„Biorąc pod uwagę prośby przyjaznych krajów regionu o zareagowanie na propozycję prezydenta USA dotyczącą rozmów, poleciłem ministrowi spraw zagranicznych przygotowanie gruntu pod sprawiedliwe i uczciwe negocjacje, o ile pojawi się atmosfera wolna od gróźb i nieuzasadnionych oczekiwań” – napisał Pezeszkian.

Pezeszkian zaznaczył też, że rozmowy ze Stanami Zjednoczonymi powinny być kontynuowane, by zabezpieczyć interesy narodowe. To pierwszy wyraźny sygnał gotowości władz Iranu do udziału w procesie, który miałyby współorganizować władze Turcji. Wcześniej źródła tureckie doniosły, że Ankara stara się doprowadzić do spotkania specjalnego wysłannika administracji USA Steve’a Witkoffa z irańskimi przywódcami.

Arabski dyplomata powiedział anonimowo agencji AP, że toczyły się dyskusje na temat zorganizowania spotkania krajów muzułmańskich ze Stanami Zjednoczonymi i Iranem. Agencja zwraca również uwagę na rosnącą rolę Turcji jako potencjalnego mediatora w regionie. To państwo NATO, blisko związane z Zachodem, ale jednocześnie kulturowo i politycznie o wiele bliższe wielu państwom muzułmańskim niż pozostali członkowie sojuszu.

Równolegle mimo wcześniejszych gróźb prezydent USA Donald Trump sygnalizował gotowość do dialogu w sprawie programu nuklearnego Iranu. – W tej chwili do Iranu płyną nasze wielkie okręty i prowadzimy rozmowy z Iranem. Zobaczymy, jak to się potoczy – mówił podczas konferencji prasowej.

Waszyngton w ostatnich tygodniach wzmocnił obecność wojskową na Bliskim Wschodzie, a Iran ostrzegł, że w razie agresji odpowie atakiem na amerykańskie bazy w regionie. Ali Szamkani, doradca najwyższego przywódcy Alego Chameneia, zagroził również Izraelowi. – Jeśli USA zaatakują, z pewnością uderzymy w Izrael – oświadczył.

Portal Iran International informował, że rozmowy, na początku przez pośredników, mogłyby ruszyć już w piątek. – Byłoby świetnie, gdybyśmy mogli coś wypracować. A jeżeli nam się nie uda, prawdopodobnie wydarzą się złe rzeczy – mówił ostatnio Trump.