Sprzedaż bezwitrynowa alkoholu ma być odpowiedzią na rosnące koszty społeczne nadmiernej konsumpcji. POPiHN proponuje ograniczenie widoczności trunków w punktach sprzedaży, licząc na zmniejszenie impulsywnych zakupów i realny efekt zdrowotny. Handel reaguje chłodno: zarówno duże sieci, jak i małe, lokalne sklepy mówią „nie”. Mimo sprzeciwu branży koncept nie pozostaje na papierze: sprzedaż bezwitrynowa jest już testowana na trzech stacjach paliw w Warszawie, Pęcicach i Ząbkach.

  • Sprzedaż bezwitrynowa ma ograniczać impulsywne zakupy alkoholu i ekspozycję produktów, zamiast przesuwać sprzedaż do innych kanałów.
  • POPiHN krytykuje selektywne regulacje (np. tylko dla stacji paliw), wskazując, że realny efekt zdrowotny dają wyłącznie rozwiązania obejmujące wszystkich sprzedawców.
  • Testy sprzedaży bezwitrynowej prowadzone na trzech stacjach paliw są na wczesnym etapie i mają sprawdzić reakcje klientów oraz praktyczne konsekwencje wdrożenia.


Do MZ wpłynęła petycja o sprzedaż bezwitrynową alkoholi na stacjach paliw

Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN) proponuje wprowadzenie w Polsce standardu tzw. sprzedaży bezwitrynowej alkoholu, polegającego na ograniczeniu widoczności produktów alkoholowych w punktach sprzedaży (petycja w tej sprawie trafiła do Ministerstwa Zdrowia 29 grudnia 2025 r.). 

Według organizacji rozwiązanie ma zmniejszać impulsywne zakupy, ograniczać ekspozycję alkoholu, szczególnie wobec dzieci, młodzieży i osób uzależnionych, oraz stanowić alternatywę dla regulacji, które jedynie przesuwają sprzedaż do innych kanałów.

Leszek Wiwała, prezes dyrektor generalny POPiHN, wskazuje, że impuls do przygotowania propozycji wynika z intensyfikacji debaty publicznej wokół alkoholu i rosnącej liczby pomysłów legislacyjnych. Jego zdaniem wiele z nich nie tworzy spójnej polityki alkoholowej, a część opiera się na założeniach, które nie znajdują potwierdzenia w danych.

Nigdy do tej pory w Polsce nie było tak dużo rozmów o kosztach społecznych i o potrzebie zmian, jeśli chodzi o konsumpcję alkoholu. (…) Tymczasem wiele propozycji jest niespójnych. Mówi się, że ograniczenie sprzedaży alkoholu na stacjach paliw przełoży się na mniejszą liczbę pijanych kierowców i spadek konsumpcji. Tymczasem nie będzie takich skutków. Będzie to czyste zaburzenie konkurencyjności na rynku – podkreśla Wiwała.

Jak tłumaczy, wprowadzenie zakazu sprzedaży alkoholu wyłącznie na stacjach paliw nie zmniejszy dostępności alkoholu. W większości przypadków w bezpośrednim sąsiedztwie stacji działają inne sklepy sprzedające alkohol, do których konsumenci po prostu się przeniosą. W efekcie sprzedaż nie zniknie, lecz zostanie przejęta przez tańsze kanały dystrybucji, co może nawet sprzyjać wzrostowi ilości kupowanego alkoholu przy tej samej kwocie wydatków.

Wiwała zaznacza jednocześnie, że POPiHN nie odrzuca wszelkich ograniczeń. Pozytywnie ocenia rozwiązania, które obejmują wszystkich sprzedawców i mogą przynieść mierzalny efekt zdrowotny, jak nocna prohibicja – pod warunkiem, że nie wyłącza wybranych segmentów rynku.

Jeśli wprowadzimy taki zakaz, który będzie horyzontalny, który będzie dotyczył wszystkich, to znaczy będziemy mieli efekt zdrowotny w postaci ograniczenia konsumpcji. (…) Natomiast kiedy mówimy o ograniczeniach, a jednocześnie zostawiamy gastronomię poza tymi regulacjami, to pojawia się pytanie o konsekwencję. Do barów i restauracji ludzie często przyjeżdżają samochodami, a mimo to uznaje się, że to nie jest problem – mówi.


Alkohol pod lupą Komisji Zdrowia. Dane kontra wolność gospodarcza

Co ze sklepami monopolowymi?

Według POPiHN sprzedaż bezwitrynow obejmowałaby wszystkie placówki, w tym sklepy monopolowe. W praktyce oznaczałoby to brak ekspozycji alkoholu w przestrzeni tego specjalistycznego sklepu, ponieważ butelki nie byłyby widoczne na półkach.

W naszej propozycji taka propozycja jest realna i nie, nie byłoby to zabójstwo dla sklepu. Klient wchodzi do punktu i wie, po co przychodzi. Ma informacje o produktach, listy, opisy. Byłoby to utrzymanie informacji konsumenta o tym, co może dostać, przy jednoczesnym ograniczeniu kupowania oczami – przekonuje Leszek Wiwała.

