Poniedziałek przyniósł kontynuację negatywnych tendencji z końca poprzedniego tygodnia. Najgorzej było jednak rano. Na otwarciu sesji kurs KGHM spadł o 15 proc. (po przeszło 10-procentowej zniżce w piątek) w ślad za miedzią mocno taniejącą w Londynie. Złoto traciło z rana kolejne 10 proc. po kilkunastoprocentowym zjeździe w piątek. Podobnie było ze srebrem. Jeszcze przed południem emocje jednak trochę opadły, a ceny surowców – a w ślad za tym polskiego koncernu – zaczęły odbijać.
Kurs dolara po dużym wzroście w piątek na kolejnej sesji zmieniał się tylko w niewielkim zakresie względem euro. Pokrywa się to z opiniami analityków, że gwałtowne zjawiska obserwowane ostatnio na rynkach surowcowych i walutowych to tylko chwilowe zawirowania. Długookresowe trendy obejmujące zwyżki cen metali i osłabianie się dolara powinny być ich zdaniem kontynuowane.
Makro sprzyja dolarowi, polityka go dołuje
Polska waluta w poniedziałek traciła na wartości, szczególnie wobec dolara.
– Ostatnie umocnienie dolara względem złotego to jest raczej chwilowe odreagowanie. Siła złotego bierze się z głównie z wysokich realnych stóp procentowych i moim zdaniem to się na razie nie zmieni. Ostatnie dane makro były dobre, co sprawia, że Rada Polityki Pieniężnej ma ten komfort, że nie musi się śpieszyć z obniżkami stóp procentowych. Oczywiście rada może to zrobić w tym tygodniu, ale raczej poczeka z obniżką – mówi Marek Rogalski, analityk Domu Maklerskiego BOŚ.
Jego zdaniem w przypadku pary USD/EUR też mieliśmy do czynienia z odreagowaniem, tylko w skali globalnej.
– Waluta amerykańska znajduje się pod presją tego, co robi prezydent Donald Trump. Jego polityka i duża nieprzewidywalność kładła się cieniem na dolarze i sprzyjała jego osłabieniu. Inwestorzy po prostu woleli go nie mieć – dodaje analityk DM BOŚ.
Sytuacja – przynajmniej na jeden dzień – zmieniła się po zaskakującym wyborze Kevina Warsha na stanowisko szefa amerykańskiej Rezerwy Federalnej.
– Ten ekonomista wzbudza zaufanie rynku, ale nie będzie tak, że przyjdzie Kevin Warsh i dolar od razu zacznie się trwale umacniać. To tylko element większej układanki. Teraz nadchodzi czas przesłuchań w kongresie amerykańskim, więc zobaczymy, co nominat będzie miał do powiedzenia. Poznamy więcej szczegółów dotyczących jego polityki i ewentualnej strategii działania – uważa Marek Rogalski.
Zdaniem Mateusza Sutowicza, analityka z ING Banku Śląskiego, w ostatnich tygodniach na rynku walutowym dominowały czynniki geopolityczne – inwestorzy patrzyli na rozwój wypadków wokół Grenlandii i czekali na ogłoszenie nazwiska przyszłego szefa Fedu.
– Teraz najwyżsyz czas, żeby notowania walut były pod wpływem czynników makroekonomicznych. Wydaje się, że dane makro z amerykańskiej gospodarki będą co najmniej solidne i lepsze niż ze strefy euro, które wciąż nie zachwycają – może poza Niemcami, skąd docierają sygnały niewielkiej poprawy. Dlatego spodziewam się, że ten tydzień przyniesie umocnienie dolara – uważa Mateusz Sutowicz.
Ekspert nie ma jednak wątpliwości, że w perspektywie kilku miesięcy geopolityka znów znajdzie się w centrum uwagi, co skutkować będzie ponownym spadkiem zaufania do dolara, a tym samym wzrostem kursu EUR/USD.
– Szczególnie że w średnim terminie w strefie euro spodziewana jest poprawa sytuacji gospodarczej – dodaje Mateusz Sutowicz.
– Moim zdaniem na rynkach walutowych mieliśmy do czynienia z przerywnikiem i jeszcze zobaczymy dolara w okolicy poziomu 3,50 względem złotego i 1,20 wobec euro. W ramach mocnego trendu rynek zwykle powtórnie sprawdza osiągnięte poziomy. Żeby dolar trwale zaczął się umacniać, musiałoby się coś zmienić w polityce amerykańskiego prezydenta. Gdyby nie Donald Trump to – bazując na danych makro – dolar powinien być mocniejszy – nie ma wątpliwości Marek Rogalski.
Coraz więcej w tym spekulacji
Co do zasady im słabszy dolar, tym wyższe notowania surowców – i odwrotnie. Odbicie kursu „zielonego” w piatek, 30 stycznia, wstrząsnęło kursami złota, miedzi czy srebra, a wstrząsy wtórne odczuwane były także w poniedziałek rano.
– Ponieważ surowce są kwotowane w dolarze, to wartość amerykańskiej waluty ma duże znaczenie dla wyceny złota, srebra czy miedzi. Trzeba jednak zaznaczyć, że na tych rynkach kapitał spekulacyjny potrafi sporo namieszać i duże znaczenie mają czynniki geopolityczne. Surowcom sprzyja stopniowe ograniczanie pozycji dolarowych, gdyż uwolniony w ten sposób kapitał szuka alternatywnych inwestycji – mówi specjalista ING.
Podobnego zdania jest Marek Rogalski.
– Uważam, że obecne spadki cen surowców to lokalna korekta, można je określić jako odebranie towaru ze słabych rąk. Popyt nadal jest silny, a na świecie trwa obecnie wyścig o to, kto zgromadzi większe zapasy surowców – uważa analityk DM BOŚ.
Specjalista zaleca jednak ostrożność, gdyż wykresy metali przypominały hiperbole, a to oznacza, że inwestycje stały się bardziej ryzykowne. Zmienność cen może być duża.
– W teorii słabnący dolar powinien sprzyjać notowaniom surowców, ale kurs dolara to jest tylko jeden z czynników wpływających na wycenę złota, srebra czy miedzi. Obecne umocnienie dolara zbiegło się w czasie z przeceną surowców. To mógł być impuls inicjujący wyprzedaż, a potem czynniki spekulacyjne spowodowały efekt kuli śnieżnej – dodaje ekspert.