Z informacji podanych przez TVN24 wynika, że Arkadiusz S. 26 stycznia pojawił się w siedzibie Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście Północ. Toczące się przeciwko niemu śledztwo dotyczy działalności spółki SVD. Do złożenia wyjaśnień została wezwana także jej prezes, prywatnie znajoma S. – Joanna J.
Kobieta usłyszała dwa zarzuty, a S. – trzy. W jego wypadku dotyczyły one działania na szkodę kontrolowanej przez niego spółki i przywłaszczenia mienia, oszustwa przy leasingowaniu wartego ponad ćwierć miliona złotych luksusowego Land Rovera oraz poświadczenia nieprawdy. Oboje nie przyznali się do zarzucanych im czynów i odmówili składania zeznań. Grozi im nawet dziesięć lat pozbawienia wolności.
ZOBACZ WIDEO: Mocne słowa Igi Świątek na konferencji! Nie gryzła się w język!
S. w 1992 roku zdobył dwa złote medale igrzysk olimpijskich w pięcioboju nowoczesnym – jeden indywidualnie, a drugi drużynowo. Po zakończeniu kariery sportowej rozpoczął działalność biznesową. Zbudował m.in. halę widowiskową na Mazurach. Początkowo dochodowy biznes z czasem jednak splajtował, a S. na wiele lat wycofał się z życia publicznego.
Później zaczął prowadzić działalność zmierzającą do budowy w Polsce luksusowych ośrodków leczniczych dla zamożnych cudzoziemców. W tym celu założył spółkę SVD, w której rolę prezesa objęła J.
Spółka miała otrzymać 1,5 mln pożyczki od kontrahentów. W 2023 roku złożyli oni jednak zawiadomienie do prokuratury, donosząc, że znaczna część tych środków nie pokrywa działalności firmy, a finansuje prywatne wydatki S.
Według TVN24 prokurator miał uznać, że J. przekazała S. pełen dostęp do rachunków firmowych, a także wypłacała dla niego pieniądze z konta spółki. Były sportowiec rzekomo osobiście wykonywał z niego przelewy na inne rachunki. Prokurator twierdzi, że „działali wspólnie i w porozumieniu w celu osiągnięcia korzyści majątkowej”, która miała wynieść około 800 tys. złotych.
S. miał ponadto namówić J. do przedstawienia w firmie leasingowej dokumentów świadczących o znacznie zawyżonych dochodach spółki, co stało się podstawą do wydania luksusowego SUV-a. Były sportowiec został także oskarżony o poświadczenie nieprawdy, a konkretnie o przedstawienie w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego dokumentów zawierających podrobioną umowę sprzedaży należącego do jednej z jego spółek samolotu o wartości 800 tys. złotych.