczych, a jedynie ok. 27 proc. Amerykanów deklaruje, że popiera wszystkie lub większość politycznych planów Trumpa.
Szczególnie dotyczy to tematu migracji. Nagrania z strzałami oddanymi do matki trojga dzieci Renee Nicole Good oraz pielęgniarza Alexa Prettiego wywołały w całym kraju oburzenie i szok — także wśród Republikanów. Dla wielu te przypadki są namacalnym dowodem na to, że Trump posuwa się za daleko.
Choć większość społeczeństwa nadal opowiada się za deportacją przestępców-cudzoziemców, to większość ma też tak duże nieufność wobec ICE, że popiera filmowanie dokumentujące działania tej agencji przez aktywistów. A aż 72 proc. uważa za niedopuszczalne sprawdzanie statusu pobytowego ludzi ze względu na ich język lub wygląd.
Tymczasem ICE musi robić dokładnie to i wypełniać rozkaz Stephena Millera — zastępcy szefa sztabu Trumpa i głównej siły napędowej jego twardej polityki deportacyjnej.
Według amerykańskich mediów jeszcze wiosną nakazał agencji aresztowanie minimum 3000 migrantów dziennie, ponieważ celem, jak obiecał Trump w swoim przemówieniu inauguracyjnym w styczniu 2025 r., jest deportacja »milionów i jeszcze raz milionów« osób.
Na ten cel Kongres USA przyznał w zeszłe lato 75 mld dol. (ok. 266 mld zł).
FRANCIS CHUNG / POOL / PAP
Zastępca szefa sztabu Białego Domu Stephen Miller, Waszyngton, USA, 8 października 2025 r.
Aby osiągnąć takie liczby deportacji, ICE działa radykalnie. Jednak miasta takie jak Minneapolis są tak zwanymi „sanctuary cities” — miastami schronienia, które nie ścigają osób bez dokumentów i nie współpracują z federalnymi agencjami.
ICE ma nadal prawo dokonywać aresztowań, co powoduje poważne napięcia polityczne między Waszyngtonem a rządzonymi przez Demokratów wielkimi miastami jak Chicago, Los Angeles czy właśnie Minneapolis.
Rosnąca presja na administrację
Po zabiciu Alexa Prettiego napięcia te przeniosły się także do Kongresu USA. Jednym z powodów było to, że sekretarz ds. bezpieczeństwa wewnętrznego Kristi Noem tuż po strzałach publicznie stwierdziła, że Pretti był „krajowym terrorystą”, który zaatakował agentów ICE z bronią.
Win McNamee/Getty Images / Getty Images
Kristi Noem podczas posiedzenia gabinetu w Białym Domu, 29 stycznia 2026 r.
Wielu ludzi, analizując liczne filmy w internecie, mogło zobaczyć, że to nie była prawda. Coraz więcej republikańskich senatorów i kongresmenów, którzy wcześniej unikali otwartego sprzeciwu wobec Trumpa, zaczęło domagać się niezależnego śledztwa i dymisji Noem.
Miller również został przyłapany na tym, że przyznał, iż funkcjonariusze mogli „nie przestrzegać procedur”. Dwóch strzelców zostało zawieszonych. Na publicznie transmitowanym posiedzeniu gabinetu w czwartek 29 stycznia, podczas którego Trump i jego ministrowie chwalili się osiągnięciami, sekretarz Noem nie została wspomniana ani słowem.
Demokraci już odnieśli jeden sukces. W zamian za zgodę na kolejny budżet tymczasowy, który zapobiega kolejnemu zamrożeniu finansów rządu, opozycja doprowadziła do wydzielenia budżetu dla ICE, który teraz jest finansowany tylko przez dwa tygodnie.
Do tego czasu Trump musi wprowadzić zakaz zasłaniania twarzy przez personel ICE i zakończyć arbitralne naloty. Funkcjonariusze muszą stosować te same zasady użycia siły co lokalna policja. Ponadto mają zostać przeprowadzone niezależne dochodzenia w sprawie śmierci Good i Prettiego — czego administracja Trumpa dotąd odmawiała.