Amerykańskie siły powietrzne wysłały specjalistyczne samoloty poszukiwawczo-ratownicze HC-130J Combat King II z bazy Patrick na Florydzie oraz samolot transportowy C-17 Globemaster III z bazy Moody w Georgii. Maszyny te kierują się na Bliski Wschód, co według portalu Defence Blog, wskazuje na gotowość USA do poważnych działań w trudnych warunkach bojowych.

Samoloty HC-130J Combat King II są kluczowe w operacjach poszukiwawczo-ratowniczych, zapewniając ewakuację zestrzelonych załóg w trakcie walk powietrznych. Nie wysyła się ich rutynowo, chyba że wojskowi planiści przewidują straty w załogach. Ich rozmieszczenie jest koordynowane z operacjami lotniczymi z udziałem myśliwców, bombowców lub samolotów uderzeniowych.

Na pokładzie C-17 znajduje się z kolei sprzęt i personel 41. Eskadry Ratowniczej, która specjalizuje się we wspomnianych operacjach. Ogromne nagromadzenie specjalistycznych jednostek lotniczych, jak zauważają analitycy wojskowi, wskazuje na poważne rozważanie potencjalnych działań militarnych wobec Iranu przez Biały Dom.

Portal ItaMilRadar odnotował ponadto dodatkowe siły USA, w tym sześć samolotów Growler EW przeznaczonych do walki elektronicznej i zagłuszania obrony powietrznej wroga, tankowce KC-46A Pegasus, jeden samolot WC-135R Constant Phoenix wyspecjalizowany w wykrywaniu broni nuklearnej oraz kilka gigantycznych samolotów transportowych C-5, które wyruszyły w tym samym kierunku. Ich obecność ma na celu wzmocnienie zdolności amerykańskich w regionie.

W sobotę prezydent USA ujawnił w rozmowie z dziennikarką Fox News, że prowadzi rozmowy z Iranem, sugerując jednocześnie, iż wciąż może zdecydować się na uderzenie przeciwko Teheranowi. Powiedział też, że nie może zdradzić swojego planu sojusznikom USA w regionie.

– Gdybym powiedział im plan, to byłoby prawie tak złe, jakbym powiedział go tobie – a nawet gorsze – powiedział prezydent USA. – Ale zobacz, plan jest taki, że (oni) rozmawiają z nami i zobaczymy, czy możemy coś zrobić. W przeciwnym wypadku zobaczymy, co się wydarzy – dodał.