Erli to platforma zakupowa, na której zarejestrowanych jest ponad 35 tys. polskich sprzedawców oferujących ponad 40 mln produktów. Jak podała firma w poniedziałkowym komunikacie, kluczowym elementem sporu z Allegro jest wymuszanie przez giganta wobec korzystających z Allegro sprzedawców prowadzenia określonej polityki cenowej w całym internecie. Erli twierdzi, że Allegro uzależnia promowanie produktów danego sprzedawcy na zewnątrz i wewnątrz platformy od tego, jakie ceny ma dany sprzedawca poza Allegro.
– Nie ma naszej zgody na sztuczne zawyżanie cen i działanie na szkodę konsumentów, tysięcy polskich przedsiębiorców prowadzących e-sklepy, a także na szkodę wiarygodności całej branży e-commerce. Ktoś musi nazwać wprost nieuczciwe praktyki, które dążą do monopolu – stwierdził Adam Ciesielczyk, twórca i prezes Erli, cytowany w komunikacie prasowym.
„To się nie wydarzyło”. Ekonomista: dlatego trwa dziś walka cenowa
Czego dotyczą zarzuty wobec Allegro
W komunikacie firma podaje też, że „jeżeli sprzedawca, ponosząc gdzie indziej niższe koszty sprzedaży – co jest naturalne, bo mało która platforma narzuca prowizje tak wysokie jak dominujący gracz – chciałby zaoferować taniej ten sam produkt we własnym sklepie internetowym lub na konkurencyjnej platformie marketplace, automatycznie straciłby promowanie na Allegro”. „I to na wszystkie produkty, a nie tylko na te, które zaoferował taniej w innym miejscu” – podkreśla.
Erli uważa, że działania Allegro są przykładami nieuczciwej konkurencji polegającej na nadużywaniu pozycji dominującej, bo „w bezpośredni i skuteczny sposób uderzają w sprzedawców, narzucają im sposób kształtowania cen, a w efekcie powodują wyższe ceny dla konsumentów”. Firma twierdzi też, że narzucanie przez Allegro zasad dotyczących cen poza własną platformą uniemożliwia sprzedawcom realizację strategii niższych cen w kanałach o mniejszych kosztach.
Ważna decyzja sądu ws. działań Allegro. Będzie odwołanie
– Nie po raz pierwszy także Allegro próbuje zastraszać inne rynkowe podmioty, grożąc im negatywnymi konsekwencjami, jeżeli nie podporządkują się oczekiwaniom dominującego gracza – ocenia Adam Ciesielczyk, cytowany w komunikacie.
– W przypadku Erli praktyki te przybierały już historycznie np. formę bezpodstawnego pozwu o kopiowanie danych (jak gdyby Allegro „zapomniało”, że treść oferty należy do sprzedawcy), ale również bezpośrednich ataków na sprzedawców oferujących na Erli swoje produkty – np. poprzez utrudnianie im przez Allegro dostępu do własnych ofert przez API (zestaw reguł, protokołów i narzędzi, które umożliwiają dwóm różnym aplikacjom lub systemom informatycznym komunikację i wymianę danych – przyp. red.), jeżeli sprzedawcy chcieli równolegle oferować produkty na Erli – tłumaczy.
Allegro: rozumiemy obecne działania Erli jako działania odwetowe
Allegro odpiera zarzuty Erli. – Stanowczo nie zgadzamy się ze stanowiskiem Erli. W żaden sposób nie narzucamy naszym partnerom określonej polityki cenowej. Każdy z naszych partnerów może dowolnie kształtować ceny w dowolnym kanale sprzedaży. Polityka cenowa partnerów poza platformą Allegro nie ma wpływu na pozycję ich ofert na platformie Allegro, w tym na ich promowanie w naszym serwisie – zapewnia Marcin Gruszka, szef komunikacji Grupy Allegro, w komentarzu przesłanym redakcji PAP Biznes.
Zacznie się od największych. Pytamy Allegro o wdrożenie nowego systemu
Jak wyjaśnia, pozew Erli dotyczy dwóch elementów: programu Allegro Ceny oraz reklam ofert Allegro poza tym serwisem, np. w Google. – Te benefity finansujemy my, jako Allegro. Allegro Ceny to program dla sprzedających, w którym Allegro dopłaca do obniżki ceny produktu, żeby oferta była atrakcyjniejsza dla klientów. Nie chcemy dopłacać do ofert i reklamy tych partnerów, których ceny są wyraźnie niekonkurencyjne w porównaniu z rynkiem – tłumaczy Gruszka.
Dodaje również, że Allegro jest obecnie w szerszym sporze prawnym z Erli, które zdaniem Allegro bezprawnie wykorzystywało API np. do kopiowania ofert i kopiowania treści z katalogu produktów Allegro.
– Rozumiemy obecne działania Erli jako działania odwetowe – mówi Marcin Gruszka. – Nie zgadzamy się z bezpodstawną i jednostronną narracją Erli. Przedstawia sytuację tak, jakby Allegro ograniczało konkurencyjność cen, podczas gdy tak naprawdę pozew Erli dotyczy tylko małego wycinka naszej współpracy z partnerami. Chyba nikt nie może mieć do Allegro pretensji, że chce dopłacać do tych partnerów, którzy oferują konkurencyjne ceny. To nasza inwestycja, z której partnerzy mogą skorzystać jeśli tylko chcą, ale jest to oczywiście dobrowolne. W ten sposób pomagamy generować partnerom największą możliwą sprzedaż i jak najlepsze ceny dla milionów konsumentów – twierdzi przedstawiciel Allegro.
Rząd kontra bigtechy. Projekt podatku cyfrowego gotowy. Znamy szczegóły