Maciej Gładysz to kolejna z perełek polskiego motorsportu. Tarnowianin już w kartingu osiągał oszałamiające rezultaty, a swój potencjał potwierdził po przejściu do bolidów. W debiutanckim sezonie został drugim wicemistrzem hiszpańskiej Formuły 4, po czym awansował do Eurocup-3, gdzie był w stanie wygrać wyścig i walczyć o podia.
Teraz przed 17-latkiem debiut w Formule 3, serii towarzyszącej bezpośrednio weekendom Formuły 1. Polak trafił do zespołu ART GP, który został założony przez Frederica Vasseura, obecnego szefa Ferrari w F1. Francuz ma imponującą listę podopiecznych, którzy dzięki niemu trafiali do królowej motorsportu. Znajdują się na niej m.in. mistrzowie świata Nico Rosberg i Lewis Hamilton, jak i obecny lider Ferrari – Charles Leclerc.
ZOBACZ WIDEO: Ewa Pajor wyróżniona. Nie miała sobie równych!
Czy współpraca z ART GP otworzy Gładyszowi furtkę do świata F1? – Nie mogę myśleć o tym, co dzieje się poza torem. Muszę się skupiać na dobrej robocie za kierownicą – odpowiada nam młody kierowca.
Łukasz Kuczera, WP SportoweFakty: Sezon Formuły 3 rusza w marcu. Jak wyglądają twoje plany na ten ostatni etap przygotowań?
Maciej Gładysz, kierowca ART GP: Lada moment lecę do siedziby zespołu ART GP, a w połowie lutego wezmę udział w oficjalnych przedsezonowych testach Formuły 3 w Barcelonie. Czeka mnie też wizyta w Paryżu, gdzie znajduje się symulator ART GP i tam będę przygotowywał się do pierwszego wyścigu. Chcę wyciągnąć jak najwięcej z tych nadchodzących tygodni, aby być jak najlepiej przygotowanym do Melbourne. Oczywiście sezon jest długi, ale chcę wejść w niego w jak najwyższej formie.
Co jest największym wyzwaniem po przejściu z serii Eurocup-3 do Formuły 3?
Opony. Trudno je zrozumieć i doprowadzić do odpowiedniej temperatury. Nie tylko w kwalifikacjach, ale w wyścigach. W kwalifikacjach w ogóle nie ma na to czasu. Praktycznie od razu trzeba pojechać jak najszybsze okrążenie. Nie ma miejsca na błędy, bo już na kolejnym „kółku” zużycie ogumienia powoduje, że trudno o poprawę wyniku.
Maciej Gładysz trafił do zespołu, którego właścicielem jest szef Ferrari
Dotąd startowałeś w holenderskim MP Motorsport, teraz trafiłeś do ART GP. Skąd ta zmiana?
Czasem trzeba zmienić otoczenie i myślę, że to była bardzo dobra decyzja. Jestem bardzo zadowolony, że mogłem dołączyć do stawki F3 z tak utytułowanym zespołem. Miałem wiele opcji, mogłem też zostać w MP Motorsport. Dobre występy w Eurocup-3 Spanish Winter Championship oraz Eurocup-3 sprawiły, że dostałem wiele ofert i wybraliśmy najlepszą.
Dostrzegasz już jakieś różnice między MP Motorsport a ART GP?
ART GP na pewno ma bardzo profesjonalny symulator. Po testach F3, które miały miejsce pod koniec ubiegłego roku wiem już, że bardzo dobrze dogaduję się z inżynierem. Jestem bardzo zadowolony z pracy ekipy od wewnątrz. Atmosfera w ART GP jest fantastyczna.
Właścicielem ART GP jest Frederic Vasseur, czyli szef Ferrari w F1. On dalej ma sporo do powiedzenia w tej ekipie?
Tak, to on musiał potwierdzić, że chce mnie w Formule 3 i zatwierdził mój kontrakt. W praktyce szefem zespołu jest jednak Sebastian Philippe i to on zajmuje się codziennym prowadzeniem teamu.
