Zmiana, którą planuje Ministerstwo Sprawiedliwości, dotycząca Funduszu Sprawiedliwości, musi zostać jeszcze przedyskutowana z innymi ministerstwami w ramach rządu, bo pomysł wymaga koordynacji różnych resortów. A to dlatego, że minister Żurek chce pozbawić się prawa dysponowania środkami z Funduszu. — Żeby nie minister-polityk był tu decydentem. Środki powinno się rozdzielić na całą Polskę, żeby województwa dostawały konkretną pulę pieniędzy do rozdania miejscowym organizacjom pozarządowym — mówi Onetowi minister Żurek.
— Lokalnie byłby organizowany konkurs, organizacje musiałyby spełnić wyznaczone na poziomie ogólnokrajowym standardy i wtedy całą Polskę udałoby się pokryć uczciwie siecią pieniędzy — podkreśla. — Wygrywają, czyli dostają pieniądze wszyscy, którzy te standardy spełnią. Czy to Bogatynia, czy Suwałki, Kraków czy Warszawa, środki idą równo. Nie będzie zależności od polityka, nie będzie głosów, że tych lubi, więc im dał, a innym nie, bo ich nie cierpi — mówi minister Żurek. — W tym kierunku chcemy iść. Żeby pomoc dostali wszyscy pokrzywdzeni, bez względu na to, gdzie mieszkają i na kogo głosują — zaznacza.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Jakie zmiany w Funduszu Sprawiedliwości planuje minister Żurek?
Dlaczego minister Żurek chce zrzec się kontroli nad Funduszem Sprawiedliwości?
Co minister Żurek planuje zrobić z organizacjami korzystającymi z Funduszu?
Jakie kwoty mają być przekazywane z Funduszu Sprawiedliwości?
Wciąż problem z rozdzielaniem środków z Funduszu Sprawiedliwości? „Nie, w końcu ruszyło”
Media w całej Polsce alarmowały, że nowe kierownictwo Ministerstwa Sprawiedliwości ma poważny problem z rozdzielaniem środków z Funduszu Sprawiedliwości po tym, jak na jaw wyszły nieprawidłowości z czasów Zbigniewa Ziobry.
— Wychodzenie z bagna, które zastaliśmy, niestety trwało długo. Musieliśmy skrupulatnie odsiać ziarno od plew, ale wychodzimy na prostą. Dziś podpisałem pierwsze rozstrzygnięcia konkursu na 120 mln zł, choć termin oceny ofert musieliśmy przedłużyć — mówi nam minister sprawiedliwości. — Tak, czy tak, pierwszy milion niedługo pójdzie do potrzebujących, a każdego kolejnego dnia będą kolejne decyzje — zapowiada.
— Nie koniec na tym, bo podpisałem też decyzje dotyczące zwrotu dotacji, jakie bezpodstawnie, według kryteriów politycznych, dostały niektóre organizacje — mówi minister Żurek. — Powiem wprost, przez lata w Funduszu kamuflowano oszustwa, jakich dopuszczała się grupa decydentów i potem my musieliśmy tę stajnię Augiasza sprzątać — przekonuje.
„Wpadam we wściekłość, gdy to słyszę”
— Każdy grosz publiczny będziemy oglądać ze wszystkich stron i wydawać uczciwie — zapewnia minister Żurek. — Wpadam we wściekłość, jak słyszę frazę: „tamci kradli, ale się dzielili”. My nie kradniemy, a złodziei rozliczamy — mówi.
— Muszę jednak podkreślić, że powstała część organizacji, które całe swoje istnienie uzależniły tylko od jednego źródła finansowania, właśnie z Funduszu Sprawiedliwości. I nie chodzi tu o organizacje stricte polityczne i z politykami powiązane, ale te działające w sposób właściwy, które jednak nigdy nie zakładały, by poszukać środków także w innych źródłach, by dostęp do funduszy zróżnicować. Bo dla takich podmiotów nastały ciężkie czasy, kiedy Fundusz miał kłopoty wynikające z działalności Ziobry i jego ludzi — opisuje.
— My się z Funduszem ogarnęliśmy, wyczyściliśmy sprawy, teraz powinno to iść ku lepszemu — podsumowuje.