Choć program „Z miłością, Meghan” Netflix opisuje jako sukces wizerunkowy, streamingowy gigant po drugim sezonie powiedział: basta. Widzowie nie zobaczą już więcej Meghan w kuchni czy w ogrodzie ani nie usłyszą od eksksiężnej Sussex „świetnych” domowych porad – na przykład o tym, jak przekonać dzieci do jedzenia warzyw lub że kupne przekąski smakują lepiej serwowane z eleganckich talerzyków i miseczek niż prosto z opakowań.
W programie Meghan nie tylko lansowała się jako pani domu, ale także promowała własną linię eleganckich produktów: świeczek, przetworów (dżemów), win, jadalnych płatków kwiatowych, czekolad, miodów czy herbat. Najtańsze w ofercie są dżemy (dostępne w trzech smakach: pomarańczowym, truskawkowym i malinowym) za „jedyne” 12 funtów – ok. 58 zł za 215 g. 15 funtów (ok. 74 zł) kosztują natomiast jadalne płatki kwiatowe, a za 185 funtów (ok. 910 zł) można nabyć limitowany walentynkowy zestaw, składający się z :
Niestety – jak się okazuje, biznes Meghan nie idzie za dobrze, a jej luksusowe produkty nie trafiły w gusta konsumentów. Page Six informuje, że pracownicy Netflixa zabierają je do domu zupełnie za darmo.
Joanna Przetakiewicz o rodzinie królewskiej. Podziwia Meghan Markle i księżną Kate?
Zapasy niesprzedanych produktów As ever ponoć zalegają w magazynach Netflixa. Niedawno rzecznicy Meghan Markle dementowali plotki, jakoby firma miała problemy, kiedy w zeszłym miesiącu na stronie internetowej sklepu w wyniku błędu zostało ujawnione, że mają ok. 650 000 sztuk niesprzedanych produktów.
Najwyraźniej są tam dwa magazyny wypełnione produktami As ever. Dosłownie rozdają je pracownikom – jeden z nich wyszedł z 10 artykułami za darmo
– powiedział informator portalu Page Six.
Sytuację potwierdza również drugie źródło, które twierdzi, że mają mnóstwo nadwyżek.
Inne źródło z kolei prostuje co nieco te fakty – przyznaje, że owszem, produkty Meghan Markle sprzedawały się słabo, jednak zostały już przeniesione z siedziby Netflixa. To, co pozostało w biurach, jest przeznaczone na prezenty, próbki i cele promocyjne – stąd też „rozdawnictwo” wśród pracowników.
Spróbowalibyście takiego dżemu od eksksiężnej?