W sobotę Jelena Rybakina po pasjonującym meczu ograła 6:4, 4:6, 6:4 Arynę Sabalenkę w finale Australian Open. W drodze do trofeum mierzyła się również z Igą Świątek, którą wyeliminowała w ćwierćfinale (7:5, 6:1).

Triumf w Melbourne był potwierdzeniem znakomitej formy, w jakiej od kilku miesięcy znajduje się Kazaszka. Przypomnijmy bowiem, że na koniec ubiegłego sezonu wygrała turniej WTA Finals, w finale również rozprawiając się z Sabalenką. Na jej aktualną dyspozycję w swoim podcaście zwrócił uwagę Andy Roddick – mistrz US Open z 2003 roku i były lider rankingu ATP. 

ZOBACZ WIDEO: Mocne słowa Igi Świątek na konferencji! Nie gryzła się w język!

– Wygląda na to, że Rybakina buduje tę regularność – najpierw WTA Finals, teraz Australia. Czy to moment, w którym ruszy jak rozpędzony pociąg towarowy i zaliczy jedną z takich 18-miesięcznych serii, jakie widzieliśmy w historii? Ona jest do tego zdolna. To nie jest przypadek i zwycięstwo z kategorii „udało się, więc świętujemy” – przekonywał.

Wynik finału Australian Open przyniósł też przetasowania w czołówce rankingu WTA. Triumfatorka awansowała na trzecie miejsce. Jej strata do prowadzącej Sabalenki wynosi 3380 pkt, za to do drugiej Świątek – już jedynie 368. Roddick nie ma wątpliwości, że jeżeli Kazaszka będzie w odpowiedniej formie fizycznej, może w tym sezonie pokusić się o atak na szczyt zestawienia.

– Dyskusja przez ostatnie trzy lata kręciła się wokół Sabalenki i Świątek jako najbardziej regularnych, czasami również z Coco Gauff w tym gronie. Ale zawsze uważałem, że Rybakina, gdy jest zdrowa i w stabilnej formie, bez problemu należy do tej grupy – mówił.

– To wygląda na punkt zwrotny. W tym roku będzie w grze o numer jeden. W poniedziałek będzie trzecia. Sabalenka i Iga miały w zasadzie „zabetonowane” swoje lokaty, ale jeśli Rybakina zagra 20 turniejów i pozostanie zdrowa, będzie tuż obok nich – dodał chwilę później.

26-latka w Melbourne sięgnęła po swój drugi tytuł wielkoszlemowy. W 2022 roku wygrała Wimbledon. Roddick ocenił, że to nie koniec jej dokonań na tym polu. – Czy widzimy przyszłą pięcio- lub sześciokrotną mistrzynię wielkoszlemową? To wcale nie jest szalona perspektywa – podkreślił.