Najwyższe stanowisko w najpotężniejszym banku centralnym świata: zgodnie z wolą prezydenta Kevin Warsh ma zostać szefem amerykańskiego Fed i zastąpić Jerome’a Powella, którego kadencja kończy się w maju. To delikatne zadanie, ponieważ Donald Trump wielokrotnie atakował Powella, obrażał go i domagał się obniżenia stóp procentowych przez Fed, który w rzeczywistości działa niezależnie od wskazówek politycznych.
- Jakie są oczekiwania Trumpa wobec Kevina Warsha?
- Czym zajmował się Kevin Warsh przed nominacją?
- Jaką politykę pieniężną preferował Warsh w przeszłości?
- Czy Kevin Warsh obniży stopy procentowe?
Jeśli Senat USA zatwierdzi tę nominację, Kevin Warsh powróci do swojego dawnego miejsca pracy. W latach 2006 do 2011 wchodził w skład Rady Gubernatorów Systemu Rezerwy Federalnej; był najmłodszym członkiem zarządu w historii banku centralnego. I to w czasie, gdy wybuchł kryzys finansowy, wywołując falę szoku na całym świecie. Dzisiaj gospodarka amerykańska jest daleka od kryzysu, ale presja ze strony Białego Domu na Fed jest ogromna.
„Frankfurter Allgemeine Zeitung” przypomina: „Gdy w latach 2006–2011 był członkiem Rady Gubernatorów Rezerwy Federalnej, uchodził za jastrzębia w kwestiach polityki pieniężnej. W 2010 r. sprzeciwił się luźnej polityce pieniężnej, mimo że stopa bezrobocia tuż po kryzysie finansowym wynosiła prawie dziesięć procent. (…) Obecnie Warsh nie występuje już jako jastrząb, ale jako jeden z najostrzejszych krytyków Rezerwy Federalnej i jej prezesa Jerome’a Powella. (…) Nawet jeśli część tej krytyki może być uzasadniona, z ust Warsha brzmiała ona zawsze jak strategiczny wkład w rozwój własnej kariery. Ten prawnik z wykształcenia (…) uważa obecnie, że pomimo imponujących stóp wzrostu konieczne jest obniżenie stóp procentowych. Nie widzi natomiast prawie żadnego ryzyka inflacji. (…) Były zwolennik wolnego handlu bronił również ceł Trumpa”.
„Süddeutsche Zeitung” zauważa: „Oczekiwania Trumpa wobec nowego szefa banku centralnego są dość jasne: ma on obniżyć stopy procentowe. Trump powiedział w przeszłości, że podobałaby mu się stopa procentowa na poziomie jednego procenta. Nie jest jednak pewne, czy Warsh spełni życzenia prezydenta. Problem polega na tym, że kandydaci podczas rozmów kwalifikacyjnych obiecali wszystko, co tylko możliwe, jak niedawno powiedział amerykański minister finansów Scott Bessent. To, czy później dotrzymają tych obietnic, to już zupełnie inna kwestia. Bessent kierował wieloetapowym castingiem dla Trumpa, jak nazywali proces selekcji ludzie prezydenta. Kevin Warsh znalazł się w gronie finalistów, ale był raczej kimś w rodzaju tajnego faworyta”.
„Handelsblatt” analizuje: „Aby zrozumieć, jak jest duże (zadanie do wykonania — red.), wystarczy spojrzeć na poprzednika Warsha: Jerome’a Powella określano ostatnio jako ostatnią ikonę oporu wobec Trumpa. Człowiek, który przeciwstawił się nieustannym naciskom prezydenta na obniżenie stóp procentowych, ze stoickim spokojem znosił obelgi ze strony Białego Domu i nie dał się zastraszyć groźbami prawnymi. To właśnie z taką sytuacją Warsh ma do czynienia w Waszyngtonie. I od razu będzie musiał zmierzyć się z ważnymi pytaniami: czy będzie słuchał życzeń Trumpa, czy raczej potrzeb rynków, które coraz częściej się nie pokrywają? Czy trwające od miesięcy osłabienie dolara jest dla niego tak samo obojętne jak dla człowieka w Białym Domu, czy też czuje się zobowiązany do kontynuowania tradycji swoich poprzedników, którzy opowiadali się za silnym dolarem? Czy będzie bronił niezależności Fed, która jest tak ważna dla zaufania do światowego systemu finansowego?”