Opioidy zmieniają brzmienie płaczu niemowląt. Łatwo go rozpoznać – jest bardzo wysoki, przenikliwy. Lekarze nazywają go płaczem bólu. Artykuł dostępny w subskrypcji

Wchodzisz na Oddział Terapeutyczny Noworodków, który jest strefą ciszy. Prosimy poruszać się spokojnie i mówić cicho, aby pomóc w utrzymaniu środowiska sprzyjającego leczeniu.

Dziękujemy.

Ciemnoróżowe, pulsujące, owinięte plątaniną elektrod, wyglądają jak bijące serce umieszczone w szklanym naczyniu. 

Kocyki, którymi są przykryte, drgają od napinających się i sztywniejących pod nimi małych mięśni. Trzęsą się, ale nie z zimna. W skrajnych przypadkach doświadczają napadów drgawkowych spowodowanych odstawieniem. Jak narkomani na odwyku. 

A to noworodki w inkubatorach.

Tablica przed wejściem na oddział intensywnej terapii noworodków w Cabell Huntington Hospital, Wirginia Zachodnia

Tablica przed wejściem na oddział intensywnej terapii noworodków w Cabell Huntington Hospital, Wirginia Zachodnia

Źródło: Jonathan Ernst / Reuters / Forum

Płacz bólu 

Jednym z pierwszych niepokojących objawów jest płacz. 

– Brzmi inaczej niż u zdrowych dzieci. Jest wyższy, bardziej przenikliwy – mówi w rozmowie z TVN24+ dr Cody Smith, który pracuje na oddziale intensywnej terapii noworodków w szpitalu dziecięcym WVU Medicine Golisano Children’s Hospital w Morgantown w Wirginii Zachodniej. 

Płacz bólu – jak nazywają go lekarze – jest szczególnie charakterystyczny dla niemowląt narażonych na działanie opioidów. Jeśli kobieta przyjmuje je w trakcie ciąży, dziecko staje się od nich fizycznie uzależnione jeszcze w łonie matki. 

– Po urodzeniu, gdy przecina się pępowinę, niemowlę zostaje odcięte od narkotyku, co powoduje objawy odstawienia – tłumaczy neonatolog.