Problemy zaczęły się w sobotę 31 stycznia o godz. 18.35 czasu lokalnego. To wtedy Boeing 787 Dreamliner miał oderwać się od pasa startowego. — Po boardingu siedzieliśmy w gorącym samolocie około godziny. Temperatura na pewno przekraczała 40 st. Dopiero po wielu prośbach rozdano nam wodę — opowiada pani Joanna.
Ostatecznie pasażerów wypuszczono z powrotem do hali odlotów, informując o usterce technicznej. Od tego momentu, jak opisują, zaczął się chaos informacyjny, który trwa już wiele godzin.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Co się stało z pasażerami lotu czarterowego z Dominikany?
Jak długo pasażerowie czekali na rozwiązanie problemu?
Co mówią na temat obsługi pasażerowie utknęli na lotnisku?
Jak LOT i Itaka odpowiadają na sytuację pasażerów?
„Chcieli nas wygonić z lotniska”
— Pod względem organizacji, jest tragicznie. Obsługa lotniska chciała nas wygonić z terminala, kazać odebrać walizki i szukać hotelu na własną rękę — opisuje pan Paweł.
Pasażerowie skarżą się na brak podstawowych produktów. Sklepy na lotnisku zostały zamknięte na noc, a zmęczeni turyści, w tym rodziny z dziećmi, które w poniedziałek mają wrócić do szkoły, zostali bez jedzenia i voucherów.
Lotnisko na Dominikanie. Oczekujący na przesunięty lot pasażerowie z Polski (godz. 4 rano czasu lokalnego, 1.02.2026 r.)Archiwum prywatne Czytelnika Onetu
Pani Joanna wskazuje na „spychologię” między przewoźnikiem a biurem podróży.
— Itaka twierdzi, że to LOT powinien się zająć sprawą, a LOT odsyła do rezydentów Itaki. Rezydenci nie odbierają telefonów. Nikt nic nie wie — relacjonuje wściekła turystka.
Itaka i LOT odpowiadają. „Przepraszamy”
Paweł Koterbicki, dyrektor ds. obsługi klienta Itaka, potwierdza w rozmowie z Onetem opóźnienie maszyny. — Zgodnie z obowiązującymi przepisami pasażerowie są pod opieką linii lotniczej. Jesteśmy w SMS-owym kontakcie z klientami, przekazując im na bieżąco informacje na temat, a komunikacja SMS-owa jest najskuteczniejszą w tego typu sytuacji, jeżeli chodzi o zbiorową komunikację — przekazuje.
Przedstawiciel biura podróży zapewnia, że rezydenci również odbierają telefony i odpisują klientom na wiadomości. — Biorąc pod uwagę ich ograniczone możliwości (tzn. nie sposób jest odebrać wszystkich telefonów na raz i odpisać wszystkim), może to stwarzać wrażenie ograniczonego kontaktu.
— Ponadto rezydenci sprawują także opiekę nad turystami, którzy przylecieli na Dominikanę. Możliwości zakwaterowania na czas opóźnienia są bardzo ograniczone, nasze miejsca w hotelach zostały zajęte przez naszych klientów, którzy przylecieli na Dominikanę, mimo szczerych chęci nie jesteśmy w stanie pomóc przewoźnikowi w znalezieniu zakwaterowania dla klientów.
Dodaje także, że specyfika lotniska, to jest zamykanie na noc strefy tranzytowej między innymi ze względów bezpieczeństwa, ogranicza również możliwości.
— Przewoźnik zajmuje się zapewnieniem voucherów posiłek, które będą mogły być wykorzystane po uruchomieniu strefy gastronomicznej lotniska.
PLL LOT w rozmowie z Onetem potwierdza problemy na miejscu. — W rejsie LO6286 wystąpiła usterka techniczna, której nie udało się usunąć na miejscu. Przepraszamy pasażerów. Obecnie wylot przewidywany jest na godz. 16 czasu lokalnego — informuje rzecznik Krzysztof Moczulski.
Jak tłumaczy, organizacja zakwaterowania dla 293 pasażerów jest utrudniona ze względu na godziny nocne i fakt, że w tym samym czasie rejs skasowała inna linia lotnicza. Dostępność miejsc w hotelach jest bardzo ograniczona.
— Pasażerowie będą informowani na bieżąco o dalszych decyzjach dotyczących lotu oraz dostępnych świadczeniach — zapewnia.
Pasażerowie wciąż czekają na terminalu, licząc na to, że zapowiadana na popołudnie godzina odlotu nie ulegnie zmianie. Z informacji pana Pawła, tylko kilka osób otrzymało odpowiedzi od Itaki.
— Nastroje i morale są fatalne. Gdybyśmy dostali jakiekolwiek oficjalne komunikaty i konkretną pomoc, byłoby spokojniej. A tak, siedzimy w niepewności — przekazuje pan Paweł.
***
Chcesz porozmawiać? Napisz: karolina.walczowska@redakcjaonet.pl