Aleksander Zniszczoł zajął 28. miejsce w zawodach w Willingen, co dało mu trzy punkty do klasyfikacji Pucharu Świata. Jako jedyny z Polaków awansował do serii finałowej. Jak sam przyznaje, choć wynik ten nie jest imponujący, stanowi dla niego przełom w tym trudnym sezonie.

Polski skoczek podkreślał, że dobre skoki w kwalifikacjach i pierwszej serii były zasługą pracy wykonanej wcześniej podczas treningów w Wiśle. – Chciałem powtórzyć to, co robię od treningu w Wiśle. Staram się to powtarzać, bo to jest dobre. Jeżeli to opanuję, wtedy mogę dokładać kolejne elementy. Przyjechałem tu poukładany i chcę iść do przodu właśnie w ten sposób – mówił Zniszczoł po zawodach w rozmowie ze skijumping.pl.

ZOBACZ WIDEO: Mocne słowa Igi Świątek na konferencji! Nie gryzła się w język!

Przed tygodniem Zniszczoł brał udział w mistrzostwach świata w lotach narciarskich w Oberstdorfie. W konkursie drużynowym wylądował na 138. metrze.

Po tych zawodach Zniszczoł zetknął się z falą hejtu w internecie. – Po Oberstdorfie dostałem bardzo dużo brzydkich wiadomości prywatnych. Odpisałem jednej osobie, pytając, dlaczego tak do mnie pisze. Odpowiedź była: „bo inaczej byś mi nie odpisał”. Jak to przeczytałem, to pomyślałem – oho… Ciekawy jest ten świat i te odpowiedzi – przyznał skoczek w skijumping.pl.

Kolejny konkurs Pucharu Świata w skokach narciarskich już w niedzielę 1 lutego o godzinie 16:00. Zmagania w Willingen będą ostatnimi przed miesięczną przerwą związaną z zimowymi igrzyskami olimpijskimi we Włoszech, które startują 6 lutego.