• Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu

Dziś w nocy Polska poderwała myśliwce po ataku Rosji na Ukrainę, wcześniej w polską przestrzeń powietrzną wleciały natomiast obiekty znad Białorusi. Samsonowicz dopytywany był, czy takich interwencji jest ostatnio więcej i co mogą oznaczać tego typu incydenty. — To jest stałe testowanie systemów obrony Polski i próba przechwycenia na przykład sygnałów naszych radarowych i ich sygnatury. Tego typu próby świadczą o tym, że jesteśmy w stanie wojny jeszcze nie kinetycznej, ale informacyjnej na pewno, na pewno rozumianej jako próba wprowadzenia pewnej destabilizacji i sprawdzenia, jak będzie reagowało społeczeństwo — mówi przedstawiciel MON.

  • Co oznaczają ostatnie incydenty na polskiej granicy?
  • Jakie są opinie na temat projektu 'Port Haller’?
  • Jaką gotowość do walki wykazują Polacy?
  • Czym jest wojna informacyjna według doradcy ministra obrony?

Zwraca uwagę, że parametr, taki jak „gotowość społeczeństwa do walki za kraj” jest jednym z kluczowych w kontekście planowania ewentualnych działań wojennych. Zdradza również, że resort mierzy ten parametr regularnie i gotowość Polaków pozostaje na „dosyć wysokim poziomie”. — Jest powyżej 50 proc., gdzie w wielu innych krajach europejskich jest to znacznie niżej. Natomiast to też świadczy o tym, że Polacy mają duże zaufanie do działań ministra obrony narodowej i tego, co robimy, bo tu jest sprawczość i jest robota — stwierdza.

Doradca ministra obrony uderza w projekt PiS. „Oderwany od realiów”

— W Gdyni dzisiaj spotyka się bardzo wiele interesów w zakresie bezpieczeństwa i obronności, bo ta droga czerwona jest niezbędna, by transporty wojskowe mogły być szybko rozładowywane — mówił dalej doradca ministra obrony. Następnie zwraca uwagę na „pewną koincydencję”. — Droga czerwona dostaje dofinansowanie i nagle PiS wyjeżdża z projektem „Port Haller”, kompletnie oderwanym od realiów gospodarczych, obronnych — mówi.

Podkreśla, że projekt ten stoi w sprzeczności do ustaleń wojskowych. — Raport w ramach paktu dla bezpieczeństwa Polski „Pomorze Środkowe” to jest dokument zatwierdzony przez Sztab Generalny dokument wojskowy. Tam są wybrane cztery porty. To oznacza dywersyfikację możliwych kierunków dostawy wsparcia sojuszniczego, a wskazanie jednej inwestycji, która jest w dodatku inwestycją krytyczną, bo taką jest port przeładunkowy, obok drugiej inwestycji, czyli elektrowni jądrowej, to jest kompletny absurd — stwierdza Samsonowicz.

Stwierdza, że „ktoś, kto na to wpadł, nie ma bladego pojęcia na temat obronności”. — A ponieważ był tam poseł [Mariusz] Błaszczak, to już wszystko jasne, bo to jest człowiek, który nie dość, że nie rozumie kwestii dotyczących finansowania sektora obronnego, który wielokrotnie walił babole na temat tego, co jest i co powinno być, a sam nie wykazał się sprawczością w tym zakresie, to jeszcze wyjeżdżają z takim pomysłem, który trzeba też traktować w kategorii dezinformacji — mówi przedstawiciel MON.