Eugeniusz Makarczuk osiągnął w Polsce wiele sukcesów bokserskich. Zdobył pasy mistrza Polski i WBC CISBB. Jego kariera rozwijała się dynamicznie, a sam zawodnik wielokrotnie podkreślał swoje polskie korzenie. Jednak po ostatniej walce w Zurychu, sytuacja uległa nagłej zmianie.

32-latek wyjechał z Polski, nie informując nikogo. Powrócił na Białoruś, mimo wcześniejszych deklaracji, że w obawie przed represjami nie może tam wrócić. Wyjazd sportowca, który jeszcze do niedawna mówił o swojej miłości do Polski, wywołał zdziwienie wśród jego bliskich współpracowników.

ZOBACZ WIDEO: Wielki powrót do KSW? Dyrektor zdradził zaskakujące wieści

Denis Zwonik, prezes Fundacji Rzeczypospolitej Polonika, który wspierał boksera w Polsce, wyraził rozczarowanie decyzją Makarczuka. – Eugeniusz po prostu sobie wyjechał i zrezygnował ze wszystkiego. Z prowadzenia kariery w Polsce, współpracy z nami, promotorem, trenerami… Po prostu z tego zrezygnował, chociaż ma ważne umowy i kontrakty – powiedział w rozmowie z TVP Sport.

Zwonik dodał, że 32-latek zaprzepaścił tym samym wysiłek, który włożono w jego rozwój. Makarczuk otrzymał Kartę Polaka i złożono wniosek o możliwość stałego pobytu boksera. – Kiedy zniknął bez słowa, byłem zszokowany i zniesmaczony. W końcu poświęciliśmy mu wiele sił i naszej serdeczności, by pomóc w rozwoju sportowym. To była ogromna praca, ale niestety taką podjął decyzję. Ma 32 lata i choć jest to bardzo przykre, nic już z tym nie zrobimy – skwitował.

Również Wiktor Materan, odpowiedzialny za organizowanie Makarczukowi przeciwników, zauważył zmiany w postawie sportowca przed drugą walką w Szwajcarii. Z biegiem czasu jego zaangażowanie w rozwijanie polskiej tożsamości i naukę języka polskiego wyraźnie się osłabiło.

Pomimo zaskoczenia ze strony zespołu, Makarczuk nie ukrywa swojego pobytu na Białorusi. W mediach społecznościowych pojawiają się zdjęcia z treningów 32-latka w Mińsku. Jego aktywność w Dubaju sugeruje także możliwe zmiany w planie kariery sportowej.

Zgromadzone przez TVP Sport informacje sugerują możliwą współpracę boksera z białoruskimi służbami. Artur Kondrat, prezes Stowarzyszenia Łagierników Żołnierzy Armii Krajowej, które wspierało 32-latka, zwrócił się do Polskiej Unii Boksu o podjęcie odpowiednich działań w tej sprawie. W wystosowanym piśmie pojawiły się bowiem informacje o kontaktach Makarczuka z osobami z otoczenia władz Rosji i Białorusi.

– Zaczął reprezentować polskie barwy, utożsamiał się z nimi. Wydawało mi się, że robi to w związku z więzią emocjonalną do Polski, a okazuje się, że była to tylko kwestia komercyjna. Niemniej, z takich czy innych pobudek, reprezentując Polskę i wracając na Białoruś, bardzo dużo ryzykował. Z tego, co wiem, żadne represje po przyjeździe go nie spotkały, a to rodzi pytanie, czy na jego decyzję nie miały wpływu białoruskie służby? – zdradził Kondrat.

TVP Sport podjęło próbę kontaktu z Eugeniuszem Makarczukiem w tej sprawie, ale nie przyniosła ona efektu. Prezes Polskiej Unii Boksu Jarosław Kołkowski również nie odniósł się do treści otrzymanego pisma.