Jak czytamy w portalu auto.dziennik.pl, Unia Europejska przygotowuje gruntowne zmiany w przepisach dotyczących badań technicznych pojazdów. Jak pokazują statystyki, w Polsce w 2025 roku aż 97,9 proc. samochodów przeszło kontrole pozytywnie, podczas gdy w Niemczech wynik negatywny uzyskało aż 15 proc. pojazdów.

W związku z tym Bruksela dąży do ujednolicenia standardów kontroli w całej Europie, a jednym z nowych wymogów ma być eliminacja czynnika ludzkiego podczas badań.

Pytamy o ceny w zimowym kurorcie. „Mogłoby być taniej”

Rafał Jaśkowski z Ministerstwa Infrastruktury zaznaczył w rozmowie z auto.dziennik.pl, że planowane są zmiany dotyczące m.in. pojazdów z wyciętymi filtrami DPF. Obecnie badania emisji spalin, zwłaszcza dla nowoczesnych silników Diesla, są często nieprecyzyjne. Planowana jest wymiana obecnych dymomierzy na liczniki cząstek stałych, co ma usprawnić proces wykrywania problemów z filtrami.

Jak podaje auto.dziennik.pl, pod lupę, oprócz spalin, trafią także tlenki azotu (NOx) oraz poziom hałasu.

Właściciele stacji kontroli pojazdów zderzą się z koniecznością poważnych inwestycji, gdyż nowe urządzenia mogą kosztować od 30 do 47 tys. zł netto. Wprowadzenie nowoczesnego sprzętu przyczyni się do zwiększenia liczby badań zakończonych wynikiem negatywnym, co może być wyzwaniem dla kierowców.

Dzięki takim systemom, jak OBFCM, które zbierają szczegółowe dane o zużyciu paliwa i energii, diagnostycy będą mieli dokładniejsze narzędzia do identyfikowania problemów. „Dzięki temu badania techniczne będą szybsze, dokładniejsze i mniej podatne na błędy ludzkie” – podkreślają przedstawiciele UE, cytowani przez auto.dziennik.pl.

– W ciągu najbliższego miesiąca zostaną zgłoszone poprawki. Następnie głosowanie w marcu oraz na posiedzeniu plenarnym w kwietniu. Później pozostaną negocjacje z Radą UE – zapowiada Dorota Kolińska z biura prasowego Parlamentu Europejskiego, cytowana przez portal.

Źródło: auto.dziennik.pl