Jeden dron uderzył w jeden z wagonów, dwa kolejne eksplodowały w bezpośrednim sąsiedztwie. Według informacji ukraińskich władz zginęło co najmniej pięć osób, a kilka innych zostało rannych. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ostro potępił atak, do którego doszło 27 stycznia br. w północno-wschodniej Ukrainie, w pobliżu Charkowa, ponad 50 km od linii frontu, nazywając go „terroryzmem”.
Płonący w wyniku ataku rosyjskich dronów pociąg pasażerski w obwodzie charkowskim, Ukraina, 27 stycznia 2026 r.PAP/EPA/UKRAINE STATE EMERGENCY SERVICE HANDOUT / PAP
Oznacza to kolejną eskalację wojny dronowej przeciwko Ukrainie: po raz pierwszy rosyjskie drony kamikaze precyzyjnie trafiają ruchomy cel daleko poza zasięgiem zwykłych systemów. Aby piloci dronów mogli wykorzystać obrazy z kamer do namierzenia celu z takiej odległości, potrzebują systemów komunikacyjnych z Zachodu.
Według najnowszej analizy brytyjskiego think tanku Instytutu Studiów nad Wojną (ISW) najnowsze rosyjskie drony dalekiego zasięgu są wyposażone we własne anteny internetowe Starlink, które umożliwiają łączność z pilotami na odległość kilkuset kilometrów. Według ISW Rosja wyposaża zarówno mniejsze drony BM35 o zasięgu 500 km, jak i drony Szahed o zasięgu ponad 2000 km w anteny satelitarne SpaceX, start-upu kosmicznego Elona Muska. „Zasięg 500 km dla dronów BM-35 wyposażonych w Starlink oznacza, że większość Ukrainy, cała Mołdawia, a także części Polski, Rumunii i Litwy znajdują się w zasięgu tych dronów, jeśli zostaną one wystrzelone z Rosji lub okupowanej Ukrainy” — ostrzegają analitycy ISW.
Po ataku na pociąg Elon Musk szybko zareagował na krytykę i sugestie, aby wyłączył system satelitarny Starlink na konkretnych obszarach: kiedy polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zapytał go na X: „Dlaczego nie powstrzymujesz Rosjan przed wykorzystaniem Starlinków do ataku na ukraińskie miasta? Zarabianie pieniędzy na zbrodniach wojennych może zaszkodzić twojej marce”, Musk nazwał go „śliniącym się imbecylem” i wyjaśnił, że „Starlink jest podstawą komunikacji wojskowej w Ukrainie”. Wyłączenie usługi nie jest więc po prostu możliwe.
Jednak najwyraźniej Musk rzeczywiście stara się odciąć rosyjskie drony od połączenia satelitarnego. W niedzielę powiedział, że działania przeciwko „nieuprawnionemu wykorzystaniu Starlinków przez Rosję” już przyniosły efekty. Ukraińcy twierdzą, że SpaceX współpracował z nimi, aby uniemożliwić rosyjskiej armii wykorzystanie satelitów.
Firma już w 2024 r. poinformowała rząd USA, że próbuje uniemożliwić Rosjanom korzystanie ze Starlinków. Jednak rozróżnienie obu stron jest niezwykle trudne i przypomina grę w kotka i myszkę. Rosyjscy żołnierze wielokrotnie publikowali w internecie zdjęcia zachodniej technologii sieciowej wykorzystywanej na froncie po stronie rosyjskiej, w tym anten Starlink na pojazdach opancerzonych, w okopach, a nawet na koniach.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Technologia Wi-Fi Ubiquiti w użyciu na froncie
Jednak nie tylko Starlinki są używane po obu stronach frontu: jako alternatywę dla internetu satelitarnego rosyjskie wojska coraz częściej wykorzystują tzw. sieci typu mesh, czyli łańcuchy nadajników Wi-Fi, które przekazują pakiety danych internetowych między urządzeniami. Od kilku miesięcy szczególnie popularne są urządzenia amerykańskiego producenta technologii sieciowej Ubiquiti.
Białe urządzenia tej marki są w rzeczywistości zoptymalizowane do łączenia urządzeń smart home, do skomplikowanych instalacji Wi-Fi w domach prywatnych i firmach, do łączenia hoteli lub całych uniwersytetów. Jednak technologia radiowa szczególnie spodobała się rosyjskiej armii: amerykański start-up śledczy Hunterbrook opublikował w tym tygodniu wyniki badań dotyczących wykorzystania urządzeń Ubiquiti po rosyjskiej stronie frontu do szybkiego i łatwego łączenia oddziałów na pozycjach frontowych z rosyjskimi strukturami dowodzenia za pomocą radiowych łączy kierunkowych.
Ukraiński oficer łączności oszacował w rozmowie z amerykańskimi dziennikarzami, że ponad trzy czwarte rosyjskich mostów radiowych zaobserwowanych na polu bitwy to produkty Ubiquiti. Według badań eksport urządzeń tej firmy do krajów sąsiadujących z Rosją wzrósł o ponad 60 proc., co najwyraźniej oznacza, że zewnętrzni dystrybutorzy omijają zakaz eksportu technologii sieciowej do Rosji.
Ubiquiti w dużej mierze polega na niezależnych sprzedawcach elektroniki w zakresie dystrybucji swoich urządzeń poza Stanami Zjednoczonymi. Po opublikowaniu raportu akcje firmy znacznie spadły. Firma nie wydała dotychczas żadnego oświadczenia, a pytania użytkowników na wewnętrznych forach zostały zablokowane.
Chińska cywilna technologia monitorowania inteligentnych domów również pojawia się po stronie rosyjskiej w wojnie w Ukrainie. Według badań zachodnich i ukraińskich analityków kamery Hikvision i Dahua są wykorzystywane na okupowanych terenach i pozycjach przyfrontowych — na przykład do monitorowania terenu, zabezpieczania szlaków zaopatrzeniowych i obserwacji ukraińskich ruchów.
Obaj producenci nadal dostarczają swoje produkty na rynek rosyjski za pośrednictwem cywilnych kanałów dystrybucji — pomimo międzynarodowych sankcji. Ze względu na możliwość wykorzystania ich połączonych systemów do celów wojskowych, kraje takie jak Stany Zjednoczone i Wielka Brytania zakazały stosowania technologii Hikvision i Dahua w newralgicznych obszarach państwowych. Ukraiński rząd uznał obie firmy za „międzynarodowych sponsorów wojny”.
Na froncie w Ukrainie ujawnia się strukturalny problem współczesnej wojny: walka z użyciem dronów i sieci jest prowadzona przy użyciu cywilnych zaawansowanych technologii, które są ogólnodostępne na całym świecie i w dużej mierze pozostają poza kontrolą państwa. Internet satelitarny, łącza Wi-Fi, kamery i routery już dawno stały się częścią infrastruktury wojskowej, często bez wiedzy lub wpływu producentów. Atak na pociąg pasażerski pod Charkowem pokazuje, jak szybko ta technologia może przekształcić się z produktu zapewniającego komfort w narzędzie terroru.