– Bardzo się cieszę, że ci smakowało. Dziękuję… Mogę cię o coś zapytać? – zacznie niepewnie Łukasz, nie wiedząc, jaka będzie reakcja Agnieszki.
– Jasne, co tylko chcesz, kochanie…
– Może byśmy gdzieś wyjechali?
– Ale dlaczego? Nie podoba ci się tu kochanie?
– To jest oczywiste… Agnieszka, nie każ mi udawać. Posłuchaj i tak mnie pilnujesz. Nie lepiej robić to w jakimś fajniejszym miejscu? Jakieś ciepłe kraje czy? Wiem, że do samolotu nie wsiądziemy, ale coś może w Unii? Portugalia, Hiszpania, może Grecja…Ciepło, domek taki jak tutaj, tylko pod palmą, wino… Byłoby milej… – propozycja wyjazdu od Łukasza spotka się z gwałtowną reakcją porywaczki.
– Ty poważnie mówisz? – na twarzy Agnieszki pojawi się złowieszczy grymas.
– Tak, poważnie…
– Masz mnie za idiotkę? Nie dam ci takiej szansy! Zostaniemy tutaj. Wynajęłam ten dom na długo i zamierzam tutaj być. Poza tym tutaj jest idealnie!
– Ale przecież szukają mnie, więc w pewnym momencie znajdą…
– Nie, nie znajdą… Czytałeś „Szok”, szukają cię zupełnie gdzie indziej. A poza tym naraziłeś się jakiejś grupie przestępczej, a niektórzy myślą, że nie żyjesz. A twojego ciała nikt nigdy nie znajdzie! Kochanie…
– Cholerna, głupia wariatko! Wiesz, co ty wyprawiasz?! Co przeżywa Ksawery? Pomyślałaś o tym w ogóle?! Przecież sama jesteś matką Aga! Chociaż co z ciebie w ogóle za matka? Co własne dzieci od ciebie uciekły i to jak najdalej! – Łukasz straci nad sobą panowanie i wykrzyczy Agnieszce, co o niej myśli.
– Ale ty ode mnie nie uciekniesz, kochanie… – psychopatka wyceluje do Sadowskiego paralizator.
– Strzelaj! Strzelaj mówię! Nigdy nie będziemy razem! Nigdy! – rzuci wściekły Łukasz.