- Zgodnie z nowym projektem o PIP inspektor najpierw nakazuje dobrowolne uporządkowanie zatrudnienia. W razie braku reakcji sprawa trafia do decyzji administracyjnej lub sądu.
- Eksperci podkreślają, że choć decyzja administracyjna inspektora przekształcająca umowy cywilnoprawne w umowy o pracę została wycofana, to ryzyko dla przedsiębiorców pozostaje.
- Nowe przepisy przewidują też zmiany w sądach pracy m.in. posiedzenia niejawne, wyroki wstępne i częściowe oraz zgłoszenie wszystkich dowodów na początku sprawy.
- Jak podkreślają przepytani przez nas eksperci, przeciążone sądy pracy i skomplikowany charakter spraw pracowniczych mogą uniemożliwić szybkie zakończenie postępowań.
Na stronie Rządowego Centrum Legislacji (RCL) pojawił się nowy projekt ustawy, który ma zreformować Państwową Inspekcję Pracy. Jak podaje PAP, według wstępnych planów w przyszłym tygodniu projektem ma się zająć Stały Komitet Rady Ministrów.
Z projektu zniknął zapis przyznający inspektorowi Państwowej Inspekcji Pracy prawo do wydania decyzji administracyjnej o przekształceniu umowy cywilnoprawnej, w tym umowy B2B, w umowę o pracę. To on budził największe kontrowersje.
– Sceptycyzm przedsiębiorców w sprawie „zamknięcia” tematu przekształcania stosunków cywilnoprawnych w stosunek pracy na mocy decyzji administracyjnej inspektora pracy okazał się słuszny. Nie można powiedzieć, że pracodawcy odetchnęli z ulgą, gdyż zapowiedzi decydentów w tej sprawie były inne. Pojawiła się kolejna wersja projektu, która nie spełnia oczekiwań pracodawców – komentuje w rozmowie z PulsHR.pl Katarzyna Kamecka, ekspertka ds. prawa pracy z Polskiego Towarzystwa Gospodarczego.
Również Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) w stanowisku przesłanym do redakcji PulsHR.pl zaznacza, że choć nowa wersja projektu ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy modyfikuje część szczegółowych mechanizmów dotyczących nowych uprawnień PIP do przekształcania umów, to jednak istota projektu pozostała niezmieniona. W dalszym ciągu zakłada się nadanie PIP uprawnień władczych do reklasyfikacji stosowanych umów w drodze decyzji administracyjnej.
„Wprowadzone mechanizmy, które teoretycznie łagodzą zapisy ustawy, takie jak odroczenie terminu wydania decyzji, ograniczenia dotyczące wykonalności decyzji oraz skutków prawnych w zakresie składek i podatków, jak również wnoszenie odwołań od decyzji OIP bezpośrednio do sądów pracy, a nie do GIP, mają charakter wtórny i nie eliminują głównego źródła ryzyka dla przedsiębiorców, czyli trybu administracyjnego” – podkreśla FPP.
„Niezależnie od szczegółowych zapisów ustawy o PIP, wprowadzenie decyzji administracyjnej o przekształceniu umowy cywilnej w umowę o pracę daje możliwość nadania natychmiastowej wykonalności wydawanym decyzjom w oparciu o ogólne regulacje kodeksu postępowania administracyjnego. Z tego względu wszelkie mechanizmy 'bezpieczników’ dodane do ustawy mogą jedynie pozornie oddalać ryzyko, na które będą narażeni przedsiębiorcy, podczas gdy realne skutki nowych przepisów będą podobne do tych, jakie wynikały z poprzedniej wersji ustawy” – dodaje.