W ART GP startowali tacy kierowcy, jak Lewis Hamilton czy Charles Leclerc. To jest zespół, który może wprowadzić kierowcę do F1, co mnie cieszy. Dlatego ważne będzie, aby pokazać się z jak najlepszej strony w F3, ale też nie chcę nakładać na siebie presji. Muszę jechać w wyścigach ze spokojną głową. Nie mogę myśleć o tym, co dzieje się poza torem. Muszę się skupiać na dobrej robocie za kierownicą oraz pracy z zespołem.
W przeszłości byłeś zaproszony na testy do akademii Ferrari. Jak one wyglądały?
Tak, to było w 2023 roku, gdy jeździłem jeszcze w kartingu. Po ostatnich zawodach zostałem zaproszony na testy wraz z innymi kierowcami. Mieliśmy dwa dni jazd na torze Fiorano, później dwa dni pracy mentalnej i fizycznej. Poszło mi bardzo dobrze, zebrałem cenne doświadczenie i na pewno to mi pomogło w przyszłości.
Dostanie się do akademii jednej z ekip F1 to taki cichy cel?
Oczywiście chciałbym trafić pod skrzydła któregoś z zespołów F1. To byłoby spełnienie marzeń. Jednak na razie się na tym nie skupiam. Najpierw trzeba pokazać wyniki na torze w F3. Jeśli zaliczę dobry sezon, to rozmowy z akademiami talentów F1 na pewno nabiorą tempa.
ART GP, akademia Ferrari, F1. Z tym wszystkim wiąże się Charles Leclerc. Jeden z twoich idoli. Czemu akurat on?
Kibicowałem mu, gdy wchodził do F1 i tak zostało. Zainspirowała mnie jego historia, bo nie miał łatwo w karierze ze względu na śmierć ojca, który nie doczekał jego debiutu w Ferrari. Ciągle bardzo mu kibicuję, ale też Maxowi Verstappenowi. Jednym z moich bohaterów jest też Robert Kubica, bo wszyscy wiemy, przez co przeszedł i ile wyrzeczeń kosztował go powrót do F1.
Maciej Gładysz ma już za sobą testy bolidu F3
Na który z wyścigów F3 najbardziej czekasz?
Australia i Monako. Melbourne to uliczny, legendarny obiekt. Do tego po raz pierwszy będę tak daleko od Polski. Wyjazd na drugi koniec świata to coś ekscytującego, fajne przeżycie. Czekam też na wyścig w Monako, bo to będzie mój pierwszy raz na tak ciasnym torze ulicznym. Jazda po ulicach księstwa to spełnienie marzeń. Runda w Bahrajnie również mi się podoba ze względu na tor położony na pustyni, długie proste.
Ostatnio ze względu na Dzień Babci i Dziadka apelowałeś w swoich social mediach, by zabierać dziadków na tor. Twój dziadek Janusz, były kierowca rajdowy, miał kluczowy wpływ na rozwój?
Myślę, że zarówno on, jak i tata Adam. Bardzo mnie wspierają i pomagają. Bez dziadka i taty byłoby bardzo trudno, abym się ścigał. Mam ogromne wsparcie w rodzinie, również mentalne. Gdy przytrafiają się jakieś trudniejsze momenty, to dużo mi pomagają. Dziadek i tata są moimi mentorami. Już nawet nie mówię o tym, jaką pracę wykonują biorąc na swoje barki rozmowy ze sponsorami, firmami. To jest bardzo ważne. Dzięki nim mogę mieć czystą głowę.
W Wikipedii jesteś określony jako „polsko-amerykański kierowca”. Masz w ogóle tego świadomość?
Tak. Mam podwójne, polsko-amerykańskie obywatelstwo. Mój dziadek przez wiele lat mieszkał w Stanach, a dokładnie w Filadelfii. Tak samo mój tata, który nawet chodził tam do szkoły. Stąd i ja mam podwójne obywatelstwo. Przede wszystkim jednak jestem i czuję się Polakiem.
Rozmawiał Łukasz Kuczera, dziennikarz WP SportoweFakty