Duże sieci mówią „nie”, małe sklepy też

Prezes POPiHN przyznaje, że handel detaliczny, w tym duże sieci, podchodzą do bezwitrynowej sprzedaży sceptycznie, ponieważ sprzedaż alkoholu stanowi istotną część ich przychodów. Jego zdaniem jednak rozmowa o społecznej odpowiedzialności nie może kończyć się na deklaracjach, zwłaszcza gdy dane wskazują na realne koszty społeczne nadużywania alkoholu. Dotyczy to również agresywnych promocji cenowych na alkohol w największych sieciach handlowych, które jak podkreśla jeszcze napędzają konsumpcję i stoją w sprzeczności z celami zdrowotnymi.

Polska Izba Handlu protestowała przeciwko propozycji sprzedaży „bezwitrynowej” już w 2011 r.

Nasze stanowisko nie uległo zmianie – zapewnia dziś Maciej Ptaszyński, prezes Polskiej Izby Handlu, która zrzesza lokalne placówki. – To generowanie kosztów dla branży i tak już działającej na granicy rentowności. Mam tu na myśli handel detaliczny, uderzenie w legalny produkt i jasne zaproszenie dla szarej strefy.


Skontrolowali mocne alkohole w sklepach. Błędy nie tylko na etykietach

Trzy stacje testują sprzedaż bezwitrynową 

Sprzedaż bezwitrynowa alkoholu jest obecnie testowana na trzech stacjach paliw:

  • Shell – Warszawa, Al. Jerozolimskie 152, 02-326 Warszawa
  • MOL – Pęcice, ul. Sokołowska 73, 05-816 Pęcice
  • AMIC – Ząbki, ul. Radzymińska 324, 05-091 Ząbki

Jak przebiegają testy? Przedstawiciele operatorów podkreślają, że mają charakter pilotażowy i są na bardzo wczesnym etapie. Jak zaznacza Piotr Belniak, head of retail MOL Polska, wdrożenie w Pęcicach to dopiero początek procesu, a na rzetelną ocenę potrzeba czasu.

Ze strony MOL Polska to jest tak naprawdę dopiero kilkudniowy test. Myślę, że w ciągu kilku, kilkunastu tygodni będziemy w stanie ocenić nie tylko tę kwestię od strony klienta, ale też od strony dostawcy – mówi.

 

Przyznaje, że decyzja o wprowadzeniu sprzedaży bezwitrynowej nie była konsultowana z producentami alkoholu: – To jest nasz punkt sprzedażowy, to jest nasza decyzja, nasza odpowiedzialność, choć na dalszym etapie konieczne będą „uzgodnienia operacyjne”.

Podobnie sytuację opisuje Katarzyna Cyran, dyrektorka ds. korporacyjnych Shell Polska. Z jej perspektywy test ma charakter demonstracyjny i obserwacyjny. – To jest też projekt, który tak naprawdę dopiero wdrożyliśmy i z dużą ciekawością obserwujemy, jakie będą reakcje – podkreśla.

Shell zdecydował się na pilotaż, traktując go jako inspirację dla całej branży handlowej i próbę pokazania, jak w praktyce może wyglądać ograniczenie ekspozycji alkoholu.

Póki co wzbudza to zainteresowanie i jest to dla nas ciekawa lekcja, żeby zobaczyć, jaka jest reakcja społeczna na tę inicjatywę – dodaje Katarzyna Cyran. 

AMIC Polska również zaznacza, że test prowadzony jest bez wcześniejszych konsultacji z producentami alkoholu. Spółka podkreśla, że na tym etapie nie planuje szerszych komentarzy, a pilotaż ma charakter wyłącznie sprawdzający.

Według przytoczonych podczas inauguracji inicjatywy badań, w Polsce jest 1 mln osób uzależnionych od alkoholu, a od 3 do 5 mln „pije ryzykownie”. Na stacjach paliw alkohol stanowi 2 proc. całej sprzedaży alkoholu w Polsce. Najwięcej trunków kupowanych jest w dyskontach i sklepach convenience. 


"To wyzwanie dla krajowych producentów". Jak polski gin radzi sobie na zagranicznych rynkach? (WYWIAD)

Testy w innych krajach: wnioski 

Badania w Wielkiej Brytanii wykazały, że ustawienie alkoholu w widocznych i strategicznych lokalizacjach sklepowych, np. na końcach alejek lub w pobliżu kas –
istotnie zwiększa sprzedaż, nawet po uwzględnieniu takich czynników jak cena czy promocje. 

  • piwa – o 23 proc,
  • wina – o 34 proc.,
  • alkoholi mocnych – o 46 proc. 

Z kolei gdy w Estonii w czerwcu 2019 r. wprowadzono częściowy zakaz eksponowania
alkoholu w sklepach, po 2,5 miesiąca od wejścia w życie przepisów, badacze odnotowali:

  • spadek liczby klientów kupujących alkohol impulsywnie – z 5 do 2 proc.
    ogółu,
  • spadek odsetka klientów, którzy świadomie zauważyli alkohol w sklepie – z 65 do 52 proc.,
  • redukcję „fiksacji wzroku” na alkoholu (mierzonej okulograficznie) o 48 proc.,
  • skrócenie czasu obserwowania półek z alkoholem o 29 proc. 


Sprzedaż alkoholi maleje. Zmiana pokoleniowa