W skrócie:

  • W święta i sylwestra w Karpaczu i Szklarskiej Porębie były tłumy turystów, do wyciągów i restauracji ciągnęły się kolejki
  • Odwiedziliśmy Karkonosze w czasie ferii zimowych. W rozmowie z Onetem pracownicy wypożyczalni i gastronomii narzekają na słaby ruch oraz nudę. Obłożenie w obiektach wynosi ok. 40 proc.
  • Powodów takiej sytuacji może być wiele. Rafał Wróblewski z Izerskiej Lokalnej Organizacji Turystycznej mówi o dużej konkurencji w Polsce i za granicą

Gdy we wtorek ok. godz. 10 rano dojeżdżam do Białego Jaru w Karpaczu, przecieram oczy ze zdziwienia. Jest drugi tydzień ferii, a na parkingu przed stokiem pustki. W restauracji tuż obok wypożyczalni i stoku to samo.

Jak długo trzeba czekać w kolejkach do wyciągu?

Dlaczego turyści nie przyjeżdżają?

Jakie są obłożenia w obiektach turystycznych?

Co mówi prezes Izerskiej Lokalnej Organizacji Turystycznej o konkurencji?

Szybko okazuje się, że turyści nie dopisali nie tylko na Podhalu, ale także w Karkonoszach.

— mówi mi kelnerka i opowiada, że w czasie świąt kolejki do lokalu ciągnęły się na kilkanaście metrów. — Przerwa świąteczna była długa, warunki narciarskie były super i wtedy faktycznie przyjechało mnóstwo osób. Do wyciągu ludzie stali po kilkadziesiąt minut.

Zostawiam plecak w hotelu i ruszam w okolice stoku. Do kasy na Winterpolu robi się niewielka kolejka. Kupuję bilet w jedną stronę i ruszam w kierunku wyciągu.

Karpacz 27 stycznia 2026 r.

Karpacz 27 stycznia 2026 r.Karolina Walczowska / Onet

Sprawdzam na zegarku — czekam dokładnie 10 minut, żeby usiąść na kanapie. — To nic, zdarza się i 30 minut, i więcej — mówi mi młody chłopak, który przyjechał z rodzicami na ferie z Pomorza. — Ja lubię ten stok, uczyłem się tutaj. Warunki są ok, momentami trochę ślisko. Wczoraj padał deszcz.

Karpacz 27 stycznia 2026 r.

Karpacz 27 stycznia 2026 r.Karolina Walczowska / Onet

Rodziny, z którymi rozmawiam, zwracają uwagę, że nie było problemu ze znalezieniem noclegu.

— Chyba mało ludzi jest, nie?

— zastanawia się mama dwóch córek z Warszawy. W serwisach rezerwacyjnych jest pełno ofert. W rozmowie telefonicznej z Onetem kiepską frekwencję potwierdza Rafał Wróblewski, prezes Izerskiej Lokalnej Organizacji Turystycznej.

— Szacujemy „mocne” 40 proc. Jest ono słabe jak na ferie zimowe. W zasadzie te pierwsze dwa tygodnie, które mamy za sobą, są wręcz stracone. Nawet najlepsze kolejne dwa tygodnie ferii nie zrekompensują branży sześciu tygodni całego sezonu.

Karpacz 27 stycznia 2026 r.

Karpacz 27 stycznia 2026 r.Karolina Walczowska / Onet

Gdzie się podziali turyści?

Na górze widzę więcej samochodów z rejestracjami przede wszystkim z woj. mazowieckiego i pomorskiego. Jedni zatrzymują się tutaj, by pojeździć na wspomnianym Winterpolu, inni, by pobawić się w Karpacz Ski Arena i poszusować z Kopy. Nie brakuje także spacerowiczów, którzy wychodzą na górskie szlaki Karkonoskiego Parku Narodowego.

Karpacz 27 stycznia 2026 r.

