Czy Stany Zjednoczone zaatakują Iran, czy jednak dojdzie do porozumienia? „Jeśli nie dojdzie do porozumienia — zobaczymy, co się wtedy stanie” — powiedział w piątek prezydent USA. Czy mułłowie otrzymali termin na zawarcie porozumienia, zanim dojdzie do konfliktu? „Och, oni wiedzą, to pewne” — opowiedział Trump na to pytanie dziennikarki. Nie podał jednak terminu.

Jak donosi amerykański dziennik „The New York Times”, Biały Dom rozważa obecnie trzy możliwe scenariusze ataku na reżim mułłów. Każdy z nich wiąże się z dużym ryzykiem odwetu. Tym bardziej że według amerykańskich śledczych w zeszłym roku spiskowcy z kręgów irańskiego reżimu omawiali plan zamachu na prezydenta USA.

Użycie amerykańskich sił specjalnych w Iranie to najbardziej ryzykowny scenariusz. Komandosi amerykańscy mogliby potajemnie wkroczyć do kraju, aby zniszczyć te części obiektów jądrowych, które przetrwały amerykańskie naloty w czerwcu br.

Amerykańscy żołnierze od lat szkolą się do takich misji, ale są one niezwykle niebezpieczne. Sam Trump wielokrotnie przypominał wewnętrznie o nieudanej akcji ratunkowej zakładników w 1980 r. za prezydentury Jimmy’ego Cartera — klęsce, której nie chce w żadnym wypadku powtórzyć.

2. Ataki z powietrza

Drugi scenariusz zakłada masowe naloty na wojskowe i polityczne centra dowodzenia w Teheranie. Celem byłoby wywołanie takiego chaosu, aby irański reżim zachwiał się, a najwyższy mułła Ali Chamenei został obalony. Trump miałby do tego również osobistą motywację. Według amerykańskich śledczych w zeszłym roku spiskowcy z kręgów irańskiego reżimu omawiali plan zamachu na prezydenta USA.

Według „New York Timesa” nie ma pewności, czy po tym wydarzeniu powstałoby nowe, skłonne do kompromisu kierownictwo.

3. Atak powietrzny [tylko] na program rakietowy

Trzeci scenariusz jest podobno forsowany przede wszystkim przez Izrael. Chodzi o kolejne silne uderzenia w irański program rakietowy, który według służb wywiadowczych został w dużej mierze odbudowany po wojnie zeszłego lata.

Teheran otwarcie grozi odwetem i zapowiada, że w przypadku ataku USA weźmie na cel izraelskie obiekty. Właśnie dlatego w Jerozolimie rośnie obawa przed irańskimi rakietami — i presja na Waszyngton, aby wspólnie uderzyć.

Oficjalnie Trump podtrzymuje swoją gotowość do rozmów. Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt powiedziała „New York Timesowi”, że prezydent ma nadzieję, iż działania militarne nie będą konieczne. Jednocześnie ostrzegła, że Iran musi „zawrzeć porozumienie, zanim będzie za późno”.

Według doniesień Trump nie podjął jeszcze decyzji. Publiczne groźby mają zatem zwiększyć presję na Teheran.

Potężna eksplozja w porcie na południu Iranu

W budynku na terenie portu Bandar Abbas na południu Iranu nad Zatoką Perską doszło w sobotę do wybuchu — podały media państwowe, cytowane przez Reutersa. Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) zaprzeczył pogłoskom, jakoby zginął dowódca marynarki wojennej. Na razie nie podano oficjalnie, co było przyczyną eksplozji.

Na razie nie podano oficjalnie, co było przyczyną eksplozji. Według telewizji wybuch zniszczył dwie kondygnacje ośmiopiętrowego budynku, a także kilka samochodów i sklepów.

Na miejscu pracują służby ratunkowe i straż pożarna — podały irańskie media.

Protesty w Iranie

Na początku stycznia br. w Iranie trwały największe od lat protesty. Ich uczestnicy początkowo sprzeciwiali się katastrofalnej sytuacji ekonomicznej w kraju. Mieszkańcy wyszli na ulice, bo nieznośne koszty utrzymania od ponad 10 lat wyniszczają irańską klasę średnią i niższą klasę średnią.

Co więcej, warunki środowiskowe również uległy gwałtownemu pogorszeniu: zanieczyszczenie powietrza osiągnęło niebezpieczny poziom, a po latach suszy i nadmiernego zużycia wód gruntowych woda pitna w Teheranie stała się niebezpiecznie rzadka. Życie codzienne zostało poważnie zakłócone, nie tylko z powodu braku wody w kranach, ale także z powodu częstych przerw w dostawach energii elektrycznej i gazu do gotowania.

Później manifestacje przybrały jednak wymiar polityczny i zaczęły obejmować postulaty wymierzone w fundamenty Republiki Islamskiej. A to już dla reżimu w Teheranie było za dużo.

Nie ma potwierdzonych wiadomości, jakoby demonstracje zostały ostatecznie stłumione. Liczba potwierdzonych ofiar fali protestów w Iranie sięgnęła co najmniej 5002 osób — przekazuje agencja AP, powołując się na aktywistów z organizacji pozarządowej HRANA. Jak uprzedzono, liczba ta będzie jeszcze wzrastać. Internet w Iranie nie działa od trzech tygodni, co sprawia, że przepływ informacji jest bardzo utrudniony.

Tymczasem prezydent Iranu Masud Pezeszkian oskarżył Stany Zjednoczone, Izrael oraz Europę o wykorzystywanie problemów gospodarczych kraju, wzniecanie niepokojów społecznych i dostarczanie ludności środków do „rozbijania narodu” podczas ostatnich protestów. Wypowiedź ta pojawia się w momencie rosnących napięć w regionie.

Z kolei w irańskiej państwowej telewizji został wyemitowany materiał, w którym dowódca marynarki wojennej kraju zaprezentował rzędy rakiet gotowych do wystrzelenia.