Resort pracy pokazał nowy projekt ustawy o PIP Fot: Marcin Obara / PAP
Inspektor pracy z nowymi uprawnieniami. Ochrona pracownika na pierwszym miejscu
Zgodnie z nową propozycją w razie stwierdzenia nieprawidłowości inspektor najpierw nakaże stronom dobrowolne uporządkowanie zatrudnienia. Dopiero brak reakcji otworzy drogę do decyzji administracyjnej albo skierowania sprawy do sądu, przy jednoczesnej ochronie pracownika przed działaniami odwetowymi.
Decyzje inspektorów mają działać od dnia wydania, ale będą wykonalne dopiero po upływie terminu na odwołanie lub po wyroku sądu.
– Decyzja przekształceniowa nie będzie natychmiast wykonalna, w tym sensie, że osoba, której decyzja dotyczy nie zostanie od razu potraktowana jak pracownik. Dopiero po prawomocnym rozstrzygnięciu sądu (albo upływie terminu do wniesienia odwołania) decyzja wywoła skutki prawne w sferze prawa pracy, podatków, składek itp. Nie można jednak mówić o całkowitym braku skutków decyzji do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia – ocenia Katarzyna Kamecka.
W projekcie znalazł się też przepis, który wprowadza ochronę zatrudnienia w czasie procesu. Sąd może udzielić zabezpieczenia, na podstawie którego w czasie trwania postępowania rozwiązanie umowy łączącej strony może być dokonane na zasadach z przepisów Kodeksu pracy.
– Ponadto zatrudniony uzyskuje ochronę przed niekorzystnym traktowaniem w zatrudnieniu, a naruszenie tego prawa będzie wiązało się z wysokimi sankcjami dla zatrudniającego. Swoboda łączącego strony stosunku prawnego jest więc tutaj ograniczona, gdyż zostają zawężone możliwości zakończenia kontraktu cywilnoprawnego. Istnieje więc ingerencja w stosunek prywatnoprawny, która może zwiększać ryzyko gospodarcze po stronie przedsiębiorcy – podkreśla Katarzyna Kamecka.
Indywidualna interpretacja Głównego Inspektora Pracy. Nowość w przepisach budzi wątpliwości
Projekt ustawy zakłada wprowadzenie nowego przepisu – art. 14b ustawy o PIP, który przyznaje Głównemu Inspektorowi Pracy prawo do wydawania indywidualnych interpretacji. Będą one dotyczyć stosowania przepisów prawa pracy w zakresie ustalania, czy opisany we wniosku stosunek prawny spełnia przesłanki umowy o pracę.
Przedsiębiorcy z FPP mają wątpliwości. Ich zdaniem system indywidualnych interpretacji GIP prawdopodobnie nie poradziłby sobie przy dużej liczbie spraw. Z kolei krótki, 6-miesięczny okres na dostosowanie się do nowych przepisów, nie daje żadnej gwarancji w przypadku wątpliwości interpretacyjnych, które nie zostaną rozwiązane interpretacjami indywidualnymi.
FPP podtrzymuje krytyczne stanowisko wobec nowej wersji projektu ustawy o PIP. W ocenie pracodawców w praktyce nie przynosi ona dużych zmian, co stoi w sprzeczności z decyzją Rady Ministrów o porzuceniu planowanej nowelizacji przepisów o PIP w tej formie.
„Sposobem na uporządkowanie rynku pracy nie są nowe restrykcje organów kontrolnych, tylko wyrównanie różnic w poziomie opodatkowania i oskładkowania poszczególnych form zatrudnienia. Jako FPP złożyliśmy i przekazaliśmy do rządu propozycję realnego rozwiązania, polegającego na stopniowo wprowadzanym pełnym oskładkowaniu umów zlecenia na zasadach analogicznych od umowy o pracę” – podkreśla FPP.

Nowe przepisy mają przyspieszyć postępowania w sądach Licencja: Elzbieta Krzysztof / Shutterstock
Nowe procedury w sprawach pracowniczych są ambitne, ale sądy mogą nie nadążyć
Nowe przepisy mają przyspieszyć postępowania. Sąd będzie mógł orzekać na posiedzeniu niejawnym, wydawać wyroki wstępne i częściowe, a strony będą musiały zgłaszać wszystkie dowody już na początku sprawy. Wprowadzono też miesięczny termin na wyznaczenie pierwszego posiedzenia.