Karpacz 27 stycznia 2026 r.Karolina Walczowska / Onet

Gdy schodzę z góry pieszo, mija mnie zaledwie kilka samochodów. Udaję się w okolice hotelu Gołębiewski. Przed obiektem faktycznie stoi sporo aut. Tuż obok, na kolejnych stokach, swoje pierwsze umiejętności szlifują młodzi narciarze.

Karpacz 27 stycznia 2026 r.

Karpacz 27 stycznia 2026 r.Karolina Walczowska / Onet

— Co mam pani powiedzieć, jak widać, jest słabo. Może ci, co mają teraz ferie, mają za daleko? Czekamy na turystów z dolnośląskiego

— słyszę w jednej z wypożyczalni.

Jak tłumaczy pracownik, cen nie podnieśli od trzech lat. — Mierzymy siły na zamiary, chcemy przyciągnąć jakoś klientów. Powstaliśmy przed hotelem Gołębiewski, część ich gości przychodzi do nas, ale nie tylko. — Córka rok temu miała tutaj po raz pierwszy narty na nogach. Julcia po jednym dniu już zjeżdżała sama. To tylko zasługa instruktorki! Super szkoła, dlatego wróciliśmy — mówi turystka z Gostynina (woj. mazowieckie).

Karpacz 27 stycznia 2026 r.

Karpacz 27 stycznia 2026 r.Karolina Walczowska / Onet

O tym, że Karpacz i Szklarska Poręba to świetne miejsca do nauki jazdy, słyszę od wielu rodzin, choć sporo osób podkreśla, że narty to nie jest tani sport. — Byliśmy zaskoczeni, jak szybko synowi się spodobało — mówi kobieta z okolic Warszawy.

— Ferie nie są tanie, zwłaszcza gdy uczy się jeździć trójka dzieci.

Wieczorem, w poszukiwaniu kolacji, ruszam na deptak, który w Karpaczu znajduje się przy ul. Konstytucji 3 Maja. Ulica świeci pustkami. Do restauracji „Niebo w gębie” trafiam za poradą jednej z młodych mieszkanek. W opiniach czytam, że czasem trzeba stać w kolejce. Nie tym razem. W środku widzę tylko pojedyncze rodziny z dziećmi.

Z moich rozmów z turystami wynika, że część ma wykupione śniadania i obiadokolacje w hotelach lub organizuje sobie posiłki pół na pół. Czasem zaglądają do restauracji, ale śniadania jedzą przeważnie w pensjonatach czy apartamentach.

Po kolacji wracam na deptak i zastanawiam się, czy jestem w odpowiednim miejscu. Jest ciemno i pusto. Choć jest godz. 19, to nie widzę żywej duszy. Nagle pojawia się jasny punkt i stoisko z zabawami w rzutki. — Gdyby nie pan, to zwątpiłabym, że deptak w Karpaczu istnieje — mówię wprost. — No tak, pusto. Teraz niewiele się dzieje, w ciągu dnia lepiej — mówi młody chłopak, który przyjechał do pracy „na sezon”.

Karpacz 27 stycznia 2026 r.

Karpacz 27 stycznia 2026 r.Karolina Walczowska / Onet

Szklarska Poręba i narzekań ciąg dalszy

Podobnie sytuacja wygląda w Szklarskiej Porębie, do której docieram w środę, choć… z wyjątkami. Pensjonat, w którym się zatrzymuję, zlokalizowany jest przy stacji kolejowej i cieszy się obłożeniem. — Mamy mnóstwo narciarzy, którzy jeżdżą na Polanę Jakuszycką — mówi mi recepcjonista, wyraźnie dając do zrozumienia, że nie interesują go ferie zimowe.

