Zatrzymany przez służby 60-latek to postać, która przez dekady pracowała w strukturach polskiej obronności m.in. w różnych komórkach Ministerstwa Obrony Narodowej oraz w Sztabie Generalnym Wojska Polskiego. W ostatnim czasie człowiek, który dziś jest podejrzany o kontakty z obcym wywiadem, trafił do Departamentu Strategii i Planowania Obronnego (DSiPO).
— To kluczowa komórka w MON-ie, która odpowiedzialna za przygotowanie dokumentów strategicznych i wszystkich planów wojskowych. Spina rząd, prezydenta i resort ze Sztabem Generalnym. Na czele tego departamentu musi stać naprawdę mądry i doświadczony wojskowy. Szefem tego apartamentu był taki tuz, jak gen. Koziej, który na strategii i sztuce wojennej zjadł zęby. Za ten departament w MON-ie odpowiada Paweł Zalewski. Polityk z partii Hołowni, który dostał stanowisko ze względu na parytet partyjny — mówi nam jeden z oficerów MON.
Z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa ten departament to „mózg” armii. To właśnie tutaj powstają najpilniej strzeżone plany wojenne, wypracowywana jest Strategia Bezpieczeństwa Narodowego, zapada koordynacja planistyczna między rządem, prezydentem a Sztabem Generalnym.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Kim jest zatrzymany pracownik Departamentu Strategii i Planowania Obronnego?
Jakie stanowisko zajmował Antoni Podolski przed dymisją?
Co zarzuca się pracownikowi DSiPO?
Kto obecnie kieruje Departamentem Strategii i Planowania Obronnego?
Polityczna karuzela na szczycie
Zatrzymanie pracownika DSiPO przez służby miało miejsce niedługo po zmianach w kierownictwie tego departamentu. Do listopada 2025 r. funkcję dyrektora pełnił Antoni Podolski, cywilny urzędnik i zaufany współpracownik wiceministra Pawła Zalewskiego. Z naszych rozmów z oficerami wynika, że Podolski wyjątkowo kiepsko radził sobie na tym stanowisku.
— Wiceminister Zalewski wyznaczył na dyrektora kluczowego departamentu w MON swojego kolegę partyjnego, który nigdy z wojskiem nie miał nic wspólnego. Poza tym z Podolskim nie dało się pracować, bo on nie rozumiał armii — twierdzi nasz informator. Inny dodaje gorzko: — To nie był facet tej klasy, by wytworzyć coś nowoczesnego. Powinien tam być porządny generał z wiedzą operacyjną, a nie gość, który o strategii nic nie wie.
Brak wyników, kiepska praca oraz złe oceny wojskowych sprawiły, że ostatecznie minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz w listopadzie 2025 r. „po cichu” zdjął Podolskiego ze stanowiska. Jego miejsce zajął gen. Dariusz Łukowski, doświadczony oficer i były szef BBN, co zostało odebrane w armii jako powrót do profesjonalizmu w departamencie planowania i strategii.
„Kopiuj-wklej” zamiast strategii?
Jednak problem z departamentem, w którym pracował domniemany szpieg, wydaje się głębszy niż tylko obsada dyrektorskiego fotela. Wojskowi wskazują na wieloletni marazm intelektualny w tej komórce, który zaczął się jeszcze, kiedy za resort obrony odpowiadali ministrowie z PiS, czyli Antoni Macierewicz i Mariusz Błaszczak.
— Słabo w tym świetle wygląda nasze państwo. Od lat goście, którzy tam siedzą na stołkach, nie byli w stanie wytworzyć żadnego sensownego planu. Robili kopiuj-wklej ze starych dokumentów strategicznych. Parę zdań podrasowali, ale nie było w tym żadnej wizji. To była porażka — mówi bez ogródek oficer ze Sztabu Generalnego.
Eksperci podkreślają, że departament ten stał się dla polityków „przechowalnią dla kolegów”, co mogło uśpić czujność i ułatwić infiltrację przez obce służby. Tymczasem to właśnie tam powinni pracować najlepsi specjaliści od strategii i planowania wojskowego, obrony cywilnej, przemysłu obronnego i stosunków międzynarodowych.
Dziś, gdy SKW dokumentuje kontakty zatrzymanego 60-latka ze „wschodnimi służbami”, pytanie o to, ile z najgłębszych tajemnic polskiej strategii trafiło do Moskwy, pozostaje najbardziej palącą kwestią w resorcie obrony.