Problem w tym, że sądy pracy już dziś nie nadążają z rozpoznawaniem spraw, a 2024 rok przyniósł ich rekordowy wzrost. Z danych, które omawialiśmy w PulsHR.pl, w latach 2020-2023 utrzymywała się przewaga wpływu spraw nad tymi, które zostały załatwione. W 2020 roku wpłynęło 8860 spraw, a załatwiono 8358 spraw w sądach okręgowych. W sądach rejonowych w 2020 roku było to 46 831 spraw, z czego załatwiono 44 658.
– Nie wydaje się też, żeby specjalna procedura rozpatrywania spraw z odwołań od decyzji administracyjnych nagle przyśpieszyła rozpatrywanie tego typu spraw. Procedura zobowiązująca sąd do wyznaczenia terminu posiedzenia w tej sprawie w ciągu miesiąca od dnia wniesienia odwołania jest ambitna, ale w praktyce niewykonalna. Tu nie chodzi o wydanie wyroku w ciągu miesiąca, lecz zwołanie posiedzenia. A sprawy pracownicze rzadko kiedy są rozstrzygane na jednym posiedzeniu. W szczególności trudno wymagać, żeby tego typu sprawy zostały szybko zakończone – mówi Katarzyna Kamecka.
Jak dodaje, ustalenie istnienia stosunku pracy w dzisiejszych realiach rynkowych, wobec niejednolitego orzecznictwa sądowego i złożoności stanów faktycznych, są skomplikowane i często wymagają przeprowadzenia rozległego postępowania dowodowego.
– Takie postępowania nie kończą się w pierwszym terminie. Przesłanką przeprowadzenia postępowania niejawnego przez sąd ma być fakt, że „istnienie lub treść stosunku pracy nie budzi wątpliwości”. Trudno mi uwierzyć, że istnieją tego rodzaju sprawy. Materia, o której rozmawiamy jest naprawdę złożona – zaznacza Katarzyna Kamecka.
Nasza rozmówczyni przypomina też, że w kodeksie postępowania cywilnego funkcjonuje już przepis, który obliguje sąd do wyznaczenia posiedzenia w sprawach z zakresu prawa pracy w ciągu miesiąca od zakończenia posiedzenia przygotowawczego, a jeżeli go nie było to ciągu 6 miesięcy (471 k.p.c.).
– W dużych miastach w Polsce w praktyce ten przepis nie funkcjonuje i podobnie może być w tym nowym trybie postępowania. Terminy mają charakter instrukcyjny, są to pewne narzędzia, z których sąd może, ale nie musi skorzystać. Widząc jak bardzo są obciążone sądy, nikt nie da przedsiębiorcom gwarancji, że te sprawy zostaną szybko zakończone – komentuje Katarzyna Kamecka.
– Cały czas analizujemy projekt, wciąż budzi on wątpliwości. Mamy nadzieję, że dyskusja nad tym rozwiązaniem będzie prowadzona w duchu dialogu społecznego. To bardzo poważna zmiana na rynku pracy, dlatego proces legislacyjny powinien być prowadzony zgodnie z wszystkimi standardami i z udziałem partnerów społecznych. Liczymy również na dyskusję nad tymi nowymi propozycjami na forum Rady Dialogu Społecznego. Dla przedsiębiorców temat nie jest zamknięty i przedstawienie kolejnej wersji projektu nie rozwiewa wątpliwości – podsumowuje Katarzyna Kamecka.

![Nowy zwrot w sprawie PIP. Jest pomysł na uporządkowanie rynku pracy [TYLKO U NAS]](https://www.europesays.com/pl/wp-content/uploads/2026/01/132609_r0_300.jpg)