Ruszam w stronę popularnego tutaj ośrodka Szrenica Ski Arena. Spotykam kilka spacerujących rodzin, które narzekają na kolejki do wyciągów i dalekie od idealnych warunki śniegowe. Mimo że jest pora obiadowa, w restauracjach przy ul. 1 Maja, jest jednak dość pusto. — Może wszyscy są na stoku? — zastanawiam się głośno w rozmowie z kelnerką. — Wczoraj o tej porze był ful, dziwne — przyznaje.

Szklarska Poręba 28 stycznia 2026 r,

Szklarska Poręba 28 stycznia 2026 r,Karolina Walczowska / Onet

— Mamy chyba największe problemy ze śniegiem w Polsce

— próbuje znaleźć powody, dla których ruch jest taki słaby, pracownik wypożyczalni przy stoku. — Wyciąg też jest stary i nieatrakcyjny, na górę wyjeżdża się za długo. Za chwilę Szklarska nie będzie miała co zaproponować.

Szklarska Poręba 28 stycznia 2026 r,

Szklarska Poręba 28 stycznia 2026 r,Karolina Walczowska / Onet

O kolejkach i długim czasie wyjazdu mówi mi także turysta z Warszawy. — W ciągu 40 minut syn zjeżdża tu… raz.

Po czeskiej stronie

Co ciekawe, gorzkie słowa słychać nie tylko w Polsce. Także w czeskim Harrachovie przy granicy, w wypożyczalniach pracownicy mówią, że ruch jest słaby. — Polacy w 80 proc. śpią w Szklarskiej Porębie i do nas przyjeżdżają tylko na pół dnia. Nie zostawiają tu za dużo pieniędzy — dowiaduję się pod słynnymi skoczniami.

Harrachov 29 stycznia 2026 r.

Harrachov 29 stycznia 2026 r.Karolina Walczowska / Onet

— W weekend ferie rozpoczynają Czesi i Niemcy. Obłożenie w hotelach już wynosi 90 proc. Dzisiaj jeździła pani bez kolejek, od jutra będzie szaleństwo!

Harrachov 29 stycznia 2026 r.

Harrachov 29 stycznia 2026 r.Karolina Walczowska / Onet

Gdy wyjeżdżam w piątek rano ze Szklarskiej Poręby, intensywnie pada śnieg. Czy turyści tu dotrą? — Liczymy oczywiście na ruch z Dolnego Śląska, bo jesteśmy na miejscu. Ale zima jest w całym regionie, ośrodków w Sudetach jest dużo i powstają nowe. Jeśli ta sama liczba gości co rok temu rozproszy się na Karkonosze, Góry Izerskie i inne pasma, to my tego wzrostu mocno nie poczujemy — mówi Rafał Wróblewski.

Prezes Izerskiej Lokalnej Organizacji Turystycznej zwraca uwagę na konkurencyjność regionów Polski oraz za granicy. — Jeśli chodzi o naszych hotelarzy, ceny w porównaniu z zeszłym rokiem nie poszły w górę, a można nawet powiedzieć, że się obniżyły. Mimo to wciąż musimy konkurować z zagranicznymi ośrodkami. Wbrew pozorom wyjazd w Alpy wcale nie jest droższy niż wyjazd do Zakopanego, Karpacza czy Świeradowa. Sporty zimowe nie są tanie — sprzęt, skipassy, wyżywienie, nocleg — to wszystko kosztuje.

Jak dodaje, w Świeradowie działa jeden stok. Jest świetnie naśnieżony, ale to nadal jeden stok. — Na ile dni można przyjechać, żeby jeździć w jednym miejscu? Klient to analizuje. Wybiera się na ferie do ciepłych krajów, a na narty wpada tylko na weekend.

— Mimo wszystko zapewniam, że stoki obecnie są świetnie naśnieżone i czekają na narciarzy, ale nie tylko. W regionie jest mnóstwo atrakcji — przekonuje.

***

Pracujesz w branży turystycznej i chcesz skomentować obecną sytuację? Napisz: karolina.walczowska@redakcjaonet.pl