Turyści do Zakopanego przyjeżdżają nie tylko na narty, ale także, by odreagować codzienny stres. Niestety, często zapominają, że wynajęty apartament znajduje się w bloku mieszkalnym, a za ścianą śpią ludzie, którzy rano muszą wstać do pracy. Tatrzańska policja podsumowała ostatni weekend stycznia — bilans to aż dziewięć interwencji i mandaty, które bolą bardziej niż upadek na stoku.

Dlaczego para dostała mandaty?

Ile wyniosły mandaty dla turystów?

Gdzie miały miejsce policyjne interwencje?

Jakie są konsekwencje hałasowania w nocy?

1000 zł za „dobrą zabawę”

Do najgłośniejszego incydentu doszło w sobotę, 31 stycznia, przy ulicy Bulwary Słowackiego. W wynajętym apartamencie w domu wielorodzinnym imprezowała para 40-latków.

Sąsiedzi, mający dość hałasu po godz. 22, wezwali patrol. Policjanci początkowo potraktowali turystów ulgowo — skończyło się na pouczeniu i prośbie o ściszenie muzyki. Niestety, para uznała, że zasada „płacę, więc wymagam” stoi ponad prawem. Hałas nie ustawał.

Policjanci przed godziną 23 podjęli powtórną interwencję w tym samym apartamencie. Para nie zastosowała się do wcześniejszego pouczenia. Tym razem taryfy ulgowej nie było — relacjonuje tatrzańska policja. Wręczyli dwa mandaty karne po 500 złotych każdy.

Policjanci musieli uciszać towarzystwo również przy słynnych Krupówkach. Zgłoszenia dotyczyły nie tylko krzyczących turystów, ale także lokali gastronomicznych, z których muzyka dudniła na całą okolicę, nie pozwalając spać okolicznym mieszkańcom.

Wachlarz zgłoszeń był szeroki — od klasycznych imprez, przez głośne rozmowy i krzyki, aż po… prace remontowe wykonywane w środku nocy. Jeden ze zgłaszających poskarżył się nawet na uporczywe szczekanie psa oraz głośno pracujące urządzenie techniczne.

Apartamenty zmorą stałych mieszkańców?

Policja zwraca uwagę na rosnący problem, o którym pisaliśmy już rok temu. Górale skarżyli się na uciążliwości związane z wynajmem krótkoterminowym — mówili o hałasach imprezujących do rana lokatorów przez cały weekend.

To tam faktycznie jest najwięcej zgłoszeń. Turyści często zapominają, że w budynku, w którym wynajęli „lokum na weekend”, toczy się normalne życie.

„Pamiętajmy, że za ścianą naszego mieszkania są inni ludzie, nasi sąsiedzi, którzy mogą być chorzy, chcą odetchnąć po ciężkiej pracy albo są rodzicami małego dziecka, które w końcu usnęło po długotrwałym noszeniu na rękach” — apelują funkcjonariusze.

Ile kosztuje nocny hałas

Dla tych, którzy uważają, że na urlopie „wszystko wolno”, przepisy są bezlitosne. Kwestię hałasowania reguluje art. 51 Kodeksu Wykroczeń.

Karze podlega każdy, kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny lub spoczynek nocny (zwyczajowo przyjęty w godzinach 22:00–6:00). Spotkanie z policją może zakończyć się mandatem, ale w skrajnych przypadkach sprawa może trafić do sądu. A tam żarty się kończą — sędzia może orzec nie tylko grzywnę, ale nawet karę aresztu lub ograniczenia wolności.