SPIS TREŚCI
W skrócie:
- Na SOR w Wigilię trafiła 34-letnia kobieta. Takich pacjentów jak ona w slangu medycznym nazywa się „minionkami”
- „Minionek to człowiek, który ma niewydolność wątroby. Cały żółty, często wysmarowany własnymi fekaliami, ze skórą zmacerowaną wilgocią własnego moczu, wyciągnięty z barłogu” — tłumaczy Janek Świtała
- Ratownik mówi o tym, jak wygląda alkoholizm u kobiet. „Zanim zdążę zadać pytanie, już słyszę osiem gotowych wymówek, dlaczego się przewróciła, dlaczego wypiła, dlaczego to nie jej wina”
Świąteczne „prawo kolejowe”
Pamiętam jedną taką pacjentkę. To było w Wigilię, moje pierwsze święta na SOR-ze. W ochronie zdrowia obowiązuje coś, co nazywamy „prawem kolejowym”: jak są święta, to kolej na młodego. No i wtedy właśnie ja miałem dyżur, jeszcze jako sanitariusz.
Zespół Ratownictwa Medycznego przywiózł kobietę. Młoda, jak ja mam teraz trzydzieści dwa lata, to ona mogła mieć wtedy trzydzieści cztery, czyli niewiele starsza. Cała żółta. I to był pierwszy raz, kiedy zobaczyłem coś, co później, jak się okazało, w slangu nazywa się „minionkiem”. Minionek to człowiek, który ma niewydolność wątroby. Cały żółty, często wysmarowany własnymi fekaliami, ze skórą zmacerowaną wilgocią własnego moczu, wyciągnięty z barłogu. Myjesz go, przebierasz w jednorazowe ciuchy, takie jak w pandemii: niebieskie, foliowe. I dlatego minionek. Ta kobieta była w stanie krytycznym. Piła tak długo, aż w przełyku pojawiły się żylaki.
W wielkim skrócie — jak twoja wątroba przestaje działać, to krew, która normalnie przez nią przepływa, musi znaleźć inną drogę. Wzrasta ciśnienie w żyle wrotnej, a wtedy robią się żylaki w przełyku. Takie same, jak niektórzy mają na nogach, tylko że w środku. Do pewnego momentu można to jeszcze opanować — zaklipsować, przypalić, coś embolizować, ale to już nie moja część medycyny. My spotykamy się, kiedy żylaki pękną. Wtedy wkłada się taką długą sondę, trochę jak cewnik Foleya, tylko że z dużym balonem na końcu. Pompujesz, żeby zatamować krwotok. Ale to nie jest leczenie przyczyny. To tylko odwlekanie nieuniknionego.
Pamiętam tę kobietę dokładnie. Leżała na SOR-ze i krzyczała: „Ratujcie mnie!”. A jak pacjent krzyczy, żeby go ratować, to znaczy, że jest naprawdę chu*owo. Leżała na stole, dogorywała, wykrwawiała się kropelka po kropelce.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Czym jest 'minionek’ w slangu medycznym?
Jakie były objawy alkoholicyznmu u tej kobiety?
Dlaczego kobiety według ratownika wstydzą się problemu z alkoholem?
Co ratownik myślał o piciu kobiet przed rozpoczęciem pracy?
Patrzyłem na to przez wiele godzin. Agonia musiała trwać kilka dni — może trzy, może cztery, tyle czekała w domu, zanim wezwała ZRM. Ja miałem wtedy dwunastogodzinny dyżur, ale kiedy wróciłem następnego dnia, już nie żyła. Młoda babka. Trzydzieści cztery lata. Wigilia. Święta. Nie pamiętam, żeby ktoś z jej bliskich się tam pojawił. (…)
Janek Świtała: myślałem, że picie kobiet jest bardziej glamour
Na początku myślałem, że picie kobiet jest bardziej glamour. Że one się rzadziej upijają, dłużej trzymają, lepiej maskują, bardziej kontrolują. Że alkoholizm to domena mężczyzn. Ale odkąd pracuję w pogotowiu, wiem, że to g*wno prawda. To znaczy, maskowanie i kontrola jest, działa, ale na krótką metę.
Możesz dostać wezwanie do zasłabnięcia w autobusie o dziesiątej rano. Jedziesz w kodzie pierwszym, pełna gotowość, a tam pani — elegancka, ładnie ubrana, do pracy jedzie. Wypiła tylko małpkę, jak codziennie, tyle że dziś zapomniała wziąć leków, zrobiło się ciepło, zemdlała. I tak dzień w dzień.
MedonetPRO OnetPremiumMedonet
Kiedyś bym nie uwierzył, że tak wygląda alkoholizm. Dopóki sam nie zacząłem wyciągać ludzi z różnych miejsc — z parków, autobusów, mieszkań, sklepów — o każdej porze dnia i nocy.
Inaczej to wygląda, jak jakaś pani wraca z restauracji po kilku lampkach wina wypitych z koleżankami i złamie kostkę, bo jej się szpilka zaklinowała między płytami chodnika. A inaczej, jak codziennie wypija dwie butelki wina i udaje, że ma wszystko pod kontrolą. Widać to od razu — po twarzy, po ruchach, po mowie.
I zanim zdążę zadać pytanie, już słyszę osiem gotowych wymówek, dlaczego się przewróciła, dlaczego wypiła, dlaczego to nie jej wina. Kobiety bardziej się wstydzą. Bardziej się pilnują, żeby trzymać pozory. Bardziej im zależy, żeby sobie w głowie utrzymać narrację: „ja nie mam problemu”. Kobieca uroda jest bardziej wrażliwa na alkohol. Nawet takie „ładne picie”, po kryjomu, widać po jakimś czasie. Popękane naczynka, pajączki na policzkach, zmarszczki głębsze niż u koleżanki z biura. To wszystko jest bardzo charakterystyczne. I ten sposób mówienia o alkoholu też: lekko ironiczny, lekko bagatelizujący, ale zawsze z lękiem pod spodem.
Więcej przeczytasz w książce Janka Świtały „Pędzę do ciebie na sygnale. Polska przez szybę karetki”, wydanej nakładem Wydawnictwa MANDO.
„Pędzę do ciebie na sygnale. Polska przez szybę karetki” — okładkaWydawnictwo Mando
Janek Świtała — jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich ratowników medycznych, którego na Instagramie obserwuje 150 tys. osób. Autor wydanych przez Mando bestsellerowych książek „Polski SOR” oraz „Halo, pogotowie”. Pracował w Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych, Centrach Urazowych, obecnie pracuje w Pogotowiu Ratunkowym i prowadzi szkolenia z pierwszej pomocy. Znany z czarnego humoru i bezkompromisowych diagnoz polskiego systemu ochrony zdrowia.
Treści z serwisu Medonet mają na celu polepszenie, a nie zastąpienie, kontaktu pomiędzy Użytkownikiem a jego lekarzem. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Przed zastosowaniem się do porad z zakresu wiedzy specjalistycznej, w szczególności medycznych, zawartych w Serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.