Poniżej przedstawiamy relację naszej informatorki, która na co dzień mieszka w Moskwie.
Rosyjska stolica doświadczyła w ostatnich tygodniach wyjątkowo intensywnych opadów śniegu. Według meteorologów z Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego (MSU), największych od ponad dwóch stuleci. Temperatury obecnie sięgają około -20 st. C. Na początku przyszłego tygodnia pogoda ma się poprawić, ale od czwartku spodziewane są silne mrozy sięgające -30 st. C.
Mieszkańcy odczuwają takie warunki na własnej skórze. Niektórzy muszą nawet walczyć o przeżycie. Noc z 30 na 31 stycznia zapisała się jako najzimniejsza tej zimy i najtrudniejsza w naszym życiu.
Późnym wieczorem poczułam, że temperatura w mieszkaniu spada. Natychmiast zadzwoniłam do spółdzielni. Zirytowana kobieta powiedziała, że z powodu mrozu pękła rura, dlatego w naszym bloku robi się zimno i nie ma ciepłej wody.
— Niech pani się nie przejmuje, do rana wszystko zostanie naprawione — powiedziała, rzucając słuchawkę.
Temperatura wynosiła 12 st. C. Spaliśmy w kurtkach pod trzema kołdrami, a mój syn — nawet w butach, bo było zimno mu w nogi.
Nie mogliśmy się doczekać rana. Niepotrzebnie, bo okazało się, że nic się nie zmieniło… Znów zadzwoniłam do spółdzielni. Przez długi czas nikt nie odbierał telefonu, dopiero potem jakiś senny pan zapytał mnie, co się stało. Powiedziałam, z jakimi problemami zmagają się mieszkańcy mojego bloku. On próbował mnie przekonać, że rura została w nocy naprawiona.
W końcu nakłoniłam go, żeby ktoś się tym zajął. Zapewnił, że za kilkanaście minut przyjadą do nas specjaliści i problem zostanie rozwiązany. Była sobota, więc na nieszczęście wszyscy byliśmy w domu. Zdecydowaliśmy się zawieźć syna do dziadków.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Jakie problemy miała Polka z rury w Moskwie?
Jakie temperatury panują w Moskwie?
Co się stało z wyciągiem narciarskim?
Czemu znajomi musieli wychodzić z domu tak wcześnie?
Gdy wyszłam do sklepu, usłyszałam rozmowę dwóch sąsiadek. Kobiety paliły papierosy na podwórku.
— Nasi urzędnicy to po prostu leniwe dup**.
— Nie, no co ty. Ciepła brakuje tylko od wczoraj. Módl się, żeby nam nikt nie zrobił blackoutu, bo nie wytrzymamy.
Do nas inżynierowie dotarli, nie po „kilkunastu minutach”, ale wieczorem. Realnie ciepło i gorąca woda wróciły do mieszkań dopiero o poranku następnego dnia (1 lutego), ale wróciły.
Moskwa 1 lutego 2026 r.Polka z Moskwy / Onet
Wyciąg się zatrzymał. „Boję się”
My jednak „jakoś” przeżyliśmy tę sytuację. Jedna z moich koleżanek z powodu mrozu mogła stracić życie.
31 stycznia pojechała na narty do ośrodka w miejscowości Stepanowo niedaleko Moskwy, gdzie nagle wyciąg z narciarzami się zatrzymał. Dowiedziałam się o tym z jej mediów społecznościowych.
Skontaktowałam się z nią. Powiedziała, że utknęło na wyciągu kilkadziesiąt osób. Dzwoniła na numer ratunkowy i dostała odpowiedź, że ratownicy już jadą. Godzinę później znów rozmawiałyśmy. Była załamana.
— Boję się, że zaraz stracę przytomność. Jest potwornie zimno. Błagam, zadzwoń na numer ratunkowy jeszcze raz.
Oczywiście dzwoniłam i zgłaszałam zdarzenie, ale bezskutecznie. Moja koleżanka nie wytrzymała i skoczyła z wyciągu krzesełkowego.
— Wydawało mi się, że albo umrę tutaj, albo spróbuję jakoś się uratować. Bałam się skoczyć, bo chwilę wcześniej jakiś mężczyzna to zrobił i leżał w śniegu. Głośno jęczał, pewnie się połamał. Było ponad -20 st. C. Już nie mogłam wytrzymać — mówiła mi kilka godzin później ze szpitala. Trafiła tam, bo bolała ją prawa noga.
Służby dotarły na stok dopiero po dwóch godzinach. Skandal.
Żeby dojechać na 9, wychodzą o godz. 6
Niestety o tym, jak władze nie radzą sobie z sytuacją, przekonujemy się wszyscy.
W poniedziałek 2 lutego, niektórzy moi znajomi, którzy musieli być w pracy o 9, wyszli z domu już o 6. Stąd ta przesada? Drogi są nieodśnieżone, dlatego w korku można spędzić nawet 2 godz. Więcej szczęścia mają tylko podróżujący metrem… Pewnie na razie.
***
Chcesz porozmawiać? Napisz: karolina.walczowska@redakcjaonet.pl